PDA

Zobacz pełną wersję : Wygraj „Muzyczny telefon”



Strony : 1 2 [3] 4 5 6

angelika326
14-07-2007, 15:51
Zawsze chciałam miec telefon komórkowy. Z niecierpliwością czekałam aż dostanę go od rodziców którzy mi go obiecywali. Pewnego dnia tata zadzwonił do mojej siostry i oznajmił że dostanę swój wymarzony telefon.(był dzień prima aprilis ) Uradowana kupiłam starter do telefonu i zekałam aż tato wróci z pracy by mi go dać. Czekałam długo (kilka godzin) aż wkońcu usłyszałam otwieranie drzwi. Tata zadowolony wręczył mi pudełko gdzie w środku miał się znajdować moje małe marzenie. Z niecierpliwościa rozpakowałam paczuszkę. Moja ucieszona mina szybko zmieniła się w smutną. Okazało się że to nie nowiutki telefon tylko stary telefon taty :( (nokia 1100). A nowiutki telefon tato zachował sobie. Ja do dziś męczę to starocie. Starsza siostra do dziś wypomina ten dzień i nabija się gdy go wyciągam z kieszeni, a jeszcze bardziej gdy słyszy dźwięk mojego złomu. Choc proszę rodziców o nowy nie zgadzają się mówiąc że ten jest w dobrym stanie :(

Pavel
14-07-2007, 16:05
Parę miesięcy temu, wieczorem, leżąc już w łóżku, bardzo długo rozmawiałem ze swoją dziewczyną przez komórkę (promocja-darmowe wieczory). Rozmowa trwała do momentu aż zasnąłem z telefonem wciśniętym między ucho a poduszkę (moja dziewczyna prawdopodobnie też). W trakcie snu, kręcąc się w jakiś sposób skorzystałem z funkcji prostego wybierania numeru, jaką posiada mój fon, i bardzo niechcący zadzwoniłem do ... szefa !!!!!!!!!!!! Gdy się obudziłem rano i zobaczyłem telefon na poduszce senne wspomnienia wróciły natychmiast... Gadałem przez sen z szefem! Ludzie! Rozmowy wychodzące potwierdziły obawy, a czas ostatniego połączenia odebrał wszelką nadzieję. 2 i pół minuty... Oblał mnie zimny pot a serce mało nie wyskoczyło z klatki. Wiem, że śniło mi się coś okropnego tej nocy i miało to związek z szefem. Miewałem już sny gdzie wrzucałem szefowi używając najgorszego mięsa jakie wymyślił człowiek w swej historii (kto nie miał takich snów niech pierwszy rzuci kamień). Wydawało mi się, że świat się zawalił. Ubranie, samochód, droga do pracy i biuro... Mówią, że "za wszystko zapłacisz kartą, spojrzenie szefa - bezcenne :-)

16loczek
14-07-2007, 16:24
Tak - tytuł mówi sam za siebie. W listopadzie 2006r. przez Internet zapoznałam się z chłopakiem - okazało się, że mieszkamy niedaleko od siebie i mamy wspólnych znajomych,także umówiliśmy się na spotkanie. On miał po mnie przyjechać-także by długo nie szukał mojego domu to wymieniliśmy się numerami telefonów komórkowych. Przyjechał. Wybraliśmy się na extra imprezę. Wracając do domu wyciągnęłam z torbeki lusterko i przypadkiem wypadła mi moja komórka. Oczywiście nawet tego nie zauważyłam. Po imprezie spałam do 15, a on miał ważny egzamin i musiał wstać po godzinie 6. Wsiadł do samochodu i w trakcie jazdy zauważył moją komórkę. W między czasie - zastanawiał się jak mi dać znać, że on ma mój telefon - bym nie musiała się martwić. Biedak tyle się wypocił. Tyle telefonów wykonał do moich znajomych, czy któryś nie ma do mnie do domu numeru lub czy nie mógł by do mnie się przejść i dać znać, że moja komórka jest w dobrych rękach i nie zaginęła. Wreszcie udało mu się przedzwonić do mojej kumpeli,mieszkającej niedaleko i zawiadomiła mnie o tym fakcie. Fakt jeszcze wtedy smacznie spałam a ona wpada do pokoju, że jaka to ja zapominalska. A ja takie oczy :eek: nie wiedziałam o co jej chodzi. Ale wszytsko dobrze się skończyło. On przyjechał wieczorem do mnie by oddać mi komórkę. Wpadł z wielką pizzą i moim ulubionym winem. Wieczór spędziliśmy bardzo miło. A on powiedział: "jeszcze nigdy nie miałem takich przebojów z telefonem". Ja się lekko uśmiechnęłam, gdyż zauważyłam, że dzięki temu telefonowi nawiązała się wielka przyjaźń. I tak to właśnie się zaczęło:p przez komórkę do chłopaka :cool:

OXyGeNIk
14-07-2007, 17:04
Kupilem sobie telefon samsunga X200 jakis czas temu nie jest to moze marzenie, ale dzwonil, mozna bylo wysylas smsy starczylo mi to...pewnego dnia poszedlem z laska do pubu,chciala zadzwonic do matki. Nie miala nic na koncie wiec dalem jej zadzwonic...byla troche wcieta i przyszla do mnie po 15 min...mowi spoko matka po mnie przyjedzie...pomyslalem ze spoko nie bede musial ja odprowadzac pare kilosow;] mowie zeby mi dala telefon, a ona szuak w torebce szuka po spodniach...nie ma, nie ma,nie ma...schodze na dwor nigdzie nie ma...za barem u barmana nie ma... szlak by to trafil...:] i od tego czasu jestem bez...ratujcie ludzie musze wygrac to nei moja wina lecz ej okrutne baby pomocy...!!!;]

viperX28
14-07-2007, 17:17
moja historia z telefonem byla bardzo krótka kupiłem telefon w sklepie samsung e250 i nestety jadac do domu tramwajem ktos zawinal moj wymażony tel i niestety bujam sie teraz z jakas stara nokia ktora wstd wyciagnac z kieszeni

Mirabelka7
14-07-2007, 17:17
Myśląc o mojej historii zastanawiam się czy jest bardziej zabawna czy żenująca... Całe
zdarzenie miało miejsce kilka lat temu, kiedy byłam jeszcze w szkole średniej, a posiadanie telefonu komórkowego nie było tak powszechnym zjawiskiem jak teraz. Za to bardzo powszechnym zjawiskiem było zakochiwanie się... Obiektem moich westchnień był kolega ze szkoły Łukasz - nieziemsko przystojny brunet z brązowymi oczami, grzywką przysłaniającą połowę twarzy i całą masą gadżetów. Taaak, Łukasz był "gadżeciarzem"... Ale jak to się mówi "Serce nie sługa," więc gdy pewnego pięknego majowego dnia siedziałam w kawiarence i zobaczyłam, że kilka stolików dalej siedzi ON - wybranek mojego serca - postanowiłam zrobić na nim piorunujące wrażenie! W pośpiechu wyciągnęłam z torebki moją nowiutką komórkę, przyłożyłam do ucha i
głośniej niż to było konieczne powiedziałam "Halooo..." Warto tu wspomnieć, że wcale nikt do mnie nie dzwonił... Po prostu chciałam pokazać się Łukaszowi jako młoda, nowoczesna dziewczyna z KOMÓRĄ! Pomysł okazał się trafiony, bo Łukasz od razu
zaczął patrzeć w moją stronę. Zachwycona tym faktem postanowiłam kontynuować fikcyjną rozmowę... I wszystko szło dobrze do czasu, gdy telefon naprawdę nie zadzwonił w momencie, gdy słuchawkę ciągle trzymałam przy uchu! Chyba nie muszę mówić, że ze wstydu chciałam zapaść się pod ziemię, bo to żenujące pokazać przed 'miłością swojego życia', że udawało się rozmowę przez KOMÓRĘ! Pomyślałam tylko "Żegnaj książę z bajki, żegnajcie marzenia", wstałam od stolika i czym prędzej wyszłam z kawiarni.
Łukasz okazał się być na tyle w porządku, że nikomu nie opowiedział o tym incydencie i ,wbrew moim oczekiwaniom, następnego dnia nie byłam tematem plotek wszystkich uczniów naszej szkoły. Czasami tylko, gdy chciał się ze mną podroczyć, witał mnie przystawiając rękę do ucha w geście imitującym rozmowę przez telefon...

Wojtekk
14-07-2007, 17:33
W styczniu będąc w Niemczech "zachorowałem" na kolorofon Samsunga...Tam nie było mnie stać na zakup, w Polsce za pożyczone pieniądze po kilku tygodniach kupiłem go w jednej z sieci marketów RTV AGD. Następnego dnia kilka osób było w pracy zaciekawionych a co to, jak się to je itp. Na przerwie musiałem skorzystać z toalety...Jakby nie było jedną rękę z racji tego miałem zajętą, pech chiał że akurat pisałem smsa na nowiutkim Samsungu a jednocześnie na stacjonarny numer służbowy ktoś zadzwonił więc niewiele się namyślając kolorofon znalazł się w mojej buzi. Odebrałem stacjonarny i musiałem odpowiedzieć coś klientowi. Z roztargnienia zapomniałem, że mam w buzi kolorofon. Tenże wpadł do toalety. Na szczęście zachowałem przytomność umysłu i szybko go wyłowiłem...Nie mogłem sobie pozwolić na jego stratę...

Amelka8
14-07-2007, 17:37
Niech moja 'przygoda' będzie swego rodzaju przestrogą dla wszystkich dziewczyn archiwizujących sms'y od swojego ukochanego Misia...
Piotrek - mój osobisty Miś - od początku naszej znajomości posiadał dwa telefony komórkowe, z czego jeden w celu testowania usług nowej sieci. W mojej komórce widniał więc jako 'Piotrek 1' i 'Piotrek 2'. Kontaktował się ze mną z obu numerów, a że wiele sms'ów od niego wywołało (i do dzisiaj wywołuje) we mnie dreszcze, zachowałam je w swojej skrzynce odbiorczej. Po jakimś czasie Piotrek skończył testowanie usług owej sieci i postanowił przedłużyć umowę z operatorem, ale nie dla siebie, tylko dla swojego brata Darka, który właśnie założył własną firmę i oferta tego operatora była bardzo atrakcyjna. Gdy oddał Darkowi jeden telefon, zmieniłam w swojej komórce pozycję 'Piotrek 2' na 'Darek', żeby nie wysłać przez przypadek pikantnego sms'a na numer, który już teraz należał do Darka. Tego samego dnia wróciłam zmęczona z pracy do domu, przywitałam się z Piotrkiem i poszłam pod prysznic. Gdy świeża i pachnąca wyszłam z łazienki, pierwsze co usłyszałam od mojego Misia to: "Jak mogłaś mi to zrobić?!?!?!?!?! Masz romans z moim bratem!!!!" Zabrzmiało jak zdanie z brazylijskiej telenoweli, ale mnie zszokowało! Stanęłam jak zamurowana, z oczami szeroko otwartymi, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa, gdy w tym czasie Piotrek ciągle krzyczał i oskarżał mnie. Dopiero po dłuższej chwili doszłam do siebie i byłam w stanie zapytać "Skąd przyszedł Ci do głowy tak absurdalny pomysł??????" "Nie próbuj się wykręcać! Widziałem romantyczne sms'y od niego w Twojej komórce!" Dopiero wtedy zrozumiałam co się stało. Piotrek przejrzał moją skrzynkę odbiorczą i zobaczył pikantne sms'y od Darka. Tylko, że te sms'y od 'Darka' były w rzeczywistości sms'ami od Piotrka, które wysłał mi ze swojego drugiego telefonu jeszcze zanim oddał go Darkowi! Po prostu nie wiedział, że zmieniłam ten numer z 'Piotrek 2' na 'Darek'! Gdy tylko dał mi dojść do słowa, wszystko mu wyjaśniłam. Wykasowałam też wszystkie te sms'y, żeby już nigdy nie wywołać podobnego zamieszania. Ktoś mógłby zapytać jak to możliwe, że Piotrek nie rozpoznał sms'ów napisanych przez siebie... Odpowiedź jest prosta - emocje. Szał jaki go ogarnął po pobieżnym przeczytaniu pierwszego sms'a od 'Darka' zaćmił resztki opanowania i zdrowego rozsądku.

I pozostaje jeszcze do wyjaśnienia jedna kwestia - co zrobiłam z faktem, że Piotrek potajemnie przejrzał moje sms'y? Przecież nie można tego zostawić bezkarnie! I absolutnie nie zostawiłam :>

ewaXtupiak
14-07-2007, 17:38
Oto moja historia z telefonem komórkowym...

Jako że jestem genialna,w telefonie włączyłam blokadę karty SIM.Gdy ważność karty Sim się skończyła chciałam wymienić kartę,lecz gdy już włączałam komórkę(Samsung x640) włączyła się blokada karty Sim.Przez chwile się zastanowiłam żeby sobie przypomnieć kod,ale go niestety zapomniałam.Przez około tydzień próbowałam sobie go przypomnieć,ale bez skutku.Brat próbował ją jakoś odblokować ale też bez skutku....Aż do dziś komórka sobie leży zablokowana... T_T

ewaXtupiak
14-07-2007, 17:41
Jako że jestem genialna,w telefonie włączyłam blokadę karty SIM.Gdy ważność karty Sim się skończyła chciałam wymienić kartę,lecz gdy już włączałam komórkę(Samsung x640) włączyła się blokada karty Sim.Przez chwile się zastanowiłam żeby sobie przypomnieć kod,ale go niestety zapomniałam.Przez około tydzień próbowałam sobie go przypomnieć,ale bez skutku.Brat próbował ją jakoś odblokować ale też bez skutku....Aż do dziś komórka sobie leży zablokowana... T_T :(

ewaXtupiak
14-07-2007, 17:43
przepraszam za takie dwa...

gabi308
14-07-2007, 18:01
Pewnego pięknego dnia zobaczyłam w swoim ogródku węża!!! Był dosyć długi i przerażająco syczał. Wystraszyłam się nie na żarty. Przyszedł mój syn i zaczął się ze mnie śmiać. Powiedział, że to zaskroniec i jest niegroźny. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie uwieczniła tego spotkania swoim telefonikiem.
http://img46.imageshack.us/img46/1285/image041hp4.jpg

goldenkris
14-07-2007, 18:01
Któregoś roku, gdy byly wakacje ja z moja siostrą spędzałem je u babci w Bielsku – białej, siostra wraz z moją kuzynką wybrały się nad rzekę oraz ja na pomost na rybki. Było cudownie (dla mnie ;)). One kąpią się w zimnej wodzie,a ja pomyślałem że wezmę telefon i nagram dla kolegi ,ktory kocha sie w mojej siostrze krotki filmik z wakacji. wszystko zapowiadało, że ten dzień zapamiętam do końca życia. Tak się stało. Podczas zabaw w wodzie na czole usiadł jej owad. Machnęła ręką, by go odpędzić. Następnego dnia rano wstałEm i zobaczyłam, że źle widzę. Spojrzałam NA SIOSTRę ,KTóRA Z NIEDOWIEżANIEM PATRZY DO LUSTRA, JA SZYBKO POBIEGłEM PO TELEFON ABY TO SFILMOWAć ona przestraszona.. Okazało się że całą twarz miała spuchniętą. Kuzynka śmiała się z niej, ze ta wygląda jak miś Koala. Babcia jak ja zobaczyła zemdlała. Kiedy ocknęła się zabrała ja do szpitala. Tam dostala zastrzyk i receptę na antybiotyk. Cały kolejny tydzień leżała w łóżku. Słońce tak pięknie świeciło, a jej nie wolno było wyjść do ogrodu. Było mi bardzo przykro. Dziś z tej przygody się śmieję.:D I pomyslec ze do tej pory mam ta historie nagrana na kompie :D :lol:

Pszczolka10
14-07-2007, 18:17
Ponad rok temu spotkała mnie bardzo miła historia związana z telefonem. Starałam się o pracę w jeden z znanych firm w moim mieście. Złożenie CV, listu motywacyjnego itp. i po 2 dniach dostaje wiadomość iż zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Bardzo stresowałam się przed nią. Na 10 minut przed rozmową z przyszłym szefem zadzwoniłam do przyjaciółki, która zawsze umie podnieść mnie na duchu nawet w najtrudniejszych momentach. Rozmowa trwała dość szybko, gdyż zaraz miałam spotkać się z pracodawcą. Kiedy już siedziałam i rozmawiałam z nim, do mężczyzny zadzwoniła żona, która kazała mu szybko zejść na parking, gdyż ma dla niego niespodziankę. Zmieszany przeprosił mnie na chwilę i powiedziała że za 5 minut będzie. Zestresowana ponownie zadzwoniłam do przyjaciółki, lecz jak się okazało mężczyzna szybko wrócił. Kiedy usłyszałam, że otwiera drzwi od gabinetu, bez słowa rozłączyłam się z przyjaciółką i szybko wrzuciłam telefon do torebki (tak mi się przynajmniej wtedy wydawało). Rozmowa kwalifikacyjna trwała jeszcze z minutę. Miałam czekać na telefon. Wyszłam z gabinetu i poszłam do samochodu. Nie mogłam znaleźć mojego telefonu. Pomyślałam że zostawiłam go w gabinecie, więc wróciłam tam. Kiedy weszłam do biura, podszedł do mnie szef wręczając telefon powiedziała, iż jutro o 8 mam się tutaj zjawić gdyż dostałam pracę. Byłam w wielkim szoku, bez wahania potwierdziłam, że jutro się zjawię. W samochodzie zauważyłam, że dzwoniła moja przyjaciółka i telefon został odebrany, wtedy kiedy wyszłam z biura. Szybko do niej zadzwoniłam. Okazało się, że nie wiedziała czemu tak szybko się rozłączyłam i próbowała się do mnie dodzwonić. Mężczyzna słysząc sygnał odebrał telefon, a moja przyjaciółka bez słowa namysłu zaczęła mówić: „Elu czemu tak szybko się rozłączyłaś? Rozumiem że tak bardzo zależy ci na tej pracy, ale to nie powód aby bez słowa kończyć rozmowę. Dlaczego ty nigdy nie masz dla mnie czasu, a w szczególności w pracy. Fakt jesteś pracowita, ale bez przesady praca to nie wszystko. Znajomi też są ważni. Nawet bym się cieszyła jakbyś tej pracy nie dostała, więcej czasu poświecisz przyjaciołom……”. W tym momencie odezwał się mężczyzna „Skoro pani przyjaciółka jest taka pracowita, to może powinienem ją zatrudnić?”. Przyjaciółka lekko zszokowana po usłyszeniu męskiego głosu powiedziała iż należy mi się praca. Szef tylko odpowiedział „ Więc załatwiła pani jej pracę. Dziękuje i dowiedzenia idę oddać telefon właścicielce”. I tak dzięki mojej nieuwadze i gadatliwej przyjaciółce dostałam wymarzoną pracę, a kiedy dzwoni u mnie telefon szef zawsze powtarza, że praca to nie wszystko bo przyjaciele są najważniejsi! :)

laczuszka
14-07-2007, 18:17
Moja historia miała miejsce w sklepie:) zaczne od początku wraz z moim kochany wybrałam sie na zakupy sukienki wieczorowej na wesele jego brata. wszystko szło rewelacyjnie do mometnu gduy uparłam się na jedną przesliczną kiecuszke która była o 2 rozmiary zamała no ale jak wiadomo każda kobieta myśląc że może schudłam postanowiła by ja przymiezyc tak tez postąpuiłam ja:) kiedy to wciskałam się w moją sukienke zaczela dzwonic moja komoreczka niestety byłam na etapie kiedy to moja głowa i rece były zaklinowana dlatago w panice wybiegłam z przymierzalni mając nadzieje że przed nią stoi moj luby zaczełam krzyczeć " uwolnij mnie z tego" . Otzrymałam pomoc i czym prędzej wbiegłam do przymiezalni niezwracajac uwagi na mojego wybawiciela wziełam telefon i jak się okazalo dzwonil moj luby:O chciał mi powiedzic ze poszedl kupic cos do picia i ze zaraz wraca. ubrałam bluzke i z wachaniem wychyliłam się z przymiezalni i jak sie okazało pomocy udzielil mi miły Pan ktory wraz ze swoją lubą przyszedl po sukienke:)moja twarz byla czerwona jak burak a Pan w szoku podsmiewal sie pod nose:) Od tego momentu do przymierzalni wchodze z 2 osobą:):)

greeneyed
14-07-2007, 18:22
To bylo pare ladnych lat temu. W pewne zimowe popoludnie robiłyśmy z przyjaciólkami (2ma) gofry. Jedna niedawno dostala od rodzicow telefon,kiedy wyszła do lazienki postanowilysmy z drugą kolezanka go schowac. Pierwsza mysl: lodowka,ale mowie"nie,jeszcze sie cos stanie",no wiec gdzie? Moj wzrok padl na mikrofalówke. Włóżyłam telefon, nie zauważając ze minutnik byl ustawiony. Po zamknieciu drzwiczek mikrofalowka automatycznie sie właczyła. Chyba nie musze dodawać jaki był efekt? Błyskawice,smród, i polroczne splacanie telefonu z własnych kieszonkowych...;/Miny koleżanki kiedy weszła do kuchni <akurat na fajerwerki>nie zapomne do końca życia;]

ulla64
14-07-2007, 18:32
Jestem nauczycielką biologii w liceum. W tej samej szkole uczy się moja nastoletnia córka. Na ostatnie święta bożego narodzenia mój mąż postanowiłm sprawić mi i córce niespodzianką :) i kupił nam nowe telefony, bo przez wiele miesięcy był o to błagany przez młodą. Tak stałyśmy się właścicielkami identycznych nokiin 6103. Moja przygoda miała miejsce kilka miesięcy później, w maju. Był to dla mnie szalony okres w pracy i byłam wtedy bardzo roztargniona. Śpiesząc się do wyjścia do szkoły zabrałam przypadkowo telefon córki a ona wzięła mój. Ponieważ tego dnia czekałam na bardzo ważny telefon nie wyłączyłam, jak to mam w zwyczaju, dżwięków. Podczas 4 lekcji, kiedy akurat pisała sprawdzian klasa do której chodzi chłopak mojej córki rozległy się dosyć głośno bardzo dziwne odgłosy :confused: . Okazało się, że to dzwonek, nagrany podczas jakiejś imprezy, w telefonie mojej córki. Warto dodać że spora część tych dźwięków była niecenzuralna. Byłam bardzo zmieszana ale i rozbawiona widząc zdziwienie na twarzach swoich uczniów. Szczególnie rozbawiła mnie mina Łukasza, chłopaka mojej córki, była ona mniej więcej taka: :eek: . Chwilę póżniej okazało się dlaczego, to on próbował skontaktować się z marceliną bo potrzebował jej pomocy w kilku zadaniach na pisanym właśnie sprawdzianie :) . Jak przystało na srogą nauczycielką za którą byłam uważana postawiłam mu 1 za próbę ściągania i pospiesznie wyłączyłam dżwieki w telefonie. Na niewiele to się zdało bo już na następnej przerwie byłam błagana przez kolegów profesorów o "puszczenie" dzwonka, tak "pasującego" do mojej osobowości. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam spotykając na szkolnym korytarzu córkę było nakazanie jej zmiany dzwonka, nie miałam jednak serca jej ukarać tym bardziej, że już nie raz wpędziła mnie w gorsze kłopoty :o . Jednakże muszę się napracową aby odzyskać opinię "piły" .Ten telefon na długo zapadnie w pamięci uczniów :)

JuSsi
14-07-2007, 19:01
Kiedys szłam sama do domu przez bloki, bo tak szybciej kiedy nagle z krzakow wynurzyl sie jakis mężczyzna wyciągał akurat coś z kieszeni co z daleka wyglądało mi na pistolet.Oczywiscie bardzo sie przestarszylam i przyspieszyłam tępo aby mnie nie dogonił.Jednak on był odemnie szybszy i podszedł do mnie stanoł przedemną i poprostu zapytal mi sie o godzine bo jego telefon miał źle ustawiona a to co przypominało mi pistolet było właśnie tym telefonem jesli dobrze pamietam Nokią.Wyjełam swoj telefon tez Nokie 6610 i powiedzialam mu ktora godzina.Powiedział ze mam sliczna rozowa obudowe i odszedl.Teraz sie z tego smieje ale wtenczas wcale nie chcialo mi sie smiac ;)

oliwia20073
14-07-2007, 19:01
Miałam już 2 taki sam telefon (sony ericsson t230i).
Pewniego dnia wracałam autem z mamą ijej chłopakiem ze sklepu lidl w katowicach. Staliśmy już pod domek, a miałam na sobie małe spodnie:( i telefon miałam w przedniej malutkiej kieszeni, a jeszcze ten dzień był deszczowy wychodze z auta i telefon wypadł mi do kałuży :( stało sie a jeszcze kałuża ta miaa z 8 cm głębokości mama mnie opieprzyła ale naszczęście telefon poszedł do naprawy i działa ale do tego czasu gdy naprawiłam ten telefon to kupiłam sobie nowy (sagem my411x)

MewCia
14-07-2007, 19:06
Około 2 miesiące temu szłam sobie z koleżanka po mieście jak co dzień, i pisałam sms-a do kolegi. Aż tu nagle podleciała w tempie natychmiastowym do mnie jakaś nieznajoma dziewczyna i wyrwała mi z ręki telefon (Co za miasto ehhh :p)
Ale ja nie dałam za wygraną, i zaczęłam biec za nią, a że byłam szybsza, dogoniłam ją i zaczęłam na nią krzyczeć żeby oddała mi ten telefon, a ona powiedziała do mnie:
"Ja nie mogę mieć tego telefonu to ty też nie..."
I rzuciła nim o ziemie (ach Ci złodzieje) :( :(
I uciekła...
Byłam smutna że pozbyłam się telefonu a jednocześnie taka zdenerwowana ze nie odzywałam się do koleżanki przez całą drogę powrotną do domu...
A, że ona postanowiła się na mnie za to zemścić, powiedziała o tym mojej mamie(To już była kompletna katastrofa. Mama powiedziała, że za moją bezmyślność nie kupi mi nowego :( :( :(

oliwia20073
14-07-2007, 19:11
Pewnego słonecznego dnia byłam sobie w szkole miała telefonik (sagem myx-1) byłam wtedy na 2 piętrze mojej szkoły i :D nagle koleżanka podleciała do mnie (a ja jestem bradzo przerażona jak mnie ktoś wystraszy) :( koleżanka mnie od tyłu wystraszyba mój brzydki i stary telefonik wypadł mi i do tego czasu móhj telefon leży w pudełku, bo teraz niemoge dzwonic z mojego fona bo głosu nima :(

oliwia20073
14-07-2007, 19:15
Pewnego dnia około 3 miesięcy temu byłam z mojim najbardziej ulubioną ziomką u mnie na placu w Katwoicach wisiałam se wtedy na czepaku u na na placy powiesiłam sie a miałam telefonik (sagem my x-1) i wypadł mi na ziemie rozleciał sie na części bateria poleciała na śmietniki a reszta pod rurki to była kataqstrofa :(

oliwia20073
14-07-2007, 19:20
:eek: BYła raz u mojej najlepszej koleżanki w domu a ona miała wtedy jeszcze 3 psy (Sara-bokser , Figo-kundel, Karina_wilczasz irlandzki i kundel ) piesek Figo kundelek czarny on lubi gryśc portwele telefony i torebki w ten dzień położyłam tem telefon na biórku i Figo podleciał zabrał ten telefon poleciał z nim pod stół zaczoł go rozwalac i gryśc do tego czasu mój fon(sagem my x-1) leży w pudełku po pogryzieniu upadku z czepaka, po staceniu głosu :mad: :(

Kajeczka
14-07-2007, 19:20
Pewnego pięknego wieczoru wróciłam do domu i jedyne o czym marzyłam to pójście spać, ponieważ miałam baaaardzo męczący dzień. Komórkę jak zwykle zostawiłam w spodniach w tylnej kieszeni. Ładnie złożone położyłam na krześle i w 2 minuty byłam już w innym świecie :) .Obudziłam się póżno rano następnego dnia. Sięgam po komóreczkę do kieszeni ( Samsung E250 ), bo miałam ochotę przywitać się z moim miśiem w taki piękny poranek a przy okazji poskarżyć się na ból głowy :). Moja ręka nie znalazła ani telefonu a tym bardziej spodni. Pytam się siebie co ja takiego musiałam robić, że spodnię zgubiłam :D Zaczynam więc szukać owych spodni. Szukam i szukam i znaleźć nie mogę. Moja młodsza 3 letnia siostra pyta się co robię i czy nie mogła by się ze mną pobawić, więc mówię o co chodzi. Powiedziała, że się z chęcią ze mną pobawi. No i dalej idąc, "bawiłyśmy" się tak przez godzinę czy więcej i nagle gdzieś moja siostra znika. Lecę więc za nią bo pomyślałam, że może przypomniała sobie gdzie leży mój telefon wraz z spodniami. Wpadam do łazienki i widzę jak moja siostra wyjmuje pranie z pralki. :confused: Pytam się co to wogóle znaczy. Ona powiedziała, że w mame się chciała pobawić i że włożyła wszystkie ciuchy jakie znalazła w domu "na zewnątrz" i nacisneła ten guzik co mama zawsze wciska. :) Okazało się że były tam też moje spodnie. No i telefon. :o Kiedy wyciągnęłam go z kieszeni w sumie nie było co zbierać. Jedyne co w nim było dobre to to że był poprostu czyściutki jak nowy :p

maaadziaaa89
14-07-2007, 19:21
Szczerze mówiąc nie znam osoby, która miałaby większego pecha z telefonami niż ja... Zgubiłam telefon i dostałam od mojego taty siemensa, nie jakiegoś rewelacyjnego, ale mi wystarczył. NIestety kiedyś upadł mi i wyleciała połowa klawiszy... w końcu odpadły wszystkie. Pojechałam nad morze do pracy, spędziłam tam trochę czasu, podczas którego poznałam bardzo dużo ludzi:) NO i pewnego dnia okazało się, że ukradli mój zacinający, bezklawiszowy telefon... zostałam bez kontaktu z rodziną i znajomymi... Ale tak się złożyło że znałam dwóch chłopaków, którzy pracowali w tamtejszym komisie, opowiedziałam im wszystko, powiedzieli, że jeśli ktoś przyjdzie sprzedać, pomogą. No i przyszedł! Chciał sprzedać mój telefon za 40 zł, gdy zorientował się, że to zasadzka było już za późno:) Dał na oczyszczanie telefonu, nową klawiaturę, nową kartę sim (tamtą wyrzucił) i zażyczyłam sobie jeszcze bryloczek:). W dodatku moi koledzy chcieli mu dać nauczkę, żeby nigdy więcej nawt nie pomyślał o kradzieży. Nie wystarczyo im 50zł, które dał im żeby nie dzwonili po policję, zadzwonili, sprawili, że "przez przypadek" zgubiły mu się rejestracje od samochodu i jeszcze dostał za to mandat 200zł! Drogie Panie, możecie być pewne, że mamy jednego złodzieja komórek w Polsce mniej!

dula13
14-07-2007, 19:30
Zaraz po zakończeniu roku jak codzień wyszłam na dwór z koleżankami. Ten dzień od początku był jakiś pechowy, bylam zmęczona i nic mi sie nie chciało. Siedziałam na ławce i upierałam się żebyśmy tam zostały. W końcu dziewnczyny namówiły mnie na spacer. Kiedy szłyśmy przez boisko zauważyłam że w mojej kieszeni nie ma telefonu. Przestraszyłam sie i zaczęłyśmy go szukać. przeszukałysmy cale boisko i droge która szłyśmy a telefonu nie było... Nie umiem żyć bez telefonu więc byłam troche zdenerwowana. Myślałam że już nigdy go nie znajde a tu niespodzianka ;) Następnego dnia poszłyśmy grać w piłke na boisko ii kiedy chciałam strzelić do bramki zamiast w piłke kopnęłam w telefon który przeleciał kilka metrów i spadł na ziemie. Byłam bardzo happy...bo wkońcu mój sony ericson sie znalazł :))

buziol4you
14-07-2007, 19:48
No wiec zaczeło sie tak...kupiłam całkiem nowiuteńki telek - Sony Erikson K510i byłam taka szczęśliwa :) postanowilam się nim toche pobawic , takie bajery hehe... wybralam sie z kolegą samochodem na wycieczke oczywiscie ze swoim telkiem ,otworzylam okno a zeby zaszpanowac :D ,chciałam zrobic fotke ślicznemu krajobrazowi w oddali aż tu nagle telefon mi sie wysliznoł z ręki ...ups :eek: jechalismy bardzo szybko a mój nowy telefon z wielka siła rozwalił sie na kawałki ... hehe mój kolega sikał ze smiechu a mi było tak przykro :o ... pozdrawiam

simonka
14-07-2007, 19:53
Moja historia była bardzo śmieszna....
Pewnego popołudnia gotowałam obiad i miałam zawieźć go mamie do baru...do pracy...
jedzenie włożyłam do pojemników i razem z telefonem włożyłam do siatki.
Gdy dawałam mamie obiad nawet nie zauważyłam braku telefonu...zaczęłam wyciagać kotlety....a zamiast kotleta wyciągłam mój telefon cały w tłuszczu.
to było pare miesięcy....telefon działa.. :) ale do tej pory pod wyświetlaczem mam bańki z tłuszczu...bardzo fajnie to wyglada:D heh dodaje mu uroku :D

tazos19
14-07-2007, 19:54
Wiec moja historianie jest taka raczej normalna bylo w mielnie na plazy wybralismy sie tam z kumplami na plaze lezelismy caly dzien opalajac sie wzielem wtedy na plaze moj telefon sony ericsson k700i jak juz sie zwijalismy z plazy to musial mi upasc w pisek. wiec jak juz wrocilismy do motelu to zaczelem goo szukac ale go nie bylo. taki zalamany wrocilem juz po wakacjach do domu ze tel nie ma. az ktoregos dnia zadzwonil tel domowy odebralem go i odezwal mi sie glos jakiejs pani. i slysze ze znalazla moj telefonik i jak chce to moze mi go zwrocic. wiec umowilem sie z nia bo okazalo sie ze mieszkamy niedaleko siebie. tz 23km ona z poznania ja z okolic. pojechalem na umowione spotkanie w umowione miejsc, czekalem troche czasu na nia juz myslalem ze nie przyjdzie az po chwili ukazala mi sie piekna dziewczyna w bieli. tz biala bluzeczka i biala spodniczka. oddala mi moj telefon a wzamian ja zaprosilem na kolacje. i nie dosyc ze odzyskalem moj tel. ale tez zyskalem piekna dziewczyne z ktora jestem do dzis i zamiierzamy sie pobrac. i wszystko dzieki mojemu telefonikowi

martagawryluk
14-07-2007, 20:08
Na urodziny w prezencie dostałam fajny telefon LG KG220 od razu mi się spodobał. :D :D
Moja koleżanka ma dzień po mnie urodziny więc miałam impreze na drugi dzień.Był fajny chłopak do którego się wstydziłam zagadać a gdy zaczeliśmy wszyscy tańczyć to ja swoją kome położyłam na stoliku a wszyscy tańczyli na środku pokoju.Gdy miałam już iśc do domu przez przypadek wzięłam komę tego łanego kolesia (wcześniej nie wiedziałam że jest taka sama jak moja ). Na drugi dzień zorientowałam sie że to nie mój telefon i zadzwoniłam na swój numer i mu powiedziałam jeszcze tego samego dnia sie spotkalismy a później poszlismy do parku na lody .Do dzisiejszego dnia jesteśmy parą.Mozna powiedzieć że ta zamiana nas połączyła!!!! :) :p :)

Justysiaaa05
14-07-2007, 20:17
a wiec moja z przygoda z telefonem jest nietypowa i jak dotąd myślałam takie rzeczy sie nie zdarzają...gdy kupiłam mój nowy telefon samsung robilam duzo zdjeć nim i wysyłałam znajomym i za którymś razem moje dość śmieszne zdjęcie(bo sie wtedy wygłupiałam)zostało wysłane do kogoś nieznajomego(pomyliły mi się numery)pomyślałam straszna klapa bo to zdjecie bylo naprawde tragiczne:-(za niecałe 10 min dostałam odpowiedz tez zdjecie ale pewnego chłopaka z pytaniem czy sie umówie na randke zgodziłam sie i od tej pory jestem z Tomkiem szczesliwa para...

IzusSsia90
14-07-2007, 20:18
hmm... Moja opowieść może nie była dla nas zbyt zabawna... Miałam w telefonie ustawiony straszny dzwonek. Poszłam pewnego wieczorQ z Qmpelą i kolegami na ogródki, było już późno więc było już ciemno. . .chłopacy nas tam zostawili i sobie gdzieś poszli.( Spałam u psiapsióły, dlatego że nie było jej rodziców. ) Usłyszałyśmy jakby ktoś się ruszał w krzakach, a że wcześniej oglądałyśmy triller to naszły nas dziwne myśli i zaczełyśmy uciekać krzycząc. Nie patrzyłyśmy pod nogi i gdy odbiegłyśmy dosyć daleko chciałyśmy zadzwonić do chłopaków i okazało się, że nie mam telefonu. :eek: Bałyśmy się ale zaczełyśmy wracać tam skad uciekałyśmy i go szukać. Nagle pomyślałyśmy, zeby ona do mnie zadzwoniła to byśmy słyszały dzwonek. zanim ona wyciągneła telefon z kieszeni zaczełśmy krzyczeć, bo usłyszałyśmy mój dzwonek. Ktoś nam od tyłu zatkał usta ręką zaczełyśmy się szarpać i kopać. .. I w końcu zasadziłam kopa osobie która mnie trzymała w czułe miejsce, on mnie puścił i dał mi mój telefon. O mało co się nie popłakał, tak go bolało. Przypomniałyśmy sobie, że on miał mój telefon w kieszeni, teraz żeby nikomu nie zrobić krzywdy nie dajemy nikomu telefonów i co chwilę sprawdzamy czy je jeszcze mamy. :) Bardzo chciałabym dostać ten telefon - nie dosyć, że kocham Samsungi to jeszcze Beyonce :*:* Z samsunga mam już telewizor, monitor do komputera, telefon miałam (ale teraz już nie mam żadnego - to inna historia) Rodzice nie chcą mi kupić telefonu, bo nie mają kasy, a ja jeszcze nigdy w życiu niczego nie wygrałam :( :( :( Chciałabym żeby to był mój pierwszy raz <prosi>

telo
14-07-2007, 20:36
Pewnego razuzakupiłem sobie w końcu wymarzonego Sony Ericssona k700i. Miał radio, aparat, bluetooth. Poprostu marzenie. Było to w wakacje, więc jak to bywa w wakacje pojechałem z rodziną nad morze. Przeszedłem się na taki mały pomost gdzie nikogo nie było. Usiadłem sobie na końcu w krótkich spodenkach i słuchałem muzykli z radia na głośniku. W chwili nieuwagi upuściłem telefon na głęboką wodę. Nie miałem przy sobie nic innego więc od razu za nim skoczyłem do wody. Było całkiem ciemno lecz telefon był włączony i świecił mu się wyświetlacz więc wiedziałem mniej więcej gdzie jest. Zdążyłęm go złapać zanim upadł na dno i szybko wypłnęłem na powieszchnie. Wyszedłem z wody a telefon cały czas miał włączone radio. Gdy w radiu komentator powiedział "i to już koniec naszej transmisji" telefon się wyłączył!!! Następnego dnia po osuszeniu normalnie funkcjonował (nie działał mu tylko flash) więc byłem szczęśliwy jak nigdy. Tego samego dnia przeszedłem się z bratem na stację kolejową. Ja trzymałem w ręku moj cudowny telefon. Przechodziliśmy obok krawędzi krawężnika a na dole były tory. Mój brat chciał coś ode mnie ale ja miałem słuchawki w uszach więc mnie szturchnął, niestety tak niefortunnie, że telefon wypadł mi z ręki i kopnęłęm go prosto pod tory....po którch jechał pociąg!!!!! I tak pozbyłem się mojego telefonu :( Już nigdy więcej nie kupiłem Sony Ericssona ponieważ u mnie ciążyło nad nimi jakieś fatum...

wivi89
14-07-2007, 20:37
Moja historia bedzie chyba najbardziej tragoczna ze wszystkich... Pewnego dnia wyszlam z domu zeby spokojnie porozmawiac z chlopakiem ktory tamtego czasu mi się bad\rdzo podobał... Wybrałam numer zadzwoniłam i szłam sobie przed siebie... Nie moge jednak powiedziez o czym z nim rozmawiałam albowiem nie pamietam ani jednego słowa a jest to spowodowane tym ze idąc musiałam przekroczyc przejście dla pieszych, a byłam tak zajęta rozmową że się nie rozejrzałam... Z naprzeciwka tak sie zdarzyło że akurat jechał autobus, na szczęście nie jechał szybko wiec spotkanie z nim nie skończyło się tragocznie, kilka złamań utrata przytomności... ważne że żyje, a historia ta nauczyła mnie tego że już nie rozmawiam przez telefon na ulicy i innym też to polecam!!

marciocha
14-07-2007, 20:46
Pewnego dnia mojej koleżance rozładował się telefon i poprosiła mnie abym użyczyła jej swojego na jedną rozmowę gdyż musiała pilnie zadzwonić do swojego chłopaka. oczywiście zgodziłam się. szybko o tym zapomniałam i tego samego dnia kilka godzin później chciałam zadzwonić do swojego chłopaka i z przyzwyczajenia wybrałam ostatnio wybierany numer i nie patrząc na numer rozpoczęłam połączenie. gdy odezwał się męski głos wypaliłam odrazu "cześć misiaczku" jednak cisza w słuchawce mnie zaniepokoiła i zerknęłam na numer a tam obcy numer!!! szybko się rozłączyłam. następniego dnia opowiedziałam wszystko mojej koleżance, ona natomiast przekazała mi reakcję chłopaka: "dzwoni do mnie jakaś dziewczyna na wstepie mówi cześć misiaczku, myślę nieźle się zaczyna a ona się rozłączyła". śmiechu było co nie miara oczywiście ze mnie :)

agatuska8719
14-07-2007, 21:10
Kiedyś.. kiedy wracałam z koleżanką z maista ze spacereku... Telefon (SAMSUNG C100) miałam w kieszeni- rozładowany ;/.. potem.. będąc już w domu, zamast odrazu go do ładowarki podłączyć to go położyłam.. o dziwo nie wiem dlaczego na lodówkę;P Kiedy chciałam go "nakarmić" energią;) patrze na lodówke nie ma go <szok> .. cała zdenerwowana.. zaczełam go szukać no ale nie znalazłam.. myślałam nawet ze go tam nie położyłam więc nawet poszłam go szukać na dwór.. tam gzie spacerowałysmy (koło naszych bloków).. przerażona, że go zgubiłam poszłam spać...Już sie oswajałam powoli z myślą, że go nie bede mieć ;(.. rano jak wstawałam do szkoły zaczynam sobie robić kanapki i ptrze a w lodówce mój telefonik sobie smacznie leży.. kamień z serca mi spadł.. nie wiem jakim cudem się on tam znałazł.. ale nie złego strachu mi narobił.. i potem również śmiechu... ale od tamtej pory bardziej na niego uważałam .. ;)

bozena8
14-07-2007, 21:18
Mój telefon mogę nazwać szczęśliwym, ale może od początku. Zaczeło się cztery lata temu od esemesa z życzeniami Wielkanocnymi od Sebastiana , a ponieważ nie znałam żadnego Sebastiana , więc grzecznie odpisałam że życzenia były urocze , ale to napewno pomyłka.Po chwili otrzymałam nową wiadomość z przeprosinami , a potem następne z mnustwem pytań itp.trwało to dosyć długo więc mój mąż zaczoł być bardzo zazdrosny i zły że pisze z nieznajomymi i pewnie zaraz dam mu adres domowy itd . Nie wiedziałam co z tym zrobić więc wpadłam na pomysł i dałam numer Sebastiana mojej siostrze żeby napisała do niego niby przez pomyłkę . Dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem , mają cudownego półrocznego synka i mieszkają w Londynie. Tak więc jeden esms może uszczęśliwić nie tylko mojego męża , ale i dwoje zakochanych i szczęśliwych ludzi.

maicho
14-07-2007, 21:32
Moja historia niby banalna ale prawdziwa. Będąc u przyjaciół w niemczech w odwiedzinach zostawiłem nowego samsunga d600 w kieszeni bluzy i poszedłem do znajomych. Brata żona postanowiła zrobić dobry uczynek i włożła nie sprawdzając moją bluze do pralki gdyż myślała że może jest brudna. w kieszeni oczywiście nowy Samsung. Kieszeni przed pralką nie sprawdzała tylko właczyła program prania i ruszyła maszyna. ja zorientowałem się po 30 minutach że nie mam telefonu przy sobie pobiegłem po telefon ale zanim wypuściliśmy wode z pralki, zanim odwirowała to klawiature monitor jakieś części gumowe mogłem wyciągać z pośród ubrań piorących sie bez trosko....

fercia
14-07-2007, 21:36
heh to nawet całkiem zabawne jest jeżeli patrzy się przez pryzmat czasu jaki minął ... a wiec było tak był ciepły letni dzień jak zwykle po wizycie na plaży i po dopaleniu swojej opalenizny szykowałam się razem z przyjaciółką na imprezkę ale szlo nam to trochę opornie ponieważ mój 4 letni siostrzeniec( wtedy miał tyle) ciągle zabierał nam kredki, lakiery, cienie itd. i więcej czasu zabierało nam poszukiwanie kosmetyków niż samo malowanie. Moja komórka niezbyt nowa (sony ericsson k700i) leżała sobie spokojnie na łóżku i się ładowała kiedy to Oskar(siostrzeniec) zmienił obiekt swoich zainteresowań z naszych kosmetyków na mój biedny telefon. Kiedy go dorwał latał z nim po całym mieszkaniu i robił zdjęcia... kiedy moja siostra musiała wyjść na chwile Oskar zupełnie się rozbestwił i kiedy kazałam mu oddać telefon bo byłyśmy już spóźnione zamknął się w toalecie i nie miał zamiaru oczywiście opuścić swojej bezpiecznej kryjówki naszczescie nadeszła jego mama i kazała mu opuścić toaletę na co on rozwrzeszczany wykrzyczał ze się załatwia(co było bujda) i dopiero po chwili opuścił toaletę( i był na tyle bezczelny ze spuścił wodę) . na pytanie gdzie jest mój telefon powiedział ze pływa a ja szybko pobiegłam do toalety i nie zwracając uwagi na higienę wyłowiłam go z dna sedesu( naszczescie czystego) i szybko zaczęłam go suszyć!! no cóż telefon przeżył kąpiel ale podziała po niej niecałe 2 tygodnie... i pozostałam bez telefonu na bardzo długo...

Ninka_88
14-07-2007, 21:40
Moja przygoda z telefonem komórkowym zaczęła się w lutym, w sobotni deszczowy poranek. Będąc tegoroczną maturzystką musiałam poszukać nieco pewniejszych źródeł informacji niż te, które umieszczane są w Internecie, dlatego też padło na bibliotekę. Myśl o dokańczaniu pracy na ustny język polski spędzała mi sam sen z powiek, a widok pogody za oknem przyprawiał mnie o jeszcze silniejsze dreszcze. Tego dnia chyba nic mnie nie rozweseli - myślałam. Może i "nic" ale za to "ktoś" jak się później okazało ;) Będąc już w bibliotece i przeglądając stos książek kątem oka spostrzegłam chlopaka, który również się mi przyglądał. Nagle (w najgorszej chwili, jak ja to kocham...) zadzwonił mój telefon. Szybko wyszłam z czytelni. Ludzie przyglądali mi się z niesmakiem, z czego wnioskuje - "Jak ta dziewucha mogła zapomnieć wyłączyć wyciszenie ?!". Skończyłam rozmowę i wróciłam na zajęte stanowisko. Wychodząc z biblioteki z torbą upchaną dwiema książkami, trzymałam w drugiej ręce telefon z celem napisania sms'a. Tuż obok mnie przeszedł znany mi już wcześniej chłopak - obserwator :) Spojrzałam się na niego i ni stąd ni zowąd spadł mi z ręki telefon, z głośnym stukiem upadł na ziemię. Czerwona z zażenowania chciałam go już podnieść gdy owy znajomy zrobił to za mnie mówiąc - "Proszę, jeszcze żyje" :) Podziękowałam i czym prędzej chciałam dać dyla. Ale po chwili (chwila jak chwila - trwała u mnie 5 sekund ;)) postanowiłam zostać i porozmawiać. Miły wybawca stał się kimś więcej niż można było przypuszczać, a mój telefon komórkowy dzielnie dotrzymuje nam każdego dnia kroku. I tak oto zrządzenie losu potrafi zrobić nie małego psikusa :)

chandler
14-07-2007, 21:47
Kiedyś podczas podlewania roślin wpadł mi telefon do wiadra z wodą, wysuszyłem i o dziwo działał. Pół roku póżniej zmywająć naczynia znów telefon wpadł mi do wody, ale już... zamilkł. Naszczęśćie mogłem przedłużyć umowe. To był mój perwszy telefon siemens c45

moczy
14-07-2007, 22:02
Moja historia jest przykładem na niezniszczalność telefonu samsung x-200
Otóż dostałem go od brata i był to wtedy topowy telefon zresztą do dziś jest i mam go już jakiś rok.
Niedawno poszedłem z kumplami zagrać w piłkę na boisko.
Gdy się już na nim zjawiliśmy za jedną z bramek siedział podejrzany kolo.
Ale my jak gdyby nigdy nic zaczęliśmy grać a ja jak zwykle nie miałem gdzie schować telefonu , więc zostawiłem go w kieszeni.
Podczas pewnej akcji gdy oddawałem strzał , w trakcie zamachu noga mój telefon wypadł mi z kieszeni i równocześnie kopnąłem piłkę i telefon.
Na szczęście mój Samsung był nienaruszony lecz ów podejrzany kolo dziwnie sie na niego patrzył.
Gdy skończyliśmy grę ten dziwny gość poszedł za mną i gdy skręcałem w uliczkę na skróty zaatakował mnie i chciał wyrwać mi telefon.
Ja odruchowo chwyciłem za smycz do której miałem przyczepiony telefon i z całej siły walnąłem kolesia w twarz samsungiem x-200.
Kolo tak się wystraszył , że uciekł a Samsung do dziś mi służy.

Nellka17
14-07-2007, 22:08
[B]Cześć nazywam się Kornelia. Moją ciekawą a zarazem śmieszną historię z telefonem miałam gdy miałam Sagema. Było wtedy lato. A więc zaczynam streszczać moją króciutką śmieszną ciekawą historię. Mam psa malutkiego wabi się Kiki. Gdyż pewnego dnia ładowałam mój telefon i zapomniałam położyć go na stole mój malutki sprytniutki piesek wziął go w mordkę i zaczął się nim bawić.W pewnej chwili zadzwoniła do mnie moja koleżanka a że piesek miał mój telefon w mordce nie wiem w jaki sposób odebrał i jak pewnie wiadomo zaczął straszliwie dychać, sapać.Moja koleżanka nie wiedziała co się dzieje więc zadzwoniła kolejny raz ale gdyz ja już ten telefon miałam. Zcząła się śmiać i się mnie pyta co ja robiłam że mój telefon odebrał pies a ja jej na to "Jak to pies przecież telefon leżał u mnie w pokoju" ona na to " Jak przecież telefon odebrała Kika"
Dopiero potem obejrzałam dobrze mój telefon i zobaczyłam uszkodzenia które zrobił mój piesek.

jarekmax1
14-07-2007, 22:23
Moja historia przydarzyła się niedawno. Użytkując swoją piękną Motorolę L6 zadzwonił dzwonek do drzwi, więc odłożyłam telefon i czym prędzej popędziłam aby je otworzyć zostawiając ją na półce. Po powrocie do pokoju rozmawiałam z gośćmi i po pewnym czasie zauważyłam brak komórki, wiec z telefonu domowego postanowiłam sprawdzic gdzie ona się znajduje. Po pierwszym sygnale nie zorientowałam się co się dzieje. W tym momencie spojrzałam na swojego psa /dodam, że jest to ogromny wilczur/ i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Z brzucha mojej psiny wydobywał się dzwięk mojej komórki. Zadzwoniłam szybko do weterynarza, ale powiedział mi, bym spokojnie poczekała na poranną toaletę mojego pupila. Nastepnego ranka udało się wydostać mój telefon, ale niestety nie funkcjonował już jak przed tym incydentem. Teraz mam nauczkę i zostałam bez telefonu. :)

Kashanti223
14-07-2007, 22:33
Niecałe 2 miesiące temu dostałam od mojego ojca chrzestnego nowy telefon a była to nokia 3110.Byłam bardzo zadowolona tym faktem ze wkoncu mam nowy telefon.Niedawno pojechałam ze znajomymi nad jezioro.Gdy weszliśmy do wody postanowiłam porobić troche zdjęć z naszego wypadu.Tata mojej koeżanki zaproponował nam przejażdzkę motorówką.Wziełam ze sobą moj telefon.Nagle gdy robiłam zdjęcie mojej koleżance i motorówka sie gwałtownie przechyliła i upuściłam telefon ktory sturlał sie po motorówce do wody.Zszokowana kazałam natychmiast zatrzymać motorówkę i rzuciłam się za nim do jeziora.Niestety nie mogłam go znaleźć i w pewnym momencie zorientowałam się ze wszyscy się smięją a gdy się ich zapytałam o co chodzi,wskazali reką na mój stanik pływający sobie na wodzie.Zawstydzona rzucilam sie po niego.Moja kolezanka wskoczyla do wody zeby mi pomoc go zalozyc,następnie popłynęłysmy do motorówki na która wsiadlysmy i wrocilismy na brzeg.I tak niestety straciłam moj całkiem nowy telefon.

RemiLestat
14-07-2007, 22:41
A więc moja przygoda...hmm... zaczęło się od tego że potrąciłem psa mojej znajomej;) I został on pod samochodem :)Chciałem zajrzeć pod samochód jak to wygląda he... a wtym czasie zacząłęm dzwonić do koleżanki ... chciałem ją powiadomić co się stało gdy się schyliłem położyłem telefon na drodze i chciałem wyciągnąć resztki psa:)Bo był duży...he był...I przejechał obok mnie samochód a gdy się odwróciłem z se t610 zrobiła mi się motorolla v3:) I jak się domyślacie nie dodzwoniłem się:):) he taka to była przygoda... Do tej pory koleżanka nie wie ze to ja ;) Pozdro

Ewula5
14-07-2007, 22:41
Sa czasem takie dni, że już od rana wiadomo, ze będzie ciężko. Jeden (oczywiście nie pierwszy i nie ostatni w moim życiu) właśnie mnie się przytrafił. Zaczęło sie w normie, Synuś skoczył mi na brzuch w ramach pobudki z hasłem "kocham Cię Mamusiu, ale wstan już dobrze?" I jak tu nie zareagowac na tak przemiłą pobudkę. Na śniadanko dżemik, przepyszny, roboty mojej Mamy, już kanapeczka gotowa a tu słoik bęc na podłogę. Zaczęłam od podłogi, skończyłam na szafkach wiszących, lampie i firankach w oknie, rozbił sie z rozmachem z jakim przystało na mamusiny, truskawkowy dżem. Pora wyjść z domu, wszystko mam? Mam telefon. kluczyki, torba, a no i Synuś oczywiście. Już ma kryzys, dlaczego do przedszkola, a mogę z tobą do pracy, a boli brzuszek, nożka etc. Wypróbowany sposób, telefon do Babci, uspokaja małego rozmowa ja mam chwilkę wytchnienia, kawka przy kierownicy, nie pochwalam ale popijam (kawkę oczywiście) podczas jazdy, ostry zakręt, kawka na spodniach i jak na zawołanie do puli nieszczęśliwych zdarzeń włącza sie rezerwa. Stacja po drodze, na szczęście, tankujemy i w drogę ze śpiewem "pieski małe dwa...muszą chodzić do przedszkola".
W pracy w miarę w porządku,po ruszam w trasę na zjaęcia jakie prowadzę z aerobiku dla moich, przemiłych Pań. Niestety juz na sali, uświadamiam sobie brak jakichkolwiek nagrań, zapomniałam i jak tu poćwiczyć. Pierwsza myśl, okazuje się najlepsza, wyjmuję telefon ku zdziwieniu ćwiczących pań:) płyną z niego dźwięki. Mój telefon pomógł mi poprowadzić zajęcia, były one nieco skrócone, ale miłe i zaskakujące, nikt sie nie nudził a ja z satysfakcją dobrze wykonanej pracy wróciłam do domu. Źle się zacząl dzień, ale jakże miło skończył i to znów za sprawą mojej komóreczki (na marginesie bardzo kobiecej i pasującej do mnie, czerwony samsung z klapeczką, reguluję z nim nawet sprawy intymne:)) otóż zadzwonił do mnie mój wspaniały Mąż ze Szwecji. Czy to nie miłe, ze takie małe cudo łączy mnie ze swiatem?:)

melonX1981
14-07-2007, 22:45
Wyjątkowo zabawna sytuacja przydarzyła mi się wczorajszego popołudnia...
Mieszkam we Wrocławiu, nie mam jeszcze prawa jazdy więc zmuszona jestem do korzystania z komunikacji miejskiej.
Jestem w trzecim miesiącu ciąży (niestety zagrożonej - przez niedawne poronienie). Nie mam jeszcze gołym okiem widocznych symptomów rosnącego we mnie życia. Jak co dnień wsiadłam do tramwaju: tłok, wszystkie miejsca siedzące zajęte, gorąc powalający, że o zapachu nie wspomnę. Momentalnie zrobiło mi się słabo... Poprosiłam siedzącego obok pana o ustąpienie mi miejsca, tłumacząc w jakij jestem sytuacji. Gość spojrzał na mój brzuch (jestem b. szczupła) a potem, patrząc mi w oczy odparł, że "takie brednie to my a nie nam!"! Już staciłam nadzieję gdy w torbie zadzwoniła moja motorola v3. Dzień wcześniej mój luby nastawił mi jako dzwonek płacz dziecka... Starsza kobieta siedząca niedaleko odezwała się tymi słowami :"Proszę natychmiast ustąpić miejsca tej pani! Nie słyszy pan, że dziecko płacze!!!"
Ustąpił!!! Wyjatkowość sytuacji dotarła do nie jakieś 2 przystanki dalej, gdy ciemność przed oczmi ustąpiła - dzwonek uratował mnie przed omdleniem!!!

gizmusia2006
14-07-2007, 22:53
Pewnego dnia, gdy wróciłam już ze szkoły idąc po schodach przez przypadek wypadła mi z kieszeni komórka, a ja poszłam do domu. Potem szukałam ją przez resztę dnia. Na następny dzień brat przyniósł mi komórkę. Okazało się, że mój kochany piesek zsikał się na komę i miałam potem całą śmierdzącą. Teraz już będę nosiła komórę w plecaku lub torebce:/ ;)

mariuszki
14-07-2007, 23:06
no cuz moja historia bedzie krutka i zwiezla iz kupilem sobie nowke sztuke telefonik nebede wymienial bo nie wypada ale byl okrutny i drogi(gdybym byl jasnowidzem nie wydal bym tyle siana, i co tak se mi powisial na smyczy na szyji i po 3 tyg. po imprezie plenerowej powineli mi go . Łach ze mnie ?? hyhy:)

karoline
14-07-2007, 23:12
Uczciwy znalazca dostał nagrodę:-)

Pewnego słonecznego dnia idąc ze szkoły miałam chęć wejść do ciemnej piwnicy i nie wychodzić z tamtąd, powód był jeden - rzucił mnie chłopak, z którym chodziłam 2 lata!! Byłam zła, na wszystkich dookoła, w pewnym momencie błysnęło coś w trawie zatrzymałam się popatrzyłam, a tam nowiuteńki Simensik!!! Nie uwierzycie pewnie - ale miał pełne konto, aktywny numer i brak właściciela!! Schowałam do kieszeni (humor poprawił mi się już) i poszłam dalej. W pewnym momeńcie usłyszałam dźwięk dzwonka mojej nowej zdobyczy, dzwonił jakiś Rafał. Nie odbierałam!!! Za chwileczkę dostałam smsa od tego Rafała!! A treść była taka: "Jeśli znalazłeś ten telefon, proszę zgłoś się pod adres" (i została wymieniona ulica, nr domu oraz telefonu domowego). Nie zastanawiając sie zadzwoniłam pod podany numer i usłyszałam przyjemny głos męski - poprosił o spotkanie, aby mu oddać zgubę. Umówiłam się z nim na 16,30. O umówionej porze i miejscu stał boski chłopak z bukietem róż i czekał na mnie!! Zaczął mi dziękować i opowiedział swoją historię, że zgubił wracając z dyskoteki, że pomógl szukać mu jego kumpel, aż w końcu dotarł do mnie, a ja opowiedziałam jak znalazłam jego simensa!! Tak długo i fajnie nam się rozmawiało, że poprosił mnie o kolejne spotkanie, tym razem w kinie!! Dzień później siedziałam z nim w sali kinowej i oglądałam romans. I właśnie wtedy poprosił mnie o chodzenie!! Byłam wniebowzięta, gdy usłyszałam jego propozycję, oczywiście zgodziłam się; i do tej pory jesteśmy już razem. To był cudowny dzień w moim życiu - Misiek mnie bardzo kocha i sznuje!!!

ScOrPIo
15-07-2007, 00:37
SyLwEsTrOwE wYbRyKi

Sylwester 2006 to był zupełny spontan - 3 przyjaciół miało miło spędzić Sylwka bez większych ekscesów,a tu nagle telefon... Dzwonił Wassup (nasz komputerowy geniusz) :
-Hej PotFForQi, co porabiacie??
-Nic szczególnego, odpoczywamy.
-Odpoczywacie?!!<wow> Koniec lenistwa!!Za 10min widzę Was na Xxx (adres zastrzeżony) NaraSka
Przemierzając śnieżne zaspy dotarliśmy na miejsce... (śmieszna rzecz wkręcić się na domową imprezę do nieznajomej dziewczyny, tylko dlatego, że kolega tam bawił) Marta (gospodyni impry) okazała się spoX dziewczyną:) Duuużo się działo, ale wymienię tylko nagie orzełki na śniegu i ekipę 20 chłopa lecących w naszą stronę. Apropo telefonika - gdy już nam było dobrze(%%%) wpadłam na genialny pomysł - popiszemy eski i podzwonimy do naszego pSorka od hiry:D Treści esków mało pamiętam, ale było coś o wspomnianych orzełkach i o tym, jak seXi wygląda w okularkach... (jak Harry Potter)chwilę później dzwoni moja komórka... odbieram... pani pSorkowa (żonka) równie w dobrym stanie gada coś o bigosie...hehehe...:
-Zjadł bigos i poszedł...
-Że co??
-Poszedł, wpie...dolił (cenzura) bigos i poszedł
-YHym, no to musiał być głodny, dobranoc
-Narazie
To był najbardziej zwariowany Sylwek w moim życiu...:
- ze spokojnego spotkania 3 przyjaciół zrobiła się imprezka do białego rana
- poznałam naprawdę wartościowe osóbki
- od tej pory szło wytrzymać na nudnych wykładach z historii
i pomyśleć, że wszystko zaczęło się od zwykłego samsunga x660:)

Pozdrowionka dla ekipy "polek" i firmy samsung - uwielbiam wasze produkty;)

BetiR
15-07-2007, 00:48
Moja historia związana z telefonem podejrzewam uratowała mi życie.. A było to tak, planowałam WIELKĄ ucieczkę za granicę do PEWNEJ pracy itd. niestety do pewnego pana. Dlaczego niestety? Bo tu w domu zostawiłabym męża i syna:( Wszystko było już nagrane ,telefon pękał od nadmiaru informacji co mam zabrać, co kupić w Polsce itd. Otrzymałam info,że zadzwoni do mnie koleś, który miał mnie zabrać z Krka do upragnionej Airish. Podekscytowana już w myślach widziałam siebie na promie i co? Kiedy wstawałam z WC bo tylko tam mogłam sobie pozwolić na swobodną rozmowę z tym DRUGiM telefon tak jak bym sam wskoczył mi do muszli!! Była Wigilia zostałam pozbawiona telefonu bez możliwości pożyczenia drugiego. Jednak szczerze mówiąc wcale nie było mi żal tego tego wyjazdu - w jednej chwili uświadomiłam sobie, że to był ZNAK taka przeszkoda, że nie powinnam wyjeżdżać ze byłby to błąd!! Nikt nie potrafił mnie wówczas przekonać z kręgu WTAJEMNICZONYCH oczywiście żebym nie wyjeżdżała dopiero utrata mojej FRUWAJĄCEJ ukochanej moto v360 sprowadziła mnie na ziemie. Dziękuję Ci za to, bo nie wiem co dziś było by ze mną...Dziękuję!!

piorun
15-07-2007, 00:54
Moja historia jest całkiem prosta co nie znaczy nie ciekawa;))
...w książce telefonicznej w telefonie posiadam wpis "Alicja". Jest to moja koleżanka. Któregoś wieczoru dostałem smsa o treści "Hej! tu Alicja oto mój nowy nr ...." , więc zamieniłem szybko stary nr na nowy. Najpierw zaczęły się piki/sygnały (jak zwał, tak zwał) od Alicji. Następnie dostawałem smsy dość frywolne na granicy flirtowania, o ile nie flirtowne:P No cóż... myśle sobie, że niejednej sie podobam:P a moja dziewczyna, gdy jej pokazałem smsy, zareagowała od razu (bez uprzedzenia mnie) i poszła do tej koleżanki - nawrzeszczała na nią! A biedna Ala nie wiedziała o co chodzi (?) Zniosła wszystko po czym zadzwoniła do mnie z zapytaniem "co jej odbiło???" (mojeje dziwczynie oczywiście). "No coż... wiesz... chodziło jej zapewne o te smsy..." - nieśmiało wydusiłem z siebie. A ona na to "Jakie smsy???".
...no tak, ktoś przez pomyłke przysłał mi smsa z "nowym" numerem, słał mi pomylone smsy, a ja uwierzyłem... idiota? Nie! Każdemu mogło to się zdażyć i każdy by dał się w to wplątać (chyba:P)
Wyjaśniłem jednym smsem "pomyłkowiczce", że "ja to nie ja" i ułożyłem od nowa dobre stosunki między moją kobietą a moją koleżanką Alą:)
...no teraz to czasem możemy się nawet z tego pośmiać:P

Pozdrawiam!!

BetiR
15-07-2007, 00:58
Moja historia związana z telefonem podejrzewam uratowała mi życie.. A było to tak, planowałam WIELKĄ ucieczkę za granicę do PEWNEJ pracy itd. niestety do pewnego pana. Dlaczego niestety? Bo tu w domu zostawiłabym męża i syna:( Wszystko było już nagrane ,telefon pękał od nadmiaru informacji co mam zabrać, co kupić w Polsce itd. Otrzymałam info,że zadzwoni do mnie koleś, który miał mnie zabrać z Krka do upragnionej Airish. Podekscytowana już w myślach widziałam siebie na promie i co? Kiedy wstawałam z WC bo tylko tam mogłam sobie pozwolić na swobodną rozmowę z tym DRUGiM telefon tak jak bym sam wskoczył mi do muszli!! Była Wigilia zostałam pozbawiona telefonu bez możliwości pożyczenia drugiego. Jednak szczerze mówiąc wcale nie było mi żal tego tego wyjazdu - w jednej chwili uświadomiłam sobie, że to był ZNAK taka przeszkoda, że nie powinnam wyjeżdżać ze byłby to błąd!! Nikt nie potrafił mnie wówczas przekonać z kręgu WTAJEMNICZONYCH oczywiście żebym nie wyjeżdżała dopiero utrata mojej FRUWAJĄCEJ ukochanej moto v360 sprowadziła mnie na ziemie. Dziękuję Ci za to, bo nie wiem co dziś było by ze mną...Dziękuję!!
Ten Drugi sie nie miał jak już ze mną skontaktować, pan od transportu również a ja ten wypadek z telefonem wzięłam sobie do serca i oczywiście nigdzie nie pojechałam...I jeszcze raz wielkie dzięki kochana motko:) :o

libra3
15-07-2007, 06:38
moja historia, chyba nie najciekwsza, ale śmieszna. Otóż często biorę udzial w konkursach, więc kiedy dzwoni telefon z zastrzeżonym lub prywatnym numerem serce mi podskakuje z radości, bo wiadomo, że telefon prawdopodobnie dotyczy wygranej w jakimś konkursie. Co prawda rzadko dzwoni taki telefon, ale czasami mam to szczęście. Tak było i tym razem, cała szczęśliwa odebrałam komórkę, w słuchawce usłyszałam męski głos podający moje imię i nazwisko z zapytaniem, czy to ja, cała szczęśliwa odpowiedziałam, że tak, a tu nagle słyszę ppytanie - "dlaczego pani nie zapłaciła kolejnej raty?". No cóż już mi nie było tak miło.

EWIKA79
15-07-2007, 06:47
SIEMKA , MOJA ŚMIESZNA PRZYGODA Z TELEFONEM , WYDAŻYŁA SIĘ NIE DAWNO, JESLI MOZNA JĄ NAZWAĆ SMIESZNA , MI BYŁO WSTYD JAK NIE WIEM CO !!!!
SWÓJ TELEFON SONY ERICSSON K750i ZOSTAWIŁAM NIESTETY W SERWISIE , W DOMU MIAŁAM TAKI ZDEWASTOWANY TELEFON NOKIE NAWET NIE PAMIĘTAM MODELU , NIE MIAŁA PRZEDNIEJ OBUDOWY WIĘC NIE BYŁO KLAWIATURY TYLKO ŚWIECĄCE SIĘ JAK UFO ŚWIATEŁKA I STYKI.
ALE NA DWA TYGODNIE POMYŚLAŁAM ŻE SIĘ PRZEMĘCZE.
KTÓREGOŚ PIĘKNEGO DNIA STAŁAM W KOLEJCE DO KASY , W JAKIMŚ SUPERMARKECIE , BYŁ TŁUM LUDZI, SŁYSZE SYGNAŁ MOJEGO TELEFONU , A W GŁOWIE MYŚLI WYJĄĆ TEN TELEFON CZY NIE WYJMOWAĆ , A JAK KTOS ZOBACZY MÓJ TELEFON BĘDXIE OBCIACH PO CAŁOŚCI.
ALE STWIERDZIŁAM ŻE JAK TAK SZYBKO GO WYJMĘ I ODBIORĘ NIKT NIE ZAUWAŻY , TAK TEZ ZROBIŁAM , PO SKOŃCZONEJ ROZMOWIE CZUJĘ JAK KTOS MNIE KLEPIE PO RAMIENIU , ODWRACAM SIĘ A ZA MNĄ STOI PRZYSTOJNIAK I Z USMIECHEM NA TWARZY PYTA SIĘ MNIE JAKI TO MODEL TELEFONU BO JESZCZE TAKIEGO NIE WIDZIAŁ!!!!
POCZUŁAM JAK ROBIE SIE CZERWONA I COS BEŁKOCZE POD NOSEM !!!!

POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH

delirium
15-07-2007, 08:03
zawsze rano "gryzę" się z mamą w toalecie kiedy się malujemy i szykujemy do pracy.Któregoś ranka jak zwykle szykowałyśmy się razem...w końcu poszłam się malować do przedpokoju,a telefon zostawiłam na pułeczce.Kiedy wróciłam telefonu nie było...nikt nie wiedział gdzie jest moje maleństwo,szukałam,dzwoniłam na swój numer.Telefon był włączony lecz nie słyszałam go nigdzie...Po 2ch dniach sprawa się wyjaśniła.Byłam z szokowana,wściekła,ale też troche rozbawiona (bardzo troche).Okazało się,że moja zdolna mamusia strąciła go bezgłośnie i niezauważalnie z pułki do ubikacji,która znajduje się tuż pod nią,a następnie wrzucając wszystkie chusteczki,waciki etc. spuściła wodę.Nie przyznawała mi się przez 2 dni.Myślałam,że ją utopie w tej ubikacji.musiałam wyrobić duplikat karty,no i kupić nowy telefon... :o
Natalia

scholastyk
15-07-2007, 08:44
moja historia.
za czasow jak nie bylo kolorowych wyswietlaczow itp, posiadalem siemensa sl45i (bylem nim zachwicony :P), zawsze kladlem go na polce nad lozkiem. i pewnego ranka gdy sie przebudzilem zauwarzylem ze nie ma telefonu, zaczelem panicznie przewalac caly pokoj i dom, i NIC ;/. po kilku dniach mialem remont w pokoju wiec musialem wyniesc meble, gdy nagle odkrylem ze moj telefon lezal pod luzkiem i nie chcial sie wlaczyc :(. zanioslem go do serwisu. po ok 5 dniach go odebralem i podlaczylem do ladowarki. mam maly pokoj i na podlodze walal mi sie kabel. w tym samym dniu co ja odebralem zachaczylem noga o kabel i tel. przelecial przez caly pokoj konczac na scianie w kawalakach i juz nie dalo sie do naprawic. po tym zdarzeniu dlugo nie chcialem miec telefonu ale dzis nie moge bez niego zyc.

gonia188
15-07-2007, 09:22
Moja historia zaczeła się kiedy dostałam od Narzeczonego śliczną psinę, suczkę rasy Owczarek Niemiecki dostała na imię Chelsea. Od małego była ciekawym świata szczeniakiem. Pewnego razu, kiedy bawiłyśmy się w ogrodzie wypadł mi telefon z kieszeni Nokia, nawet tego nie zauważyłam. Po skończonej zabawie chciałam zabrać Chelsea do domu żeby się napiła wody ale nie bardzo miała na to ochotę więc zostawiłam ją na polu. Po paru chwilach zorientowałam sie, że nie mam telefonu i zaczełam go wszędzie szukać w domu przeglądnełam wszystkie rzeczy i nic. Pomyślałam że jak zadzwonie na telefon to usłyszę dzwonek i szybko go znajdę. Ale w domu nie było slychać więc wyszłam na pole a tam rozległ sie cichy dzwonek mojego telefonu. Długo nie moglam namierzyć skad rozlega sie dzwonek dopiero po chwili zauważyłam rozkopaną ziemie pod kwiatkami. Kiedy zaczełam ją rozkopywać zauważyłam jak Chelsea siedzi niedaleka i obserwuje co robię. Po odkopaniu telefonu doznałam szoku był cały zgryziony i oblepiony ziemią a na ekranie odbite uzębienie pisiny. I to był niestety koniec mojego telefonu bo jedynie co mogłam to odbierać telefonyod innych. Chelsea rośnie i nie raz ma ochotę zabrać mi nowy telefon i gdzieś go zakopać. Od tego czsu pilnuję wszystkich rzeczy a najbardziej to telefonu.

dosia232
15-07-2007, 09:24
moja historia brzmi tak. Pewniego dnia u mojej kumpeli odbywała się impreza ja oczywiścike też byłam na nią zaproszona szykowałam się do niej już od rana impreza miała rozpocząć się o 19 przed imprezą udałam się z mamą po jakiś fajny ciuszek do galerii nawet nie zwróciłyśmy uwai na to jak czas nqam szybko zleciał wróciłyśmy do domu o 18 a o 19 miała rozpocząć się impreza w pośpiechu się przebrałam i spakowałam do torebki kosmetyki i mój telefon komórkowy (przynajmniej ja tak myślałam że to jest mój tel.) mama odwiozłam mnie do kumpeli i kazała mi do mniej zadzwonić jak skończy się zabawa to po mnie przyjedzie.Na imprezie było super wybawiałam się za wszystkie czasy ale gdy impreza się pomału kończyła postanowiłam że zadzwonie do mamy żeby po mnie przyjechała otworzyłam torebkę i zamiast mojej ślicznej nokii wyciągłam słuchawkę od telefonu stacjonarnego wszyscy którzy stali obok mnie buchli śmiechem kumpela oczywiście też ale jak to się mogło stać że zamiast mojego telefonu w mojej torebce znalazła sie ta suchawka??pomyślałam wtedy przypomniało mi się że mój telefon leżał na stole razem z tel bezprzewodowym i gdy pakowałam się w pośpiechu nawet nie zwrówiłam uwagi jaki telefon pakuje ale obciach do mamy zadzwoniłam od kumpeli mamam gdy usłyszała tę historię to oczywiście też się śmiała od tamtej pory nie kładę mojego telefonu koło telefonu stacjonarnego!!!!

SebuS5
15-07-2007, 10:12
Więc to było tak... Zacznijmy od tego że posiadałem telefon Nokia 5300 który do dnia dzisiejszego posiadam. Było to około 3 tygodnie temu zbierałem sie na trening siatkówki i zaczepiłem telefon o chaczyk w torbie... Po przyjściu z treningu zapomniałem odczepić telefon i wrzuciłem torbe do szafy. Gdy zoriętowałem sie że telefonu niema poszedłem do szafy żeby go odczepić z torby... Okazało sie że niema telefonu w torbie... Myślałem że telefon zostawiłem na sali... Po przeszukaniu całęj sali jak nie byo telefonu tak i nie było teraz. Przyszedłem do domu, cały dom przeszukałem po czym w ostatniej kolejności zobaczyłem do szafy i nie było telefonu. No cóż... Chciałem iść do znajomego i wyciągnąłem buty i okazało sie że telefon sobie leżał w bucie... Dostałem załamania psychicznegoo no ale potem doszedłem do siebie. W sumie telefonu szukałem z 4 godziny i zatrudniłem do tego moją całą rodzine czyli mame i tate a okazało sie że telefon sobie leży w bucie i sobie wypoczywał... Nie wiem jak to sie stało że wylądował w bucie ale potem sie zoriętowałem że sie urwał chaczyk i po zabawie xD Telefon działa mi do dzisiaj ale już nie zapinam go na chaczyk xD

adka44
15-07-2007, 10:24
A oto moja historia z telefonem
--------------------------------------
Pewnego dnia w zeszłoroczne wakacje przyszła do mnie koleżanka. Siedziałyśmy sobie na podwórku i rozmawiałyśmy. Mój telefon włożyłam do doniczki z kwiatkiem, która stała na murku przed wejściem. Chciałyśmy z koleżanką pójść na spacer, ale zapomniałam gdzie położyłam komórkę, więc zaczęłyśmy szukać. W trakcie szukania zaczęło padać. Byłyśmy przemoczone do suchej nitki. Kiedy zobaczyłam mojego psa biegającego po podwórku, zawołałam go. Owczarek przybiegł z mokrym i niedziałającym telefonem w pysku. Mama była na mnie wściekła. Do dziś nie wiem jak telefon znalazł się w paszczy psa.

Domecha
15-07-2007, 10:27
Pewnego chłodnego wieczora, dokładnie 1 lutego 2005r, czyli w dniu, kiedy mam urodziny, rodzice sprawili mi prezent. Kupili dla mnie telefon Samsung X640. :D oczywiscie poszlam pochwali sie swojej przyjaciolce. Zanim jednak poszlam do niej, chcialam kupic jakies ciastko. Kupilam chyba ptysie o ile dobrze pamietam. W momencie gdy stalam przy kasie kumpela zadzwonila pytajac, czy juz ide. Kiedy przestalam z nia rozmwiac kasjerka przy kasie rzucila tymi ptysiami we mnie. :eek: nie wiedzialam o co chodzi! bylam cala w ptysiach! zapytalam czemu to zrobila , a ona na to: Ukradlas mi telefon! ja oczywiscie zmieszana nie wiem o co chodzi. Powiedzialam ze to moj prezent urodzinowy, wiec nie moglam jej ukrasc. Niestety kasjerka zaczela dzwonic na policje. gdy przyjechali oczywiscie smiali sie ze mnie ze jestem w ptysiach, i powoli zaczeli pytac sie co se stalo. Okazalo sie ze jakas kobieta, bardzo podobna do mnie ukradla kasjerce telefon taki sam, jaki kupili mi rodzice! Skonczylo sie szczesliwie,ale do dzisiaj nie kupuje juz ptysiow :rolleyes:

marzisc
15-07-2007, 10:43
Moja przygoda jest dowodem na to że są jeszcze UCZCIWI LUDZIE na tym świecie. Pewnego razu kiedy to jeszcze jeździłam maluszkiem i musiałam upychać za każdym razem do fotelika moją córeczkę zdarzyła się taka historia. Wsiadając do samochodu położyłam swoją torebkę (w której znajdował się bezcenny telefonik) na dachu maluszka i w tym czasie zapinałam do fotelika córcie. Niestety ona mnie czymś zagadała a ja w pośpiechu wsiadłam do auta zapominając zabrać z dachu torebki :eek: I mknęłam sobie przez ulice miast moim zielonym maluszkiem z czerwoną torebką na dachu ludzie się dziwnie patrzyli rękami machali a mnie się wydawało że to oni są nienormalni a nie ja :D Na jakimś zakręcie moja torebka prawdopodobnie spadła a ja nie miałam o tym pojęcia. Kiedy już dotarłam do domu, wysiadłam z auta i myślę sobie.. cholera gdzie moja torebka :confused: .. wtedy uświadomiłam sobie, że została na dachu auta!! :o Patrzę nie ma jej tam...ojojoj a co z moim telefonem? Postanowiłam zadzwonić z telefonu domowego na mój numer :cool: ... zrezygnowana czekałam na cud że ktoś odbierze. I stał się cud. Odebrała miła pani, która znalazła torebkę i była tak miła że zechciała mi zwrócić moją zgubę. Tak to, dzięki telefonikowi odzyskałam swoje dokumenty no i sam telefonik. Jeśli owa pani czyta moją historię to jeszcze raz serdeczne dzięki!!!!

Lucyna4
15-07-2007, 10:54
Hey chcialam opowiedziec swoja historyjke z telefonem.... poprostu meega wpadka hehe :):) chodze na zajecia fizyczne z teisa ziemnego i siatkowki... szetnie damska od emskiej rozdziela jedna sciana;] eheh mam motorole V3 kiedys przez przypadek zostawilam tswoja tobe w szawce ktorea z kolei zapomnialam zamknac na kluczyk i moje dowcipne kolezanki zucily torbe do eskiej szatniWiec musialam isc po nia... Poszlam szukalam jej nie moglam znalesc ale wkoncu znalazlam rozpieta wszystkie przedzialy rozpiete a telefonu nie ma... strasznie sie przestraszylam i zaczelam panikowac ze mi ukradli tel..oczywisci nawrzeszczalam na kolezanki ktore tez sie ze stresowaly i pomagaly mi szukac pytalysmy chlopakow ale zaden z nich nic nie widzial... Dopiero potem gdy druga zmiana weszla do szatni zapytalm czy ktos nie widzial takiego i takiego tel.jeden z nih sie troche smial ze mnie ale sie nie przejmowalam... Potem zrezygnowalam z poszukiwan i wrocilam do swojej szatni szukalam i tam nie znalazlam go. Moj dowciapny kolega z ktorym rozmawialam przed calym incydentem przypomnial mi ze przesylal sobie piosenke ale ja sie spieszylam wiec tel zostal u niego w rece... hehe a on poszedl do domu nie czekal na mnie... przyszedlw ieczoem i dopiero wtedy wyjasnial mi cala sytuacje... okazalo sie ze mial moj tel caly czas u siebie ...a ja sie tak stresowala z emi go ukradli... mial ze mnie polewke na calego...no zo mala skleroza... hehe :):) ale dobrze ze sie to tylko tak skonczylo:):THE END

Lucyna4
15-07-2007, 10:57
Ale kiedys bylo jeszcze lepiej.... w zeszle wkacje szykowalam sie do wyjazdu nad morze...spakowana juz gotowa do drogi czekalam tylko na kuzynki i mielismy jechac... wszystko pieknie ladnie jedziemy...:):) gdy dojechalismy na miejsce myslalam caly czas ze czegos zapomnialam ale nie wiedzialam czego... myslala ylalam az zaczelo mi brakowac w kieszeni tel.myslalam ze znowu o zgubilam ale szbko okazalo sie ze zostawilam go w domu ... a co najlepsze nie mialam go przy sobie 2 tyg i ,moja kochana mama i siostra uzywaly go i pisaly z ludzi z moich kontaktow na jaja ze to niby ja jestem i wogole... narobily mi tle siary z ejak wrocilam nie wiedzialam o co chodzi bo ktos np sie do mnie nie ozywal bez powod maskra:/ ale mialam jazdy... musialam sie niezle tlumaczyc i odkrecac to co one nakrecily hehe :)ale potem mialam ubaw z tego;];]

rillenka
15-07-2007, 11:25
moja historia nalezy do tych banalnych.
jakis czas temu dostawalam smsy i sygnaly od nieznanego mi numeru. smsy typu do zobaczenia dzis na imprezie, albo pozyczysz mi ta plyte ktora kupilas wczoraj. poniewaz nie mialam pojecia od kogo sa te wiadomosci zadzwonilam na ten numer. po drugiej stronie znajdowal sie moj kolega z dziecinstwa ktory nie mial pojecia ze pisze akurat do mnie. poprostu zle zapisal numer do jakiejs znajomej i traf chcial ze byla to kombinacja mojego numeru.
teraz nasz kontakt sie odnowil choc nie widzielismy sie kolo 10 lat.
czasem przypadek moze okazac sie bardzo przyjemnym zdarzeniem :)

malsam
15-07-2007, 11:26
Moja przygoda z telefonem zdarzyła się na prawdę. Tylko raz, z perspektywy dnia dzisiejszego licząc wszystie lata czy dni posiadania komórki.
Pracowałam wówczas w rozwijającej się firmie handlowej. Pewnego dnia otrzymałam telefon służbowy. To była Nokia, lecz numeru nie pamiętam. Od owego dnia byłam szczęśliwą posiadaczką dwóch telefonów komórkowych: prywatnego i służbowego.
Nieoczekiwanie wyjechałam w delegację z jednym z szefów.
W drodze powrotnej do domu zrobiliśmy sobie przerwę. On stał i palił papierosa, ja zaś za potrzebą poszłam do toalety. Tego dnia miałam na sobie sweter z 2 kieszeniami. W jednej miałam komórkę prywatną, w drugiej służbową.
Nie wiem jak to się stało, ale jakoś machnęłam swetrem i jeden z telefonów wpadl mi do kibla postojowego. :eek: Pech chciał, żę utopiła się komórka służbowa. :confused: Na szczęście, wtym nieszczęściu było to, że woda w sedesie była czysta, pomijając jakieś detergenty.
Oczywiście od razu padł mi telefon, nie był wodoszczelny, poza tym nawet gdy był to pewnie środki chemiczne i tak by zrobiły swoje, jak zrobiły, bo cała tarcza elektroniczna, czy jak to się poprawnie nazywa byla "przeżarta". Tak powiedzieli w serwisie.
I cóż :( ? Telefon był nowiutki, szefom powiedziałam, żę wpadł do zlewu jak myłam ręce, w co jakoś nie wierzyli i niestety nie ominęło mnie odkupienie telefonu, już nie tak ładnego i nowego jak ten utopiony i zżarty. :)
Malsam :)

misty10
15-07-2007, 11:27
Przenieśmy się w studencką rzeczywistość...
Na porządku dziennym są kolokwia, ciężka nauka, ale i zabawa. Nie ma powodu wszystkich wykładowców postrzegać za ludzi żyjących tylko i wyłącznie w świecie nauki; są przecież i tacy, którzy zacieśniają więzy przyjaźni ze studentami. Wymieniamy sie numerami telefonów, wizytówkami...
Pewnego razu na kolejnym kolokwium z naszym ulubionym ćwiczeniowcem, poszły w ruch komórki oraz tzw. wymiana informacji i dzielenie się pomysłami dotyczącymi trudnych zagadnień :) Bluetooth włączony, a tu nagle przychodzi zapytanie czy chcę się połączyć z jakąś motorolą; myślę: Aga ma motorolke, chyba zna odpowiedzi... Nie myliłam się dostałam odpowiedzi do testu i zadowolona oddałam kartkę. Jednak co się okazało, to nie Aga podzieliła się ze mną swoją wiedzą, a nasz kochany ćwiczeniowiec. Jak można było się domyślić, nie były to poprawne odpowiedzi :) Pan Krzysztof oddając moją pracę (z oceną 2) dopisał: "proszę lepiej zabezpieczać swoją komórkę, też byłem studentem- nie wykiwacie mnie, pozdrawiam- Motorola ;)"

uRfisiOr
15-07-2007, 11:40
Pewnego letniego dnia leżałem sobie na moim wyrku :D leżąc i się leniąc, oglądałem teleturniej gdzie był do zdobycia łatwy pieniądz :D więc pomyślałem sobie że nic się nie stanie kiedy to pierwszy raz zagram w takiej grze.... :rolleyes: a więc wstałem i zacząłem szukać tel. komórkowego, przeszperałem caAAały dom :( a go i tak nie było :mad: stałem w moim domku zrezygnowany i myślałem gdzie jest mój tel. komórkowy :confused: aż do głowy przyszło mi że ja nie POSIADAM wogóle tel. komórkowego :eek: dlatego drogie jury sami widzicie jak bardzo potrzebuje SAMSUNG'a F300

Beta2007
15-07-2007, 11:41
Wydarzyło się to pare lat temu. Rodzice kupili mi w prezencie mój wymarzony telefon. Oszalałam ze szczęścia, ponieważ długo o nim marzyłam!! Po jakimś czasie mój nowy telefon nie był już taki nowy ale ja nadal byłam w nim (dosłownie) zakochana!
Był to koniec grudnia, zbliżał się sylwester. Do mojej koleżanki mieli przyjechać nasi wspólni znajomi ze Szczecina, a ja szykowałam się do długo planowanego wyjazdu do Zakopanego. Musiałam sobie kupić jakieś spodnie na wyjazd no i chłopców trzeba było odebrać z dworca, więc do Wawy pojechałyśmy wcześniej. Skoczyłyśmy dosłownie do 2 sklepów-kupiłam sobie spodnie i poleciałyśmy na dworzec po kumpli. Ten dzień mieliśmy spędzić na pokazywaniu chłopcom naszej stolicy. Wsiedliśmy w metro- bo chcieli się przejechać naszym cudownym ;) metrem. Chce zadzwonić do domu, że będę troche póżniej a tu....
....A TU OKAZUJE SIĘ, ŻE NIE MAM TELEFONU!!!!!!!!!!!!!!!! :eek: :confused:
MOJEGO UKOCHANEGO, UWIELBIANEGO I CUDOWNEGO!!!!!!!!!!
Myśle co jest??!!! KTOŚ GO UKRADŁ!!!!!!!!! NA BANK!!!!!!!!!! Adrenalina skoczyła mi na maxa. Panika. Zaczynam myśleć i kombinować jak to możliwe, żeby ktoś go ukradł skoro był w wewnętrznej kieszeni kurtki a kurtka była zapięta!!!! Sylwia, moja koleżanka cały czas dzwoni do mnie-w nadzieji, że może usłyszymy jak zbawienna melodyjka LP NUMB dobiega do nas z plecaka-NIC! Jest tylko jedna możliwość! Mówie, że wracamy do centrum! Jeden z kolegów podnosi mi jeszcze bardziej ciśnienie stawiając opór, mówiąc że nie będzie się kręcił w te i z powrotem i, że nie po to tu przyjechał i dodaje: poza tym to on i tak jest stary...!!!! -:mad: Mówie że sama sobie wróce!! To jest dla mnie warzne i w tej chwili NAJWARZNIEJSZE!! Ulitował się. Wracaliśmy z godzine, a wydawało się jakby to było 50! Wpadamy do sklepu. Pytam ekspedientkę czy ktoś nie znalazł telefonu?! -NIE! JA-łzy w oczach! Nagle mnie oświeciło!!!!!! Podchodzę do miejsca, gdzie przymierzałm sweter. Patrze J E S T!!! :D BOŻE DZIĘKUJĘ-krzycze! Wszyscy patrzą się jak na warjatkę! -A CO MNIE TO!!! NIECH PATRZĄ!!!!! BYŁAM PRZESZCZĘŚLIWA!!!!!!!!! Zdenerwowanie odpuszczało, a mi łzy płyneły po policzkach.
Okazało się, że jak przymierzałam sweter to położyłam kurtke na swetrach, a mój telefonik wysuną się z kieszeni i leżał sobie spokojnie między ciuszkami, nikomu nie przeszkadzając-na szczęście :)
Z perspektywy czasu uśmiecham się na to wspomnienie ale ciarki "lecą" mi po plecach :cool:
Od tamtej pory pilnuje telefonu jak oka w głowie!!!
Pozdrawiam.

Magda72
15-07-2007, 12:06
Moja komoreczka moze nie jest najlepsza i zarazem najdrozsza na rynku, ale dla mnie przedstawia najwieksza warto

Melindka
15-07-2007, 12:15
Kiedyś pojechałam z koleżanką na wakacyjny wyjazd nad morze. Któregoś dnia idziemy deptakiem na spacer. Byłyśmy tak zagadane ze nie zauważyłam ze coś leży mi pod nogami wiec o mało się nie potknęłam. Tym czymś okazał się telefon nowa motorola. Podnoszę telefon i rozglądam się czy ktoś jej nie szuka. Mowie jej, że przecież jej nie zostawimy, wrzucam telefon do torebki i gadamy sobie dalej, za jakieś 30 min dzwoni ten znaleziony telefon. Chwila konsternacji w końcu odbieram. Jak się później okazało dzwonił właściciel :) Umówiliśmy się na spotkanie w kawiarni. I tak zaczęła się nasza znajomość. Telefon oczywiście oddałam, a ten nieznajomy właściciel jest teraz moim narzeczonym:)

paluch
15-07-2007, 12:18
witam.Rok temu pojechałem sobie nad jeziorko popływac. Oczywiscie telefon mialem przy sobie. W drodze powrotnej nie bylo nic specjalnego z telefonem ale co dalej... przyjechałem do domu gdy wysiadałem z samochodu nie zauważyłem i telefon wypadł mi z kieszeni. Poszedłem do domu zjadłem sobie cos ale musiałem przestawic samochód. O telefonie zaponiałem myslalem ze mam go w domu.Wsiadam odpalam samochód i przestawiłem. Wysiadam patrze a telefon ladnie sobie lezy na ziemi.Droge mam wysypana drobnymi kamieniami.Podchodze patrze a na obudowie odbity bierznik opon.Masakra mysle no to juz po telefonie. Otwieram klapke patrze nawet działa.pełno kurzu ok to mozna wyczyscic odwracam a tam drobne kamienie powbijane w obudowe.Otwieram patrze na baterie a w bateri pełno dziur wgnieceń. O dziwo telefon działa bez zarzutu. tylko obudowa z tyłu wygląda jak po pociskach. Opisywany telefon i jego testowanie pod kołami samochodu do Samsung X 200. Takie małe a jakie twarde :-)))))))))))

dorota1985
15-07-2007, 12:21
Cześć mam na imie dorota moja historia zaczyna się tak dokładnie 5 lat temu dostałam smsa od nieznajomej osoby a brzmiał tak cześć słoneczko co słychać?? odrazu się zdenerwowałam i odpisałam kim jesteś?? ponieważ niemiałam tego numeru w kontaktach ani nieznałam zadnej osoby która by pisała do mnie w ten sposób. w odpowiedzi dostałam że jest to jakiś tam rafał i że mój numer tak se wymyślił żeby pogadać z kimś no i udało się zaczeliśmy pisać do siebie z dnia na dzień coraz częściej po roku postanowiliśmy się spotkac on mieszkał w warszawie ja w białymstoku więc postanowiłam pojechac do stolicy i spotkać się z rafałem od pierwszego wejżenia zakochaliśmy się w sobie po pół roku on przeprowadził się do mojego mista i zamieszkaliśmy razem mamy teraz piękną córeczkę julię ma pół roczku żeby nie ten sms i żeby nie komórka którą dostałam w prezencie na urodziny w domu dziecka ponieważ wtedy jeszcze mieszkałam w domu dziecka to niepoznałabym mojego ksiecia z bajki i niemiałabym teraz pięknej córki jesteśmy już ze sobą 4 lata i zawdzięczam to właśnie komórcektóra mam do dziś ponieważ jest to pamiątka dla mnie i to bardzo ważna ale niestety już stara. Chcemy w tym roku w grudniu się pobrać więc dziewczyny jak dostaniecie jakiegoś smsa od nieznajomego to nierezygnujcie z rozmowy warto poznac drugą strone kto pisze a może to będzie wasz książe z bajki i wasza historia też bedzie tak romantyczna jak moja :) Pozdrawiam :)

paluch
15-07-2007, 12:22
Druga ciekawa historia.Tego roku moze miesiąc temu podczas silnej burzy mialem telefon podłaczony do ładowarki.Nagle jak trzasnęło telefon mi sie wyłączył. Ze wzgledow bezpieczeństwa właczylem go dopiero rano. Bateria rozładowana podłączylem go ponownie. Nie wiem co to bylo czy wyladowania atmosferyczne sie do tego przyczynily ale ladowalem go prawie non stop 2 dni.Bateria cala gorąca. Działa do teraz i ma nawet zasieg w miejscach gdzie byl slaby zasieg lub go wogóle nie bylo.Został juz rozjechany i ma dziury na odwrocie poprostu teraz robi piorunujace wrażenie :-)))))))

bigwoman
15-07-2007, 12:33
Historia, którą mam zamiar przedstawić, wydarzyła się 2 lata temu. W tedy właśnie poznałam moją pierwszą tak wielką miłość.
Było lato, a dokładniej lipiec. Okropnie gorąco. Ja i moja przyjaciółka Gosia wybrałyśmy się do miasta na zakup telefonu, bo wyczytała gdzieś w gazecie że można wygrać przy zakupie telefonu wycieczkę dla dwóch osób na tydzień do Grecji.
Po 3 godzinach latania po sklepach znalazła to co szukała. Przepiękny telefon Sony Ericsson T630. Niewielki, zgrabny, elegancki. Po prostu w stylu Gośki.
Po tygodniu okazało się, że wygrała tą wycieczkę. Poleciała szybko zgłosić siebie i mnie. Bardzo się ucieszyłam że wybrała właśnie mnie, a nie np. swoją siostrę.
Pech chciał że pierwszego dnia pobytu w Grecji mój telefon się zalał. Wpadł do morza, podczas wygłupów z Gośką. Nie wiem jak, ale wpadł i nie nadawał się do użytku.
Drugiego dnia poszłyśmy oblukać jakieś sklepy i przy okazji znalazłyśmy jakiś sklep z telefonami. Tam właśnie poznałam Roberta. Przystojnego, wysokiego bruneta. Polaka co dziwne. Gdy go pierwszy raz ujrzałam, zaczęłam codziennie przychodzić do salonu i wymyślałam jakieś problemy by tylko było o czym pogadać.
W końcu Robert zaproponował spotkanie. Wydaje mi się że to byłą miłość od pierwszego wejrzenia lub jak to woli od pierwszego zepsucia telefonu :D
Już minęły 2 lata a związek z Robertem jest bardzo fascynujący. Dla mnie przeprowadził się do Polski i jest operatorem w salonie Plusa.
I pomyśleć że wszystko przez mój telefon… ;)

Maciek_1987
15-07-2007, 12:55
Witam . Pozdro dla wszystkich Słuchajcie u mnie to była całkiem inna sprawa...a więc pewnego dnia rodzice kupili mi pierwszy raz w życiu telefon ... taki byłem szczęśliwy ze normalnie sie z nim nie rozstawałem... no i po paru dniach miałem problem ponieważ nie miałem mp3 a wszyscy moi koledzy mieli oczywiscie w telefonie... no to nie mogłem sie pogodzic z tym a rodzice niechcieli mi kupic takiego który by był dla mnie wymarzony !! Więc co zrobiłęm ?? postanowiłem ze sam kupie sobie telefonik który bedzie ok.... myślałem długo skąd miec pieniądze na ten telefon.... a więc kupiłem sobie gazetke z ogłoszeniami pracy i zaczołem szukac choc miałem 15 lat ... uwierzcie mi ze pewnien pan do którego sie zgłosiłem ... myłem mu auta (bardzo ładne auta i drogie :) uwierzcie ze po pewnym okresie pracy miałem prawie juz na telefon ... ale co najważniejsze i najśmieszniejsze.., ten pan przyszeł do mnie i dał mi prezent za bardzo dobrze wykonywaną prace .Był to telefon który miał aparat ... mp3.. poprostu wszystko byłem tak szczesliwy ze jak kolegą opowiedziałem niechcieli mi wierzyc ... hehe a jednak to była prawda i teraz nie musze sie wstydzic ze mam gorszy telefon od moich kolegów Dzięki: teraz marze o własnie tym pieknym Samsungu który jest do wygrania normalnie cudeńko

Doti24
15-07-2007, 12:57
Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Szłam do ubikacji z moją przepiękną komórką nokią 6610. Siadając na toalecie jak zwykle włożyłam telefon za pasek. Otwierając rozporek moja nokia w padła jak kamień w wode (toaletową). Próbowałam ją wyjąc, ale coś mnie powstrzymywało. Nagle wbiegł mój syn do WC, był on bardzo chory. Spostrzegłam, że było z nim coś nie tak. Miałam racje zwymiotował do klozetu. I odruchowo (nie wiedząc, że mój telefonik wpadł mi do ubikacji) spuscił wodę. W tym momencie cały mój świat zaczął się walić. Taka była historia mojego telefonu. Możecie nie wierzyć, ale to przydarzyło się na prawdę.

morze22
15-07-2007, 12:57
Pewnego dnia ktoś z numeru dla mnie nie znanego zaczoł puszczać mi sygnał. Po pewnym czasie ta sama osoba zaczeła do mnie wypisywać sms'y. Wiadomości po pewnym czasie zaczeły robić się sprośne i przesyłane były do mnie w wielkich ilościach. Atmosfera stawała się niesmaczna i męcząca zarazem. Stwierdziłam,że trzeba ten preceder zakończyć, udałam się więc na policje która rozpostarła ręcę stwierdzając iż są bezsilni. Zaproponowali mi tylko bym zmieniła nr tel. Uczyniłam to ale i tak nie dało mi to spokoju i na własna rękę starałam się dowiedzieć kto to jest. Udało mi się to po 2 miesiącach. Okazało się,że jest to jakiś recydywista który za podobne wybryki ma wyroki.
Morał z tego taki,że nie warto odpisywać na sms'y od ludzi których nie znamy :)

nozu
15-07-2007, 13:08
Oto ma historia,
która się zdarzyła.
O komórce Fisio,
która się zgubiła.

Jadę autem z kumplem
wieczorkiem z roboty
na kolanach fonik
w głowie nocne psoty

Nagle cicho dzwoni
wesoło wibruje
To wiadomość przyszła!!!
- światu oznajmuje.

Kolega z Irlandi
wrócił dzisiaj właśnie
pisze smsa:
"Choć browarka trzaśniem!"

"Pogadamy troche
o starych Polakach"
Już wysiadam z auta,
a komórka w krzakach.

Tak się zamyśliłem
o niej (komórka) zapomniałem.
Na browarka poszłem
przyjaciół zastałem.

Godzinak zleciała
22-ga dobiega
w miłym towarzystwie
lecz do domu iść trzeba.

Wstaję od stolika
lekko już wstawiony
Chwytam za telefon
zadzwonię do żony.

A tu niespodzianka
nie ma komóreczki.
"Gdzie jesteś najdroższy?"
przeszukuję teczki.

Nie ma! Zniknął.
Gdzieś go zapodziałem.
W aucie został, na pewno
kiedy wysiadałem.

Dzwonię na mój numer
z komórki znajomka
lecz nikt nie odbiera
nikt nie słyszy dzwonka.

Spisałem telefon
mały juz na straty.
Kupię jutro nowy
lub wezme na raty.

Wracamy do domu
imprezka skończona.
Dzwonię raz ostatni
mina ma zdziwiona.

Śwaitełko w oddali
i muzyczka znana.
To moja komórka.
Jest uratowana.

Znalazcy nie było.
Auto nie trąciło.
Telefon na ziemi.
Nic mu nie ubylo.

Wnet wesoła mina
i uśmiechu wiele
"Ty farciarzu" - mówią
moi przyjaciele.

I tak do dnia dzisiaj
telefon w kieszeni
pilnuje go bardzo
nic tego nie zmieni

Morał z tej powieści
do głowy się ciśnie
Fajne są imprezki
lecz o wszystkim myślcie!!!

Sopheey
15-07-2007, 13:14
Tańcze od 12 lat. W zeszlym roku, wraz z moją szkołą tańca Fouette, wyjechałam na twutygodniowy obóz taneczny do Mielna. Codziennie odbywały się tam zajęcia z nauczycielami tańca z całej Polski, a nawet zza granicy.
Pewnego dnia, kiedy 9 klasa-w tym ja-odbywała swoją lekcje tańca klasycznego pod surowym okiem rosyjskiego nauczyciela, ktory od lat wspolpracuje z naszą szkołą, na całą sale rozległa się zabawna melodyjka z telefonu komórkowego pozostawionego w szatni pod stertą ciuchów i obuwia ktore zrzucalysmy z siebie w popłochu, w obawie przez spożnieniem. Przerażone spojrzałysmy po sobie. :eek: Żeby bylo smieszniej był to dzwonek polifoniczny, zabawna melodyjka pełna wulgaryzmów i nieznośnych odgłosów, która niemal całkowicie zagłuszała wdzięczny akompaniament fortepianowy pani Janeczki. Jak myślicie, czyj był to telefon? Oczywisćie...MÓJ. :D Niemysląc wiele pobiegłam czymprędzej do szatni wyłączyć to sztaństwo. Dzwonił mój chłopak. :o Kiedy wrócilam na sale z nietęgą miną, zastałam pana profesora pokładającego się ze smiechu i dziewczyny niemal płaczące ze smiechu. :p
Wszytsko zakończyło się tak, że rozbawiony całym zajściem, dystyngowny pan profesor, kazał nam przynieść z osrodka nasze ulubione płyty, a ciąg dalszy lekcji baletu klasycznego, odbył się przy naszych lubionych kawałkach hiphopowych czy rockowych.
I tak oto, mój niegrzeczny telefon komórkowy, przysporzył nam sporo zabawy, nowych doswiadczen i kto wie, może stal się autorem nowego nurtu w tańcu klasycznym. Pozdrawiam!

ewamolek1
15-07-2007, 13:18
Jestem młodą mamą niespełna 2-letniej Oli. Jak co dzień gotowałam obiadek a mała pchała się do mnie na ręce. Trochę już zdenerwowana bąknęłam jej, żeby wzięła sobie coś do zabawy i poszła do pokoju. Ona złapała coś zza moich pleców i poszła się bawić. Po chwili słyszę jej głos z drugiego pokoju: "Mama nie... mama jobi ziupke... Oja bawi... mam alo alo... ciajuski... tatuś pracuj... pa...pa..." Zdziwiona poszłam zobaczyć co się dzieje. Okazało się, że moja Ola podebrala mi z kuchni telefon i naciskała guziki tak skutecznie, że po pierwsze go odblokowała, a po drugie zadzwoniła na ostatnio wybierany numer!!!!!!!!!!!! Na szczęście to był numer mojego męża, który był w pracy. Ola sobie z nim porozmawiała i zadowolona oddała mi telefon, mówiąc: "Tatuś dzonił..."

aggnieszkaa
15-07-2007, 13:28
Od samego poczatku kiedy tylko dostalam pierwszy telefon zaczela sie kariera obecnosci w moim zyciu samsung'ow :)
Ktoregos cieplego ranka z ciezkim sercem musialam rano wstac i wyjsc z pieskiem na spacer. kiedy wypelzlam z lozka ubralam sie wzielam tel ze soba i poszlam na dwor z psem. mialam nadzieje ze moze ktos niespodziewanie zadzwoni albo chociaz napisze... ehh ale niestety telefon milczal.
wrocilam po godzinnym spacerze do domu i polozylam telefon na stoliku w moim pokoju kolo lozka. w czasie mojej nieobecnosci w pokoju tel dzwonil 5 razy a nie odebralam bo wibracja byla wlaczona.
kiedy sobie siedzialam w duzym pokoju przed telewizorem, przydreptal moj maly piesek z dzwoniacym samsungiem w pysku. Moja osoba zdziwiona ale z wielkim usmiechem na twarzy wzielam telefon i odebralam wazny telefon choc byl strasznie mokry ze sliny mojego kochanego pieska ;)

kasieXka
15-07-2007, 13:47
Moja historia z telefonem to taka iz pewnego dnia a dokladnie w tym roku w ferie w nocy gdzies byla godzina 1 nie mogłam spac i wpadłam na pomysł taki by wybrac jakis nr i puscic gluchego i także zrobiłam rano ta osoba odpuszcza głuchego wiec i ja odpusciłam i dostalam esa od tej osoby czy sie znamy i tak zaczeło sie pisanie i jak sie później okazało to jest to chłopak w ten dzień miał urodziny i na dodatek mieszka z może 20km od mojej miejscowosci i od dluzszego czasu jestesmy razem :) wiec moze to jakies przeznaczenie albo telefon tak chcial.... :D :) ;)

ewelina0504
15-07-2007, 14:03
mam 15 miesieczna coreczke ktora jest cudowna najbardziej ze wszystkich zabawek uwielbia moj telefon niestety ma wade wrodzona kregosłupa niedawno musiała przejsc sporo skomplikowanych badan i jedyna rzecz jaka ja uspokajala to moj telefon niestety podcas ostatniego badania telefon bardzo ja zdenerwowal i po jej rzucie prosto w mame rozpadl sie na czesci ale to przeciez telefon a najwazniejsze jest ze coreczka byla zadowolona no a telefon mozna bylo jeszcze zlozyc kto wie moze uda sie nam wygrac nowy niesamowity z bajerami pozdrawiam

Magda72
15-07-2007, 14:09
A ja mialam szczescie w nieszczecsiu z ta moja komoreczka... Napisze tak w skrocie: rano zgubilam, caly dzien szukalam, latalam po miescie za zguba, zdenerwowana bo to i kontakty z mojej dzialalnosci i moje wlasne- wszytko szlag trafil! A jeszce na koncie ok, 140 zl i ponad 500 smsow w Orange- ech szkoda gadac... Ale to jeszcze nic= najgorsze byly moje nagie fotki ktore mialam wyslac mojemu chlopakowi do Niemiec - wyjechal do pracy na kilka miesiecy. Caly dzien zmarnowalam na szukanie i nic a tu wieczorem po 22 dzwoni znalazca i chce mi ja oddac!!! Ale przejrzal mi cala komorke i ma dla mnie propozycje!!! :eek: Wiec poszlam cala roztrzesiona =bo nie wiem co sobie ten facet zazyczy... /myslac o tych moich fotkach /. A ten stary gada ze mnie poznaje ze zdjec, ladna jestem i wogole...i chcialby zebym ...zamienila sie z nim na telefon... Z tego wszystkiego to juz nie pamietam jak mu wcisnelam 50 zl i ucieklam z moim telefonem.
Zeby troche ochlonac przysiadlam na przystanku- a tu na ziemi lezy komorka= MOJA!!! To czyja ja odkupilam??? :cool: Nie zgadniecie = mojego kolegi! :p Bo mielismy takie same i jak facet mnie wypytywal o wyglad to wszystko sie zgadzal :D A w foykach mial swoja dzewczyne podobna troche do mnie, zreszta facet byl okularnikiem i pewnie nie zauwazyl roznic :o I wszystko skonczylo sie dobrze, ale ja od tamtej pory komorke mam na smyczy i wykasowalam zdjecia. :p

diab21
15-07-2007, 14:10
Pewnego dnie spiesząc się na spotkanie kupowałem na tramwaj bilety w kiosku, kiedy nagle wyłonił się z zakrętu i jechał na przystanek, szybko ruszyłem w jego kierunku z impetem, a że była to niedziela niechciałem czekać kolejnych minut na nastepny. Biegnąc przez środek ulicy z kieszeni wypadł mi telefon i wpadł prosto na torowisko "lecąc" jeszcze kilka metrów po torach, pod tramwajem. Z niedowierzaniem patrzyłem jak mój środek transportu odjeżdża i wypatrywałem gdzie i co się stało z moim telefonem, kiedy już odjechał znalazłem mój aparacik z pękniętą obudową, wyłupaną klawiaturą i porysowaną szybką. Po tym zdażeniu "żył" jeszcze do momentu wyładowania się baterii.

lisek16
15-07-2007, 14:12
były ferie zimowe....jak zwykle zabawa na całego. w dzień chodziliśmy i pytaliśmy sie ludzi czy możemy im odśnieżyć garaż (wjazd do garażu) wszyscy chętnie bo za darmo. Ale plan był taki .... umuwiliśmy sie z kolegami że usypiemy ogromne góry ze śniegu i będziemy skakać z garaży.....pod wieczór mieliśmy już trzy góry.....i zaczyna sie zabawa.....to na jedną górę to na drógą......ale zrobiło sie już dość ciemno....chciałem sprawdzić która jest godzina w telefonie.....sięgam do kieszenie ....pusto, więc porposiłem kumpli żeby pomogli mi szukać mojego telefonu bo napewno gdzieś tu musi być....wszyscy ochoczo zaczeli szukać.....i tak zleciały jakieś dwie godziny....zadzwoniłem po ojca żeby przyszedł.....może on coś zdziała chociaż będzie dzwoniłi dzwonek usłyszę....jak już zjawił sie tato .....wszystko nabrało tępa....wszyscy siedzą z głowami przy ziemi i słuchają gdzie jest telefon.....a jeden pilnował dachu ....nagle ten z dachu woła że coś dzwoni.....zeskoczył na dół i pokazuje że gdzieś tutaj......okazało sie że miał rację .....telefon leżał pod śniegiem ponad 3 godziny i nic mu sie nie stało....przynajmniej był happy end

Ang3ls
15-07-2007, 14:16
Wstałam rano, i nie pomyślałam,
że będę kłopoty z własnym telefonem miała.

Codzienne porządki i przygotowania -
jak zwylke - rozmowy i plotkownia.

Podczas zakupów znów coś zadzwoniło,
i wszystko z reklamówek się wywaliło.

Zamieszanie w tłumie nastąpiło,
nawet kilka rzeczy się pogubiło.

Telefon z ręki mi wypadł
i pod nogi psa prosto upadł.

Zwierz przechodnia go pochwycił
i na zewnątrz wraz z fonem pospieszył.

Po gonitwie po parkingu,
psa złapano, bez wysiłku.

A telefon porysany,
po tym wszystkim wrócił do "swej pani"

Już nie dzwonił i nie brzdękał,
tylko cicho w torbie leżał.

Anitaaaa
15-07-2007, 14:25
To była sobota,szary ponury jesienny dzień...Ale pomimo przygnebiającej pogody zapowiadała sie super imprezka.Cały dzień się przygotowywałam,nawet nie zapomniałam o naładowaniu swojego telefonu w razie wypadku.
Nadeszła pora by wyjść na imprezke,podekscytowana wzięłam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam...Droga do klubu trwa 30 min piechotą...W połowie drogi olśniło mnie,że zostawiłam telefon na stoliku(który cały czas był podłączony do ładowarki),więc tył wzrot i wracałam po niego do domu,bo bez telefonu to jak bez ręki...Wróciłam,wzięłam i podążyłam do klubu...I jakby jeszcze mało było zaczęło padać,oczywiście byłam w połowie drogi,więc szybko biegiem do klubu(z myślą mój makijaż,moja fryzura,jenyśś !!).Oczywiście w trakcie mojego biegu na koreczkach,znajomi co chwile do mnie wydzwaniali gdzie się zapodziałam..
Kiedy już dotarłam, wygłądałam okropnie,mokrusieńka i z lekka rozmazana...
Szybko więc podązyłam z koleżanką do toalety by doprowadzić się do porządku.."Mówiłam nic mi tej imprezy nie popsuje nawet ta pogoda"...Po doprowadzeniu się do porządku,wróciłyśmy do reszty znajomych i zaczęła się imprezka...Wiadomo tańce,fajni znajomi wszystko jak trzeba...Było super...! No ale czas płynął,zbliżała sie północ,a że byłam jeszcze nie pełnoletnia,więc po mału zabierałam manatki i do domu..Oczywiście,znajomi mnie zatrzymywali,mówili:Zadzwoń do mamy i powiedz,że wrócisz godzinke później..tak też zrobiłam..ale hehe nie było miło jak możnaby się domyśleć..dostałam ładną gadaną od mamy..i cóż teraz już nie było odwrotu..TYLKO DO DOMU I JUŻ...
Więc szybko zabrałam kurtke i torebke, pożegnałam się,wybiegłam i podążyłam w strone domu...
Oczywiście jakby nie było znów w połowie drogi olśniło mnie, że jak się ubierałam połozyłam telefon na parapecie ...i wybiegłam..już go nie zabierając..:(A nie miałam czasu,by się po niego wrócić..:(
Na drugi dzień,tłumaczenie przed mamą i powiadomienie jej, że z tego wszystkiego zapomniałam telefonu..
Pomyśłałam, że może ktoś ze znajomych zauważył i wzioł..ale niestety nikogo takiego nie było...
Tydzień później kolejna imprezka...Siedząc przy stoliku,przysiadł sie do mnie pewien chłopak,pytajacsię o samopoczucie i czy czegoś w ostatnich dniach nie zgubiłam..?...Oczywiście zapomniałam o telefonie i odpowiedziałam, że raczej nie..I w tym czasie,ten oto chłopak sięgnoł do swej kieszeni i wyciągnął mój pozostawiony na parapecie telefon...
Szczęka mi opadła..! Byłam taka szcęśliwa..nie wiedziałam jak mu za to dziękować..:)
Tańczyliśmy i rozmawialiśmy całą imprezę, a na koniec mnie odpowadził do domu...gdzie jeszcze raz podziękowała...
Spędziliśmy mnóstwo miłych chwił i spędzamy je aż do dziś jestesmy parą prawie od 4lat...Czasem gdy ludzie pytają się jak się poznaliśmy ... ze śmiechem odpowiadamy "To wszystko wina Noki 3310" :)
Możnaby pomyśleć, że pechowy telefon..(najpierw go zapomniałam,później przez niego zmokłam,a na koniec pozostawiłam w klubie),ale gdyby nie telefon,chłopak z którym jestem,niemiałby pretekstu by się do mnie dosiądz i porozmawiać,był niesamowicie nieśmiały,nie miał odwagi,a tak jego pretekstem był mój pozostawiony telefonik..:)

paciaaa
15-07-2007, 14:43
Moim pierwszym telefonem był Siemens A50, który dostałam na urodziny. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Cieszyłam się nim , chodź rzadko był używany przezemnie ( coż 10 letnie dziecko może z telefonem robić kiedy mało koleżanek posiadało własna komórke :) ). Nosiłam go zawsze w bocznej kieszeni w spodniach bojówkach. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie że telefon nagle zginął. Szukałąm go po całym domu. Okazało się że któregos pięknego dnia moja mamusia włożyła moje spodnie do prania nie sprawdzając zawartości kieszen , a następnie wywiesiła na sznurze balkonowym ( 4 piętro) do wyschnięcia. Po intensywnych poszukiwaniach spytałam gdzie są moje bojówki. Gdy zorientowaliśmy się że wiszą wyprane na balkonie miny nasze były nie tęgie :eek: .. na początku zdenerwowałam sie i polały mi się łzy. Po ściągnieciu już suchych spodni ze sznura zajrzałam do kieszeni i znalazłam mój telefonik. Wielkim zaskoczeniem było dla nas to że telefon po włączeniu nadal działał. Do dziś nie jesteśmy w stanie stwierdzić jakim cudem ocalał w wodzie i proszku do prania. Po tym zdarzeniu zaczełam bardziej dbać i interesowac się telefonem. Miałam do niego wielki sentyment bo mimo zalania działał bez zażutów i służył mi przez bardzo długi okres czasu ;)

urszulcia
15-07-2007, 15:14
To było parę miesięcy temu, gdy miałam jeszcze swój stary telefon. W piątkowy wieczór próbowałam zrelaksować się w aromatycznej kąpieli i oczywiście wzięłam ze sobą telefon. Po paru minutach leżenia w wannie dostałam smsa od kolegi z propozycja pójścia na imprezę pomyślałam ze będzie to świetna okazja do poznania kogoś (byłam już od paru miesięcy sama). W pośpiechu zaczęłam szykować się na imprezę i zapomniałam spuścić wodę z wanny, Parę chwil później wyjęłam korek i wyszłam z łazienki szukać telefonu ponieważ chciałam zapytać się kolegi, kto będzie na imprezie, ale nigdzie go nie było szukałam wszędzie miałam jeszcze trochę czasu, więc poprawiłam makijaż podeszłam do wanny gdzie leżał mój telefon cały mokry. Telefon nadawał się jedynie na śmietnik, ale impreza była udana

czopek
15-07-2007, 15:26
Witam:) ja miałam bardzo śmieszną historię tzw szczęście w nieszczęściu:D .. a więc pewnego dnia wyszliśmy z całą paczką do naszego parku, tam zawsze dużo młodzieży sie zbierało i ja jak zawsze to non stop nadalwałam aż kolega chciał sobie pożartować i wziął mnie na ręce i do góry nogami trząchał nad fontanna stojacą w parku .. cała siedząca tam młodzież śmiała się na całą parę, a że miałam telefon w spodniach w tylnej kieszeni to mi wpadł do fontannt .. wtedy już nie było dla mnie tak śmiesznie:D .. i że to ten kolega mna tak trząchał to nurkował w tej fontannie hehe (to bylo doobre) .. po 10 min znalazł ten telefon i co sie okazało .. działa bez żadnych przeciwskazań ponieważ to był samsung na klapke i widocznie klapaka nie przepuściła wody .. Na MOJE SZCZĘŚCIE:D .. wszystko dobrze sie skończylo i teraz mamy dobre wspomnienia z naszą fontanna :D :cool: .. Pozdrawiam:))

martuuniaa89
15-07-2007, 15:29
Moja historia z telefonem była z jednej strony bardzoo zabawna a z drugiej strony przykraa;] dostałam raz od taty telefon w ''spadku'' szczerze mowiac nie miałam go zbyt długoo nawet nie pamietam dokłądnie jaki to byl.wiem tyle ze to byl wysuwany srebrny samsung;] tata sobie kupił nowy to oddał mi swoj stary telefon;] w naszym domku mamy psiaka a raczej wielkiegoo psa bernardyna;]gdzy zdarzyła sie ta historiaa Baskuś nasz pies był młody lecz juz bardzoo bardzoo duzy.pewnego razu poszłam z nim na spacer i poo powrocie do domku po jakims czasie stwierdziłam ze musze zadzwonic i wtedy zaczełam szukac swojego telefonu ... i nagle stwierdziałam ze nigdzie go nie ma... pomyslałam od razu ze zapewne zgubiłam go bedac na spacerze z psem wiec chwyciłam szybko telefon taty wziełam psa i pobiegłam z nim jak najpredzej w to miejsce w którym byłam wariowałam na spcerku z nim.Byłam bardzo zdenerwowana poniewaz bylam pewna ze go zgubiłam i ze pewnie ktos juz znalazł sobie moj telefon.Gdy przybiegłam w to miejsce zaczełam zdnerwowana dzwonic na swoj numer z mysla ze jeszcze nikt goo nie znalazł.. a w tym czasie moj kochany olbrzym czyli Baskuś sobie biegła zadowolony... nagle usłyszłam ze gdzies moj telefon jakby dzwoni ale był too bardzoo cichy i niewyrazny dzwiek ... mimo wszystko bardzo sie ucieszyłam bo mimo ze dziwenie dzwonił to wiedizłąm ze gdzies tu jest.zaczełam go szukac aa dzwiek dziwnie wydawał mi sie ze co chwile dzwoni gdzies indziej.i w pewnym momencie przypomniłam sobie o psie i ogladnełam sie gdzie on wogóle jest i czy nigdze nie uciekł..a on zadowolony sobie biegła gdzies w krzakach i wtedy patrzac na Baska stojacego w oddali w krzakach swierdziłam ze dzwiek telefonu dochodzi gdzies gdzie stoi pies.zaczełam biec w strone Baska..uciszona mysłam ze on tam stoi boo znalazł telefon...lecz gdy dobiegłam Basko dziwnie sie na mnie popatrzył.. nawet przez myśl mi nie przyszło ze telefon moze byc w brzuchu Baskusia..az do tej pory gdy podeszłm blizej aa Basko po prostu dzwonił bardzo cicho ale jednak;D wtedy dotarło do mnie ze przeciez nie raz sie przytrafiło ze młody głuypii pies zjadał w domku rózne rzeczy.. zabawki skarpety... i wile innych rzeczy... był on bardzo duzym psem to czasmi bywalo tak ze cos duzego z domu po prostu na zabawe połykał... i wtedy juz wiedzialm gdzie jest moj telefon. byłoo too dal mnie szokiem.. dlatego napisałam ze z jednaej strony byla too sytuacja smieszna a z drugiej przykraa boo od razu gdy wyszło najaw ze Basko połknął moj telefon od razu z rodzicami pojechlismy z biednym głupiutkim pieskiem do weterynarza...i niestety przykre bylo to ze nie obyło sie bez operacji;[na szczescie wszystko poszło okej;] dzis Baskuś jest zdrowy i jeszcze wiekszy;] ale takze mądrzejszy ;] od tamtej pory bardzoo uwazalismy na wiele rzeczy ;] musielismy tego duzego głupolka pilnowac co krok;] aa telefon.. hehehe niestety nie był juz zdatny do uzytku;] lecz nie przejełam sie tym bardzo bardziej zalezało mi na zdrowiu Baskusia niz na tym czy bede miałą telefon czy nie;] nigdy nie zapomne miny mojego najlepszego przyjaciela Baska w momencie gdy jego brzuszek dzwonił;] nie wiedzialm czy mam sie smiac czy plakac;] ciesze sie ze jest dobrze a BAskuś zmądrzał;] i juz mam nadzije nigdy nie zje mi telefonu hehe;]

karolcia17a
15-07-2007, 15:46
Moja historia z telefonem jest bardzo zabawna chodz pewnie przytrafila sie nie tylko mi...:)...Wracajac z zakupow mialam zajete rece wiec w moich uszach tkwil zestaw sluchawkowy od mojego cudownego samsunga...Gdy stalam na przejsciu dla pieszych zadzwonil do mnie telefon wiec szybko odebralam go i zaczelam rozmowe a poniewaz mam ciemne i dosc dlugie wlosy (byly rozpuszczone) przewodow od zestawu nie bylo widac...I gdy tak sobie beztrosko rozmawialam z kolega zauwazylam ze chlopak stojacy obok mnie odpowiada mi na moje pytania (ktore zadawalam koledze ktory dzwonil) :):) Gdybyscie mogli zobaczyc zdziwienie tego chlopaka gdy wyjelam sluchawki z uszu i powiedzialam "sorrry ale rozmawiam przez komorke" ;) smiechu bylo mnostwo...

adamkow16
15-07-2007, 15:53
Moja historia może z perspektywy czasu wyda sie zabawna, jednak w chwili jej zajścia bylem naprawde przerażony i strasznie bałem sie o swoj telefonik. Kilka lat temu kiedy jeszce bylem pilnym uczniem liceum pojechalem ze swoją klasą na szkolną wycieczkę. Oprocz zwiedzania miasta X z osobnikami Y:) (moimi rowieśnikami) mieliśmy także zaplanowną wizytę w zoo. W zoo bylo mnostwo pięknych i wspaniałych, dzikich zwierzątek, jednak mnie i najbardziej zainteresowała klatka z małpami. Podziwialiśmy je z przyjaciólmi w klatkach, lecz pewnej chwili usłyszałem dzwonek nadchodzącej wiadomości w swoim telefonie. Szybko wyciągnęłem komorkę i zaczęłem odczytywac eska. Nie zwróciłem uwagi na małpke, ktorej bardzo spodobała się moja kolorowa komórka:P Zamiast jedzenia bananów w jednej chwili szybkim i zdecydowanym ruchem wyciągneła rękę zza krat i chwyciła moj telefon. Stałem jak wryty nie wiedząc co robic. Uradowana małpka zaczęła gryźc telke, rzucac nia i wciskac wszystkie klawisze. Szukając pomocy szybko podbiegłem do wychowawcy klasy, który zdązył w pore powiadomic pracownika zoo. Pan z zoo odebrał telefon małpce, która bardzo sie do niego przywiązała i nie chciała go oddac:P Niesamowicie szczesliwy włączyłem telefon i okazała sie, że nawet działa. Moja niezawodna Nokia 3510i przeżyła starcie z malpką jednak nie obyło się bez kilku rys i śladu zębow stworzenia;P Aha nie wspomne także o wykonanym połaczeniu przez zwierzaka do jednego z numerów. Widocznie bardzo chciala z kims porozmawiac, aby ja wypuścił z klatki albo chciała dodzwonic sie do swojej dziewczyny:D
Koledzy z klasy, a nawet nauczyciel mieli niezły ubaw i wolali do mnie od tej pory małpka;P Było to bardzo zabawne aż miło to wspomniec:) Zarazem bardzo pouczające, bo od tej pory zaczęłem zwracac uwagę na ludzi i zwierzęta wokoł mnie;) Podrowionka;)

abulka
15-07-2007, 16:03
Zeszłe wakacje planowałam spędzić nad morzem. Wyjechałam do Gdyni. Nie mam samochodu wiec musiałam pojechać pociągiem. Nie mam nic przeciwko podróży pociągiem ale w wakacje jest to zbyt meczące: jest tłoczno, duszno, i za zwyczaj nie ma miejsca do siedzenia. Ja znalazłam miejsce w przedziale obok jakiejś staruszki. Niestety inne przedziały zajmowała kolonia:(. Po min. 2 godzinach zadzwonił mój telefon. Akurat zatrzymaliśmy sie gdzieś w polu wiec wyszłam na korytarz, otworzyłam okno, oparłam sie o nie i zaczęłam rozmawiać z moja koleżanką Kaśką. Rozmowa nie trwała długo gdy nagle dzieci zaczęły ganiać sie po korytarzu. Oczywiście dla mnie skończyło sie to pechowo. Jedno z dzieci wpadło na mnie a mój telefon wypadł z reki wprost na tory... Rzuciłam sie do wyjścia ale pociąg zaczął odjeżdżać... Nie probowałam dalej nic robić. Dziecku strasznie sie dostało i musiał pokryć koszt mojego telefonu. Wiem ze to było niechcący ale za swoje blendy trzeba płacić. Reszta wyjazdu minęła znakomicie:)

gabryXka20
15-07-2007, 16:07
Witam serdecznie :) Historia z moim telefonem jest niezbyt zabawna,aczkolwiek...
Obecnie jestem studentką drugiego roku slawistyki w Lublinie,któregoś ponurego weekendu(listopad_2006)wracałam z Hrubieszowa(skąd pochodzę) do Lublina,stojąc na dworcu w Lbn zadzwoniłam do Mamy z informacją, że szczęśliwie dojechałam i czekam na autobus miejski. Była niedziela więc i miejskie nie kursowały tak często jak w zwykły dzień. Po zakończonej rozmowie schowałam telefon do kieszeni płaszcza, miejski podjechał po ok. godzinie czasu więc tłum ludzi ruszył w stronę drzwi [a wiadomo studenci z wałówką więc i wielkie torby] nagle zrobił się wielki ścisk i poczułam jakieś lekkie czerchnięcie z lewej strony w okolicy biodra,na wysokości kieszeni. Szybko zorientowałam się, że jest coś nie tak,wsadziłam rękę a tu co? WIELKIE NIC :( !! nie ma mojego ślicznego LG KG220, szybko odwróciłam głowę w drugą stronę i zobaczyłam go! Niewysoki, okropny gbur podawał moją komórkę swojemu koledze! Podeszłam do Niego,szarpnęłam za rękaw i krzyknęłam "ODDAJ TEN TELEFON" -koleś speszony z oczami wielkimi jak 5zł, oddał telefon i kazał mi być cicho - nawet się nie zorientowałam a już nie było Jego,ani Jego "ekipy"... Dopiero po 10 minutach dotarło do mnie to co się wydarzyło :eek: i dostałam telepawek ze strachu,a serce o mało mi nie wyskoczyło! Ale dzisiaj jestem z siebie dumna,taka odwaga i takie załatwienie sprawy to nielada wyczyn!! :cool: :)
Więc daję 105% gwarancję,że jeżeli uda mi się wygrać tel SAMSUNG F300 to na pewno będzie w dobrych rękach,które nie pozwolą na tak łatwe i szybkie ukradzenie go! :) Pozdrawiam :)

gadzin
15-07-2007, 16:15
Moja najzabawniejsza historia z telefonem to taka że żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku a ja nie posiadam telefonu:(

Olcia245
15-07-2007, 16:44
Witam serdecznie :) .Moja przygoda z telefonem zaczęła sie w Anglii.Otoż postanowilam wyjechac do pracy,i jakiś czas będąc tutaj,pomyślałam sobie o tel na abonament,ktory wpadł mi bardzo w oko,gdy go zobaczylam w telewizyjnej reklamie.A był to Samsung D900,czarny,wysuwany taki malutki w sam raz dla kobiety.Gdy poszłam do sklepu i juz wszystko sobie zalatwilam,i bylam posiadaczem Samsunga, wróciłam do domku żeby przetestować swoj telefonik.
Bardzo sie cieszyłam,odpakowalam tel,wszystko bylo super,fajne dzwonki,mozliwość oglądania telewizji no poprostu super, tylko jedna rzecz byla nie tak :confused:. Problem był z dźwiękiem,nie słyszałam nikogo kto do mnie dzwonił,ale ta osoba mnie slyszała bardzo dobrze. Tak bylo tydzień,dwa.Studiowałam ten telefon,ale nic z tego :confused: .W końcu postanowilam iść do sklepu z reklamacją,bo wydawalo sie, że tel jest uszkodzony.Gdy weszlam do sklepu,wytlumaczylam sprzedawcy, że nie słysze jak ktoś do mnie dzwoni,że tel jest zepsuty :( ????Sprzedawca zrobił bardzo dziwną dla mnie minę, i zapytal: Ale jak Pani nie słyszy nie rozumiem. A ja na to:nie słysze tej osoby jak do mnie dzwoni,ale ona mnie słyszy doskonale,więc chce zgłosic reklamacje na tel.A on na to :To ja zadzwonie do Pani i zobaczymy,ale niestety go nie słyszałam.
On wziął tel do ręki i popatrzyl sie na mnie:Proszę mi pokazac ten tel.I wtedy wyszlam na typową blondynke (nie obrażając nikogo oczywiście), bo sie okazalo, że na mikrofonie z przodu jest folia ktora go zasłania i dlatego nikogo nie slyszałam :rolleyes: .Sprzedawca zdjął folie,i powiedział:Teraz powinno być ok,byla folia na tel.
Ja zrobilam sie czerwona jak burak :p ,ale po chwili zaczeliśmy sie śmiać razem,bylo wesolo:-)))).Teraz powinna Pani słyszeć wszystkich,milych rozmow życze-powiedziałdo mnie na koniec.
Nigdy mi sie tak nie stało.Od tamtego czasu,omijam ten sklep jak tylko mogę,a jak widze czasami sprzedawce ze sklepu,to on sie uśmiecha i pyta jak rozmowy tel???? :D .No niezle,a ja mam tylko parę pasemek blond na głowie,ale było wesoło.No cóż,wiec jak juz odpakujecie tel,to sprawdźcie czy jest FOLIA!!!!! MIŁYCH ROZMOW ZYCZE TELEFONICZNYCH, I DOBREGO SLUCHANIA.:-)Pozdrawiam wszystkich posiadaczy tel.

Zielona3
15-07-2007, 16:51
Jestem straszna zapominalska. O wielu rzeczach nie pamiętam i dlatego mój chłopak kupił mi telefon gdzie była opcja "przypomnienia" idealna jak dla mnie:) Mieszkam na wsi, gdzie jak co roku odbywają sie sianokosy:) Rano poszłam na pole aby pomóc rodzinie przy wywozie siana. Oczywiście wzięłam ze sobą mojego "przypominacza":) ponieważ miałam odebrać tort urodzinowy mojego chłopaka. Gdzieś tak po 1,5 godziny gdy już byłam potwornie zmęczona tymi sianokosami usiadłam żeby odpocząć chwilkę W tych spodniach w których byłam tam kieszeń miałam tylko z tylu. Wiec jak usiadłam i nic mnie nie pilo w tyłek troszkę sie zdziwiłam wstałam i zorientowałam sie ze nie mam telefonu. Poprosiłam wiec siostrę żeby do mnie zadzwoniła wtedy znajdę telefon. Dzwoniła, dzwoniła i nic. Nigdzie nie było słychać mojego telefonu. Czyż bym zapomniała włączyć głos???? Załamałam sie bo jedynym miejscem gdzie mogłam znaleźć mój telefon było siano...:( poszłam do stodoły i zaczęłam przeszukiwać każda kopkę siana. Roboty miałam z tym dużo ale po jakimś czasie znalazłam go. Skutek był tylko taki ze zapomniałam o torcie mojego chłopaka.:( Ale jak usłyszał moja historie z telefonem nie chciał uwierzyć. Dopiero moja siorka mu to wytłumaczyła. Teraz cala rodzina ma ze mnie niezłą polewkę...

maja
15-07-2007, 17:01
UF!! Gorący dzień oraz ja i mój 6-letni brat pośrodku ZOO. To tylko aura komicznej historii jaka przydażyła Mi się z moim telefonem - samsung x510.
Jak już wspomniałam będąc z Kubą (moim pomysłowym braciszkiem) w ZOO zdaliśmy sobie sprawę że zapomnieliśmy aparatu cyfrowego. Jakub był bardzo zawiedziony z faktu, że nie nie upamiętni napotkanych zwierząt, więc postanowiłam dać Mu mojego fona (gdyż posiada (raczej posiadał)aparacik :rolleyes: ) aby zrobił kilka fotek. Niestety nierozsądek mojego młodszego brata doprowadził do kompletnej dewastacji mojego telefonika.Stało się to gdy Kubuś podszedł do klatki z małpami i postanowił zrobić im kilka zdjęć...włożył rękę z telefonem do klatki (dla ''niby lepszego ujęcia'') i...małpy porwały Mu telofon. Pracownicy ZOO przybyli z pomocą po 5 min, które były dla Mnie koszmarem a dla zwiedzających i Kuby nielada atrakcją. Małpom mój telefon upadł na dno klatki kilka razy, jednak ten ostatni był gwoździem do jego trumny...gdy wpadł do miski z wodą...Pracownicy ZOO oddali Mi telefon lecz niestety nie nadawał się on do użytku :o .Teraz nie mam telefonu a do udziału w konkursie namówił mnie ...Kubuś :)

gosiunia10
15-07-2007, 17:15
Coż moja przygoda z ukochanym telefonem w pewnym sensie pomogła mi dokonac wyboru.To był bardzo ciężki dzień,byłam już dosyc zmęczona a czekał mnie jeszcze bardzo ważny telefon od mamy.Juz prawie przysypiałam z nudów stojąc na balkonie u mojej kuzynki w pokoju i patrząc się na przejeżdzające samochody.Rozmyślałam nad tym co powinnam zrobic,co by było dla mnie lepsze.Z jeden strony ten telefon miał zadecydowac o mojej przyszłości a z drugiej strony musiałabym wszystko rzucic,wyjechac i nie miałabym nawet czasu na przyjaciół.W pewnym momencie rozbrzmiał dzwonek w telefonie.Tak bardzo się tym przejełam i ucieszyłam kiedy dowiedziałam się o tej wesołej wiadomości że wkońcu spełnią się moje marzenia,że nie zauważyłam że ręce trzęsa mi się jak garaleta i trzymam w nich telefon..Kiedy sienieco uspokoiłam któś zawołał z dołu i kiedy się wychyliłam telefon wypadł mi z rąk z dosyc sporej wysokokości wprost na głowę mojego kumpla.Z telefonu został tylko wrak albo i gorzej(dodam że to był prezent urodzinowy od mojego chłopaka)a kumpel miał przez tydzień bóle głowy i niewielkiego ale jednak widocznego guza;)Potem wszystko poszło jak z górki,okazało sie że nie jest tak źle że przepowadzka jest konieczna ale nie na zawsze..i po 4 miesciącach wróciłam spowrotem..Kiedy byłam za granicą przpomniałam sobię tą chwilę na balkonie,to co jeszcze tego dnia się pózniej darzyło i zrozumiałam że nie mogę zostawic tego co kocham,moich znajomych ze nie mogę zawalic szkoły i nie przeżyję bez mojej zwariowanej rodzinki.Po pewnym czasie dorobiłam się nowego telefoniku;)który mimo ze mając więcej bajerów niż tamten zabardzo mi sie nie spodobał...ale cóż życie.

danuska1
15-07-2007, 17:16
moja historia z telefonem była zarazem smieszna jak i straszna wszystko wydarzyło sie na koncercie dody stałam w pierwszym rzedzie gdy wyszła doda wyciagnełam muj telefon sagem my2c i chciałam zrobic zdjecie i w pewnym momencie ktos z boku mnie poipchneł i muj telefon spadł na ziemie. w pierwszym momencie strasznie zaczełam panikowac bo myslalam ze poprostu ktos mi go wyrwał z reki ale po sekundzie pewien chłopak podniosł i podał mi muj telefon i tak zakonczyła sie moja historyjka z telefonem.

szlacheta
15-07-2007, 17:58
pewnego slonecznego dnia:P:P odwiedzialam z rodzicami Warszawe:) wstapilismy do wielkiego centrum handlowego (nie pamietam jak sie nazywalo:)) rodzice postanowili zaostawic mnie w "MINI PRZEDSZKOLU" ( mialam 10lat) zostawili mi rowniez moja komorke abym mogla sie z nimi skontaktowac w razie potrzeby:) bawilam sie swietnie!!! siedzialam tam chyba z 2 albo i wiecej godzin!!! po pewnym czasie zadzwonil tata i powiedzial ze ida juz z mama po mnie, lecz nie ucieszyla mnie ta wiadomosc:D gdy przyszli ja wzielam bluze, tata zaplacil i poszlismy. mieszkam w Poznaniu wiec mielismy kawalek drogi. W Kurniku jakies 15-20 min od Poznania przypomnialo mi sie o telefonie. natychmiast powiedzialam o tym tacie a on sie tak zdenerwowal tym ze wsadzil mnie i mame w pociag a sam pojechal do pracy:P:P mama byla zla na mnie :mad: a ja z usmiechem siedzialam w pociagu:) pani w "przedszkolu" smiala sie z nas bardzo i zyczyla milego powrotu do domu. po roku zdalam test (u rodzicow) na odpowiedzialnosc i kupili mi NOKIE N73:D buziaczki:*

anitkaaa
15-07-2007, 18:00
ja tez miałam fajna przygode z telefonem :))
Była zima. Razem z przyjaciółmi wybraliśmy sie któregoś dnia na kulig. Zabawa była światna! Po powrocie kilku moich kolegów wywaliło mnie i wpadliśmy w śniegową zaspe. zaczeliśmy sie tarzać w śniegu i wygłupiać. Gdy wróciłam do domu chciałam mój telefon podłoczyć pod ładowarke. Telefon przez cały czas miałam ze sobą, na kuligu i jak wracałam do domu. Był w kieszeni w kurtce... ale gdy włożyłam ręke do kieszeni żadnego telefonu tam nie było!! Zaczełam obszukiwać całą kurtke, ubrania, pokój i cały dom... nie ma... przypomniałam sobie o tym jak mnie wywalili... Poszłam tam szukać telefonu... Przez cał czas wypatrywałam mojej nokii czy przypadkiem nie wypadła mi po drodze... Nie ma... Telefon przepadł... :( Cała zapłakana wróciłam do domu... Teraz jakoś musiałam sie obejść bez niego...
Po jakimś miesiącu do domu ktoś zadzwonił.... Rozmawiał mój tato... nagle zaczął sie smiać :)) To mój telefon sie znalazł hehe! Jakieś dziecko znalazło mój telefon i oddało go do szkolnego sekretariatu, a że nikt sie po niego nie zgłaszał to oddano go w ręce policji i tam znaleziono w książce telefonicznej mój numer domowy i zadzwonili ;D W taki oto sposób mój telefon mnie odnalazł :)

Linda10
15-07-2007, 18:13
Historia ta przydazyła mi sie rok temu kiedy pracowalam jako kelnerka. Pewnego dnia do naszego baru przyzedl na mezczyzna, na oko jakies 30 lat, markowe ciuchy, wlosy na zel, lakierki tak blyszczace ze moglyby sluzyc za lustro, jednym slowem "elegancja-francja". Oczywiscie telefon tez musial miec najlepszy. Nie rozpoznalam marki ale wygladal dostojnie, zupelnie jak jego wlasciciel. Widac bylo ze sa nierozlaczni bo facet jesli nie prowadzil rozmow to wysylal smsy - istna symbioza z komorka. Zaczal trylogie rozmow od tematyki biznesowej ("Ta transakcja jest nieoplacalna, odwolaj ja") poprzez telefon do ukochanej ("Tak Słoneczko, spokamy sie dzis na pewno")by zakonczyc na rozmowie z kolega ("Stary, jaki ten wczorajszy mecz byl beznadziejny!"). Po dluzszej chwili obserwacji nowego klienta musialam wracac do pracy. Własnie przechodzilam kolo mojego obiektu zainteresowania gdy uslyszalam huk. Odwrocilam sie i zobaczylam kobiete lezaca na ziemi. Okazalo sie ze zemdlala. Zrobilo sie zbiegowisko, nie wiedzialam co mam zrobic. Wtedy pomyslalam ze trzeba zadzwonic po pogotowie. Nie mialam jednak przy sobie komorki wiec poprosilam tego mezczyzne by zadzwonil. Zdziwilo mnie ze sie ociaga i probuje wymigac. Po chwili, caly czerwony ze wstydu przyznal ze...telefon to tylko atrapa...zdębialam...

olciakb
15-07-2007, 19:16
Dokładnie 2 lata temu kupiłam nowy telefon LG3310. Przez pierwsze 10 dni nie rozstawałam się z nim. Ustawiłam sobie śmieszny dzwonek pt "Holiday" na wszystkie połączenia przychodzące. Owy dzwonek straasznie denerwował mojego psa - gdy go słyszał to warczał. Pewnej pięknej soboty razem z moją rodziną pojechaliśmy do dziadków, a Mastera (mojego pupila) zostawiliśmy na noc w mieszkaniu. Pech chciał ze zapomniałam mojego telefonu, więc z mamy komórki chyba ze 2 godziny dzwoniłam i dzwoniłam na swoją mysląc, że gdzieś ją zgubiłam :( w końcu telefon był nowy ... następnego dnia, gdy przyjechaliśmy do domu Master siedział grzecznie w swoim koszyku i nawet nie drgnął na nasz widok (no ok - podniósł tylko głowe, ale i tak było to dziwne zachowanie bo zawsze skacze nam po pas jak skądś wracamy:)przeszukałam cały pokój - i ani śladu po moim nowym telefonie :( chwyciłam za mamy telefon i znów zaczełam dzwonić. Niestety nie było nawet sygnału ... Gdy chciałam zabrać psa na spacer okazało się, że w jego koszyku, pod jego "pseudopoduszką" leży mój malutki, biedny, zagryziony telefon :( nie wiem jak Masterowi udało się go otworzyć (miał przecież klapkę) ale doszczętnie zniszczył ekran po prostu zostawiając na nim odbite ślady ząbków ... to samo zrobił z drugą częścią telefonu ... myślałam, że go zatłukę, ale w końcu doszłam do wniosku, że sama go rozdrażniłam .. no i dostałam za swoje ..

Bjos16
15-07-2007, 19:20
A mi przydarzyła się historia rodem z filmu romantycznego,a zaczęło się zimą....Wracałam akurat z przystanku autobusowego około godz. 17.00,więc dość "ciemną" porą dnia.Szłam niezbyt oświetloną ulicą,ale nagle w oddali coś błysnęło,pomyślałam,że zapewne papierek po gumie odbija światło od lamp,ale podchodząc coraz bliżej dostrzegałam zarys.....telefonu! Najnowaszej Nokii, taką samą widziałam w sklepie,ale była za droga na mój budżet,a tu prosze lezy jakby czekała na mnie.Wzięłam ją do domu,po drodze zmartwiłam się,bo na mrozie mogła się popsóć,ale gdy doszłam do domu okazało się,ze jest w pełni sprawna.Sama nie wierzyłam w swoje szczęście,ale o 22.00,gdy szykowałam się do wymarzonego spania telefon -zadzwonił!!!Na początku wpadłamw panike-a jesli ktos zawiadomil policje i teraz oni myslą,że to ja ukradłam?Ale opanowałam się i odebrałam telefon,a po drugiej stronie odezwał się miły,ale po głosie słychac było,ze trochę zdenerwowany i roztrzęsiony chłopak.Niepewnym głosem dopytywał skąd mam jego telefon.Po krótkich wyjaśnieniach umłowiliśmy się na jutro na spotkanie w sprawie zwrócenia zguby włascicielowi,a gdy nastepnego dnia spotkałam się z nim okazało się,że to--mój dawny kolega ze szkoły w którym podkochiwałam się przez 3lata!!I możecie wierzyć,albo nie,ale jestesmy razem już rok!! ;) :p

MagdaZaplata
15-07-2007, 19:21
W dniu urodzin dostałam telefon. Cieszylam sie strasznie bo byl swietny. Hmmm Czemu byl? no wiec juz streszczam moje 24 godziny zycia z nim... Ale jakze kolorowe godziny

Wstałam rano. Wyleclalam z łóżka szczesliwa ze w koncu nadszedl ten dzień - 16 urodziny, w prezencie od rodziców dostalam dowy telefon komórkowy. Od razu rozpakowałam paczke, wyciaglam tel., przelozylam karte z starego do nowego, wlaczylam i "bawiłam" się nim.
Przyjechała do mnie kolezanka, stwierdziła, ze jedziemy do niej do domku. Niestety mieszka kawałek ode mnie wiec zawsze rowerami tam jezdzilysmy. Z racji, iż moj Tato pojechał do pracy na rowerze Karolina wyszła z propozycją zebysmy pojechały na jej rowerze; ja na siodełku, a ona stojąc; upierałam sie i bacznie pilnowałam swojej opini na ten temat, ale w koncu ta cała sytacja namieszała mi w głowie i doszla do "punktu" kuluminacyjnego! Zgodzilam sie. Jadąc upewniala mnie ze nie bedzie policji, ale niestety z konca ulicy wyjezdza w nasza strone piekny granatowy samochod z napisem "POLICJA". Wysiadaja z niego dwaj przystojni mezczyzni ( :D ) zaczeli nas pouczać, ze tak nie wolno robic. Nagle z kieszni wysunąl mi sie telefon i spadł na ziemie. Podnosząc go Jeden z umundurowanych Panów powiedzial kierujac reke w storne tel. "Trzeba sprawdzic czy nie jest kradziony". Oczywiscie trwalo to starsznie krótko ale sam fakt. Bo niefortunnym wypadku dostalysmy mandat w wysokosci 50zł. na osobe oraz uszkodzony tel. (tzn. Pekniety ekran)
Niestety zabawa na ten dzien dla nas sie skonczyla, myslalysmy przez kilka godzin jak to zrobic zeby pokazac rodzica mandat i nie bylo by za to za duzego "gnoju", ale w głowie chodzila mi jeszcze jedna sprawa - MOJ TELEFON.
Wieczorem wybralam sie na spacer z znajomymi. Przechodzilismy polem blisko starego opuszczonego budynku - BUDOMEL - SCHIZOWNIA -. Nagle wnad Budomelem piekne zachodzące słonce, ktore sliczne przebijało sie przrez okna budynku zrobilo sie szare, wielka chmura dymu zaczela sie strasznie szybko wydobywac z okien, poznij drzwi. Wszyscy zesztywnielismy, stwierdzilismy ze zadzwonimy po straz pozarna. Niestety po dlugich namysleniach kto to zrobi, wyszlo iż ja. Podczas gdy ja zadzownilam kilka kolezanek podeszlo do okna. Okazalo sie ze pali się tam tylko i wylacznie tapczan. Gdy Straz przyjechala przestalo sie palic. a Ja wysluchiwalam przez okolo 30 min. ze jestem zlytm obywatelem poniewaz mogl sie palic gdzies na koncu Poznania jakis inny dom a tam byli by bardziej potrzebni. ale oczywiscie nic by sie nie stalo gdyby nie TELEFON!... Poniewaz starego nie uzywalam... :cool: Wiec jednym slowem - gdyby nie on to nic by sie nie stalo. Heh
Na zakonczenie dnia zrobilismy sobie relaxujacy spacer nad jezioro Strzeszynskie... Wykapałam sie w nim a rzeczy zostawilismy na pomoscie. Zakladajac spodnie wylecial mi telefon z kieszeni i wpadł do wody. Wylowilam go ale niestety juz nie jest do uzytku.

Przykra historia. ale niestety ktoś zawsze musi miec pecha. Szkoda ze w tamtym dniu wypadlo na mnie:) Straty w tym dniu wyniosly mnie 2500 zł. Sliczne urodziny:)

skulcia
15-07-2007, 19:41
:D Z moim telefonem który sporo przeszedł londując za oknem z trzeciego pietra lub na ścianie (emocje :) ) to było tak. telefon nokia 3100 to bardzo wytrzmala bestia znioosła wszystko i działała bez zarzutu, lecz pewnego dnia gdy zostawilam aparat na łózku znalazł go mały słodki jamnik o imieniu dino. Pół dnia szukalam telefonu dzwoniąc na niego. telefon w koncu się odezwał, był zakopany w dzieciecej piaskownicy do ktorej dino miał zakaz wstępu :)). telefon dziala do dzisiejszego dnia bez jakiego kolwiek problemu a dino wciąż na niego poluje....

basiula9
15-07-2007, 20:20
Był czwartek, około godziny 16.00. Spieszyłam się na ważne spotkanie. Wyszłam z mieszkania zrobiona na bóstwo żeby wywrzeć na wszystkich jak najlepsze wrażenie – miałam zaprezentować przed kontrahentami swój pierwszy projekt reklamowy. W drodze na przystanek zaczęło lać… Dosłownie LAĆ – to nie był jakiś tam sobie deszczyk – istna ulewa, która w przeciągu sekund przemoczyła mnie do suchej nitki. Jakby tego było mało biegnąc w stronę przystanku zobaczyłam nadjeżdżający autobus. Nie było już czasu na kulturalne przeprawianie się przez jezdnię po pasach, byłam więc zmuszona złamać przepisy… O zgrozo! I jeśli myślicie, że po drugiej stronie spotkałam pana policjanta, to się mylicie… Było jeszcze gorzej!!! Biegnąc wpadłam obcasem w dziurę od studzienki kanalizacyjnej i złamałam obcas. Ale nic to, biegłam dalej jak pokraka żeby tylko wpakować się do autobusu i… oczywiście kierowca zamknął mi drzwi przed samym nosem (dobrze, że go przy okazji nie przyciął…). Weszłam więc pod daszek i usiadłam na ławce – mokra od stóp do głów, bez jednego obcasa, z perspektywą spóźnienia na swoją pierwszą poważną prezentację, czerwona ze złości i jak się domyślam z dokładnie rozmazanym makijażem (nie byłam już w stanie przeglądać się w lusterku) – krótko mówiąc wyglądałam jak sto nieszczęść… Jedyne co przyszło mi do głowy w tej dramatycznej sytuacji, to zadzwonić do firmy i uprzedzić, że się spóźnię. W poszukiwaniu telefonu zaczęłam więc „kopanie” w swojej przepastnej torebce, w której zawsze mam wszystko, co potrzebne bardzo i trochę mniej – poczynając od pilniczka do paznokci, poprzez album z rodzinnymi zdjęciami, kończąc na tubce Kropelki (w razie jakby np. złamał się obcas; niestety nie przewidziałam, że złamane obcasy lubią wpadać do studzienek kanalizacyjnych). Niestety telefonu nie znalazłam – była jedynie zupełnie nie przydatna w tym momencie ładowarka… Pozostało mi już tylko rozpłakać się (i tak nikt by nie zobaczył, bo w takim deszczu nikt normalny nie chodzi po ulicach). Nagle otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam, że poza mną na przystanku jest jeszcze jakiś chłopak. Stał tam zupełnie suchutki, jakby jego ta ulewa nie dotyczyła, wpatrywał się we mnie i miał pewnie przy tym niezły ubaw. Jakby tego było mało był cholernie przystojny…

- Może w czymś pomóc? – zapytał. No jasne, właśnie takie pytanie ciska się na usta, kiedy widzi się kogoś wyglądającego tak jak ja o godzinie 16.10 w ten feralny czwartek.

- Nie, dziękuję. Panuję nad sytuacją. – odpowiedziałam nieco speszona i pomyślałam: „Boże, jak ja muszę wyglądać?”

- No tak, jak mogłem tego nie zauważyć. – powiedział nieco żartobliwym, aczkolwiek nie kpiącym tonem przystojniak.

- Dziękuję panu jeszcze raz, ale nie potrzebuję pomocy. – byłam coraz bardziej zdenerwowana.

- Nie mam wąsów, ani nie noszę kapelusza… Jaki tam ze mnie pan? Mariusz jestem. – chłopak starał się rozładować sytuację i muszę przyznać, że udało mu się to, bo w tej beznadziejnej dla mnie sytuacji wywołał uśmiech na mojej twarzy.

- No dobrze, przyznaję… Wyglądam jak przemoczony strach na wróble, złamałam obcas, uciekł mi autobus, a kolejny mam za 15 minut, w związku z czym spóźnię się na bardzo ważne spotkanie… Na dodatek zapomniałam telefonu i nawet nie mogę uprzedzić o swoim spóźnieniu. Więc jeśli byłbyś tak uprzejmy i pożyczył mi komórki, to byłabym bardzo wdzięczna… - powiedziałam z poczuciem kompletnej bezradności i z przeświadczeniem, że nie mam już nic do stracenia…

- Nie ma sprawy, ale pod warunkiem, że ty pożyczysz mi numer swojego telefonu. Zapewniam, że do jednorazowego użytku… chyba, że później przedłużysz mi termin jego użyteczności. – uśmiechnął się Mariusz.

- Stawiasz mnie pod ścianą…

Podałam Mariuszowi swój numer i zadzwoniłam z jego komórki do firmy. Na spotkanie dotarłam z prawie dwudziestominutowym opóźnieniem, ale zakończyło się ono sukcesem. Chyba wzbudziłam swoim wyglądem współczucie u kontrahentów i potraktowali mnie ulgowo, bo zaakceptowali mój projekt niemal bez zastrzeżeń. Co do Mariusza, to zadzwonił do mnie dwa dni później i umówiliśmy się na kawę. Niedługo minie rok, od kiedy jesteśmy razem.
Tak oto połączył nas telefon… mój – zapomniany i jego – pożyczony… :)

justin1984
15-07-2007, 20:21
:D ... Bylam na weselu mojego brata rodzonego. szalałam w tą noc na parkiecie ile miałam tylko sił. Rano przyjechał po mnie kolega zeby mnie odwiesc i mojego partnera.wrocilismy do mnie do mieszkania i tam jeszcze rozmawialismy a ja bylam juz zakrecona troszeczke :D i bylam pewna,ze mam telefon w torebce. poszlam sie polozyc i chcialam zobaczyc na telefonie, ktora godzina zaczelam zawziecie go szukac wszedzie (torebce, zakiecie) zaczelam dzwonic do kolegi, z ktorym bylam na weselu moze wzial przez przypadek, do kolegi, ktory mnie odebral z wesela, moze wypad mi w samochodzie...? :confused:
ubralam sie znowu i poprosilam kolega,zeby tam pojechac do domu weselnego pytalam sie kelnerow ale nic... :( przyjechalismy do domu i skojarzylam,ze moze na trawniku jak wsiadalam do samochodu wiec znowu tam pojechalysmy ale nic :(... zadnego sladu, pomyslalam,ze ktos mi ukradl
wrocilam i sie polozylam ale nie moglam zasnac wiec poszlam do kuchni do rodzicow powiedziec im o wszystkim, powiedziala mama,ze da mi na nowy ale ja bylam do niego strasznie przywiazana
poprosili mnie,zebym z nimi pojechala na cmentarz jak i tak nie zasne... wiec zaczelam sie ubierac na przedpokoju, tata moj zaczal zakladac buty wklada noge... a tam telefon moj :) wypadl mi z kieszeni jak zdejmowalam zakiet
jak padlam na kolana, zaczelam go calowac dziekowac normalnie bylo tyle smiechu... :D

andy1158
15-07-2007, 20:24
W późny zimowy wieczór, mój ulubiony Samsung X700 poinformował o nadejściu SMS-a. Numer był mi nieznany a treść następująca: ""Cześć. Śpisz?"". Ponieważ jestem dobrze wychowany, postanowiłem odpowiedzieć: ""Cześć. Nie śpię"". Po chwili był już drugi SMS: ""Co robisz?"". Odpowiedziałem zgodnie z prawdą: ""Nic nie robię"". Po trzecim SMS-ie o treści: ""Czy mógłbym do Ciebie wpaść"" zabawa była już na całego, chociaż rozczarował mnie fakt, że to facet. Moja odpowiedź: ""Gdybyś był długonogą blondynką może byłbym zainteresowany a tak to proponuję sprawdzić numer jaki wybierasz"". Myślałem, że to koniec ale przyszedł jeszcze czwarty: ""Cholera, przepraszam, czeski błąd ale co do spotkania to w sumie mieliśmy ten sam pomysł"". Śmialiśmy się z żoną resztę wieczoru a to wszystko dzięki mojemu Samsungowi X700.

paulina16
15-07-2007, 20:38
moja historia jest krótka ale bardzo śmieszna...mama poprosiła mnie żebym ugotowała obiad...wiec wzięłam się do roboty...wyciągnęłam wielki garnek i zaczęłam gotować moją ulubioną zupę czyli rosół...wszystko wrzuciłam do garnka i mieszałam...w pewnym momencie przypomniało mi się że musze napisać sms-a do mojej koleżanki...no więc wzięłam telefon i pisałam...ale w tym samym momecie mieszałam zupę...mieszam,mieszam i w pewnym momencie mój kot wskakuje mi na plecy a mój telefon ląduję w garnku rosołu... :) miałam strasznego pecha bo to był fajny telefon...i taka byłam moja przygoda z telefonem...

madzia1m
15-07-2007, 20:40
Od zawsze bardzo lubiłam dzieci. Mogłabym je wprost schrupać, szczególnie te malutkie:) Jednak pewna przygoda z małym niewinnym chłopcem okazała się tragiczna w skutkach dla mego ulubionego telefonu. A było to tak.
Pewnego dnia wybrałam sie do swojej dobrej kumpeli na pogaduchy (jak zawsze w sobote przed południem). Bardzo ucieszyłam się z tego spotkania, gdyz nie widziałyśmy sie już cały tydzień. Przed samym przyjściem do niej do domu wpadałam jeszcze do najbliższego spożywczego sklepu po batonika- ulubiony przysmak jej malutkiego 3 letniego braciszka. Jest to słodziutki chłopczyk o wyglądzie aniołeczka (blond kręcone długie loczki:) ehh sama słodycz). Kiedy przyszłam jak zawsze zostałam serdecznie przywitana przez kumpele i oczywiście małego aniołeczka( jak myślałam do tej pory). Od samego progu zaczęłysmy gadać i z tego wszystkiego zostawiłam swoją torbe w przedpokoju i to był mój błąd. Podczas naszych rozmów mały braciszek wyciągnął mój telefon komórkowy z torby i zaczął się nim bawić. Pech chciał, że nie skończyło się to dobrze, gdyż mój telefon wylądował w słoiku z kiszonymi ogórkami. Szukalismy go kilkanaście minut i trwało może by to jeszcze dłużej ale kochany aniołeczek sam przyznał się do swojego czynu. Jakby tego było mało braciszek schował gdzieś w domu moje buty i długo nie mogłam ich znaleźć. Telefon oczywiście był cały przesiąknięty zalewą do ogórków i po gruntownym osuszeniu pochodził jeszcze jedyne 2 dni. i to właśnie cała niestety tragiczna historia która przydarzyła sie mi i mojejmu byłemu telefonowi.

anetkaX1993
15-07-2007, 20:45
Wszystko zaczęło się od moich zaproszeń na urodziny. Zapraszałam przez tydzień gości na moje 14 urodziny, ale przy tym mażyłam o jednym: o TELEFONIE. Bardzo chciałam dostać go jako przent, ale wielkich nadzei sobie nie robiłam. Ale pomyslałam również, że jak dostałabym troszkę forsy na urodzinki, to mogłoby być cool, bo kupiłabym go sobie sama.
Nadszedł dzień urodzin. Bardzo byłam nim podekscytowana. Oczywiście przeszperałam całą szafę, aby sprawdzić, czy mam cos konkretnego do ubrania i okazało się, że nie mam kabaretek do rybaczek, a do impreski było jeszcze tylko półtorej godziny, więc biegiem wzięłam ze skarbonki kasę, wsiadłam na rower i pojechałam po nie. Potem jak przyjechłam miałam tylko 20 minut, więc było to dla mnie niewiele czasu. Później tata wchodzi do mojego pokoju mówiąc: "Anetka jedziemy do Grójca" A ja na to: "Tato,...ale po co mamy bardzo mało czasu" Tata powiedział: "Ale my jedziemy, aby wybrać Ci telefon komórkowy" Jak tylko to usłyszałam od razu zaczęłam wybiegać z domu z radością, aż spadłam ze schodów i złamałam sobie rękę i obojczyk :D A potem się okazało, że tata kupił juz mi telefon tylko chciał sprawdzić, czy naprawdę mi na nim zależy. Jak tylko wzięłam w dłoń telefon, od razu zemdlałam...ze..SZCZĘŚCIA :D :D :D

ewcia2
15-07-2007, 21:01
o bedzie smieszna i bardzo orginalan historia:)
Pewngo lata moj znajomy zaprosil mnie i moja koleznka do swojego domku nad jeziorem, spakowalysmy wszytko i pojechalysmy:)
Z powodu braku slonca, nasi znajomi zorganizowali wieczorem impreze, ktora trwala prawie do samego rana;)
Mi mojej kolezance od poczatku naszego pobytu nad jeziorem towarzyszlo "jakies" fatum-wszytko psulysmy, najpierw kolezanka zapsula grzejnik, ja chcialm go naprawic i jeszcze bardziej popsulam, potem doszla spluczka, prysznic, ale najgorsze bylo jeszcze przed nami.
Podczas imprezy, o ktorej juz wspominalam, moja kolezanka nie miala kieszeni i dala mi swoj telefon, mialm przy sobie jeszcze swoj.
W pewnym momencie stwierdzilismy z kolezanka, ze pojdziemy do toalety, ja oczywiscie zapomnialam, ze mam dwa telefony w tylnich kieszeniach spodni i jak chcialam zrobic siusiu to obydwa telefony wpadly mi do toalety, nie wiedzialam co mam zrobic, wyciagnelesmy je szybko.
Nasz kolega poradzil nam, ze jesli chcemy, zeby jeszcze dzialay musimy ich przez tydzien nie wlaczac i polozyc w suchym miejscu, przez tydzien chodzilysmy z "ceglami", ktore dostalysmy od mojej kolezanki taty:)
Teraz juz zawsze klade telefon w bezpieczne miejsce, zawsze:)

ola2611
15-07-2007, 21:03
Pewnej soboty wybrałam się jak zawsze do szkółki jeżdżieckiej. Na początku wyczyściłam konia a potem osiodłałam, Wszyscy byli gotowi więc wyruszyliśmy na przejażdżkę. Wszystko było super dopóki nie wróciliśmy do stajni i nie zorientowałam się, że nie mam telefonu. Szukałam bardzo długo, ale ja jej nie znalazłam. Wruciłam do domu smutna i zmęczona. Następnej soboty jak zwykle udałam się do stadniny. Zaczepił mnie stajenny i spytał czy to nie moja komórka. To była ona. Znalazł ją w ciekawy sposób, sprzątając boks. Była pod odchodami mojego konia. Przyjełam ją w stanie czystym. Na szczęście nic jej się nie stało.Działała jak wcześniej. Z tego doświadczenia nauczyłam się żeby nie brać ze sobą komórki do stajni lub ją dobrze ukryć w kieszonce. ;) :o

agnes46
15-07-2007, 21:14
I Ja Chciała Bym Opowiedzieć Swoją Przygodę Z Moim Telefonem..ja Mam Badrzo Stary Telefon I Czasami Potrafi Doprowadzić Mnie Do Szału...lubie Sobie Do Telefonu ściągać Fajne Dzwonki Ijak Usłyszałam Dzwonek''kocham Cię,naprawde Cię Kocham''to Go Sobie ściągłam I Ustawiłąm Jako Prypomnienie.poszłam Do Szkoly Na Egzamin Z Angielskiego.nasz Pan Jest Straszny I Taki Surowy że Kazdy Sie Go Boi.ja Też Dlatego Rzed Zajeciami Sprawdzam 5 Razy Czy Wyłaczyłam Dzwonki.gdy Poszłam Na Poprawke Zostałam Sama Z Panem Profesorem Inagle Właczyło Mi Sie Przypomnienie...ja Sama Z Profesorema A Tu Nagle''kocham Cię,naprawde Cie Kocham'' Jak Sie Na Mnie Spojrzał To Sie Przestraszyłam.ale To Chwili Przypomnienie Dałoo Sobie Znac.ten''sympatyczny'pan Podszedł Do Mnie I Powedział Ze To Studia A Nie Przeczkole....niestety Nie Wytrzymała I Zaczełam Sie Smiac A Pan Wywalił Mnie Z Klasy..nie Przejełam Sie Tym I Pojechałam Do Domu Na Dworcu Telefon Dał O Sobie Znac I Mi Wypadł I Rozpadł Sie Na Czesci Niestety Bateria Walła Jakiegos Kolesia Nawet Nie Potrafiłam Go Przeprosic Moze Jak To Czyta Wie Ze To Do Niego..wiec Przepraszam Cię:)

biskup
15-07-2007, 21:47
opowiem historie o telefonie kolegi:p .. wiec tak,gdy jest on bardzo zdenerwowany to rzuca swoim telefonem z calej sily w ziemie :p wiec pewnego dnia gdy wracalismy z imprezy dostal sms-a od swojej bylej dzieczyny, w tym momenie wypwiedzial kilka niecenzuralnych wyrazow i rzucil z calej sily telefonem o ulice poczym kopnal tym telefonem jeszcze kilka razy :D i co najlepsze ten telefon dziala do dzisiaj :)

ahaaha
15-07-2007, 21:48
Ta historia zdażyła mi się w sklepie komputerowym. Kupowałam papier do drukarki poniewaz byłam w trakcie pisania pracy mgr. Weszłam do sklepu, gdzie sprzedawało 2 mężczyzn. Jeden w wieku ok 25 lat, drógi ok 30. chwile zastanawiam sie nad rodzajem papieru. Panowie cierpliwie czekali aż podejmę decyzję udzielając mi wszelkiej pomocy. Nagle w torebce zadzwonił mi telefon, zaczęłam nerwowo grzebać w torebce ponieważ panowie i tak byli już wynudzeni czekaniem. W końcu telefon trafił do moich rąk, odebrałam go i zaczełam rozmowę. Panowie ze śmiechem uginając się do ziemi uciekali na zaplecze. Zorientowałam się wtedy że z tylniej strony telefonu wystawała przylepiona do niego wkładka higieniczna, która była tak zmemlona, pognieciona i do tego ładnie zgięta na pół. Wstydziłam się tej ozdoby, htóra przylepiła mi się do komórki i uciekłam ze sklepu.

Roksana212
15-07-2007, 21:53
Moją cegłówkę dostałam jeszcze od rodziców jakieś 6 lat temu, kiedy to telefony nawet nie przypuszczały, że mogą mieć kolorowe wyświetlacze. Moje ogromne zamiłowanie do muzyki musiało się ograniczyć do słabej jakości dzwonków monofonicznych. Ograniczona była także pojemność phona, który nie zdołał pochłonąć i zapisać w sobie mojej miłości do Beyoncé. Zbliżał się dzień imprezy u Piotrka, kolesia, który podobał mi się od dłuższego czasu. Specjalnie na tę okazję dokonałam zakupu modnej sukienki i prześlicznej kopertówki. Gdy zrobiona na bóstwo czekałam na taxi zorientowałam się iż w mojej torebeczce nie ma telefonu. Po znalezieniu owego dokonałam próby umiejscowienia go w niej, co było absolutnie nie możliwe. Boska kopertówka musiała zostać w domu. Wkurzona wymieniłam torebkę na większy model i udałam się do taksówki. Telefon przodował na liście rzeczy, które muszę zmienić. Gdy wysiadłam przed domem Piotrka impreza zaczęła się na dobre. Z torebką w ręce ruszyłam. Pokręciłam się wśród znajomych gdy zobaczyłam jego. Szedł w moją stronę. Zaproponował taniec!!!!!!!! Zagrano ogniste tango. Nie mogłam tańczyć z torebką obciążoną kilogramowym telefonem, więc szczęśliwa rzuciłam ją w stronę kanapy stojącej pod oknem - jak się później okazało - otwartym oknem. Muszę wam zdradzić, że nigdy nie miałam cela. Torebka poszybowała za okno. Bum, bum... plusk!! Torba spokojnie dryfowała po oczku wodnym. Było mi strasznie głupio. Piotrek za to uśmiechał się i zaproponował "połów mojej zguby". Od tamtej pory spotykamy się a ja rozglądam się za nowym phonem, w którym mogłabym pomieścić gorące piosenki Beyoncé i nasze wspólne zdjęcia =)

shepstick
15-07-2007, 21:53
To było rok temu na wakacjach. Każdy wtedy imprezował i świetnie się bawił. Wtedy mój kolega chciał żebym mu pożyczyła komórkę gdyż sam nie miał, a chciał zadzwonić do przyjaciół aby mu wytłumaczyli którędy ma jechać do nich tzn. na imprezkę, na której oni byli. Bez wahania pożyczyłam mu, bo mogę zaufać tej osobie. Powiedział, że mi odda za dwa dni. No więc stało się. Dałam mu komórkę ale nawet nie zadzwonił po terminie (oddania komórki). Myślałam, że mogę mu wierzyć, a tu takie rozczarowanie. Czekam dalej. Minęło już parę dni ale nadal nic. Okazało się, że od tamtego czasu nie pojawił się nawet w domu. Zaczęłam się trochę martwić. Wiedziałam, że jego towarzystwo to jakieś skejciki. Wtedy już nie myślałam o komórce tylko martwiłam się tym gdzie on jest. Czekałam, czekałam, czekałam. Nadal nic! Może ktoś mu coś zrobił albo coś w tym stylu? Wciąż odpowiadałam sobie na to pytanie. Kiedy dzwoniłam na swój numer komórkowy z telefonu domowego to komórka była wyłączona. Bałam się strasznie ale nie chciałam jednak komukolwiek o tym powiedzieć. Pewnie powiedzieliby żebym się nie martwiła. Myślę sobie -Jak to będzie kiedy rodzice się dowiedzą o komórce? Ale zaraz po tym przestaję się tym przejmować. Strasznie go lubiłam, a teraz co? Nawet nie wiem gdzie on jest ani co robi. Hmmm... Może rozładowała mu się komórka. Ale czemu nie pojawił się w domu. Po paru dniach niepokoju dostałam telefon. Dzwoniła jego mama. Powiedziała, że pojawił się w domu ale znowu wyszedł. Trochę mi ulżyło ale nadal miał wyłączony telefon. Nagle... Słyszę dzwonek do drzwi. Patrze przez wizjer, a to on. Od razu pytałam się go o wszystko. Czemu nie zadzwonił, dlaczego miał wyłączoną komórkę i czemu nie przyszedł nawet do domu. Mój kolega odpowiedział stanowczo, że to jego sprawa. Przypomniało mi się o komórce więc chciałam aby mi ją oddał lecz powiedział, że nie ma. Gdy spytałam się gdzie ją ma to odpowiedział, że zgubił. Ja i tak mu nie wierze chociaż go lubie. Jednak straciłam już zaufanie do wszystkich. A on do teraz spłaca mi dług. :p
Może gdyby nie pożyczył ode mnie komórki to bym o niczym się nie dowiedziała i by zaoszczędził mi nerwów. :confused:

Ewa223
15-07-2007, 21:56
Często jeżdżę do Taty na wieś z moją rodziną. Moja 10 letnia bratanica Ania ma tam, swojego ulubionego pieska Puszka. Bardzo lubi się z nim bawić i spędzają razem dużo czasu. Często też bawi się moim telefonem Samsung E380. Telefonuje do swoich koleżanek oraz wysyła dużo sms-ów. Pewnego razu kiedy byliśmy u taty , Ania jak zwykle bawiła się z puszkiem i wysyłała oraz odbierała sms'y. Ja zajęłam się obiadem. Kiedy przygotowałam posiłek zawołałam wszystkich do stołu. Podczas spożywania posiłku nagle usłyszałam dźwięk telefonu i głośne szczekanie Puszka, który został w pokoju w którym bawiła się Ania. Poszłam tam i zaskoczył mnie widok jaki dostrzegłam. Na kanapie Puszek gryzł i obejmował łapkami mój telefon, szczekając przy tym głośno.

Myszkunia123
15-07-2007, 21:57
Pewnego razu dostałam sms'a od nieznajomego mi numeru. Treść była chyba do jakiegóś kolegi. Gdy odpowiedziałam tej osobie, kim jest ona odpisala, ze pomylila numer. Zapytalam sie jak ma na imie, skad pochodzi i jakies jest plci. Kiedy odpisal, ze jest mezczyzna o imieniu Przemek i jest z Katowic zszkowal mnie. Na nieszczesnie moj telefon jest taki stary i slaby, ze kiedy doszlo do jakiejs miles rozmowy rozladowal mi sie... Kiedy juz sie wlaczyl napisalam mu, ze tez jestem z Katowic i mam na imie Marta. Troche ze soba pisalismy i dokladniej sie poznawalismy. Okazało sie, ze jest w moim wieku, co sprawilo, ze czulam sie razniej rozmawiajac z rowiesnikem. Po kilku dniach milych rozmow telefonicznych postanowilismy sie spotkac (zobaczyc). Gdy wybralismy miejsce i date spotkania, nie moglam doczekac sie tego dnia. W koncu nadszedl... Zeby sie zauwazyc mielismy na sobie czerwone koszulki. Mielismy sie spotkac w milej kawiarni w centrum handlowym Silesia City Center. Siedzialam przy stoliku i czekalam, az przyjdzie. Nareszcie go zobaczylam! Podszedl do mnie, przedstawil sie dokladnie i usiadl. Okazalo sie, ze to bardzo przystojny, zyczliwy, uprzejmy i mily chlopiec. Przez caly czas patrzac na siebie prawilismy sobie komplementy i opowiadalismy sobie rozne zabawne historie, ktore kiedys nam sie przydarzyly :) Mimo, ze ladowalam przed wyjsciem telefon nagle zaczal mi wariowac (non stop dzwonily mi rozne dzwonki, ktorych nie dalo sie wylaczyc). Kiedy uadlo mi sie wylaczyc telefon, powiedzial mu, ze troche mi glupio, ze mam taki okropny telefon... W koncu musialam isc do domu... Grzecznie odprowadzil mnie do domu i powiedzial, ze jestem najpiekniejsza dziewczyna, ktora kiedykolwiek spotkal. Tak do tego doszlo... Minal juz rok od kiedy sie spotykamy :) Do dzis wspominamy ze usmiechem na twarzy sposob w jaki sie poznalismy :)

monalee
15-07-2007, 22:10
Moja opowieść jest krótka ale zabawna. Pewnego razu chciałam zaprosić moją koleżankę na imprezę urodzinową. No więc wysłałam smsa z zaproszeniem, po kilku godzinach odzywa się telefon Motorolka patrze na wyświetlacz: Karolina. Mówię: no cześć widzę że dostałaś mojego smsa, to jak będzie przyjedziesz? a tu nagle męski głos sie odzywa: Jasne powiedz tylko gdzie i kiedy :) Zamurowało mnie! okazało się że pomyliłam ostatnią cyfrę numeru całość była identyczna. I tak nawiązałam znajomość z tajemniczym nieznajomym. To była moja najzabawniejsza historia związana z telefonem :)

shepstick
15-07-2007, 22:11
Mam takie pytanko. W regulaminie jest napisane, że osoba, która wygra, musi ileś zapłacić. I właśnie chciałam się dowiedzieć ile?

bony2
15-07-2007, 22:23
Moja historia niezbyt fajna ..ale zacznijmy od poczatku. Pewnego dnia po imprezie odlozylam komórke na parapet aby pilnowac ktora jest godzina. Miałam bardzo dobre intencje bo chcialam pozmywac naczynia po imprezie. Zmywajac ktos zadzwonil do drzwi wyszlam tylko na momencik aby otworzyc i zobaczyc kto to ale jak wrocilam komorki juz nie bylo:( powod byl ..to nie zadne czary ze znikla lecz musiala sie zsunac z parapetu i wpasc do zlewu pelnego wody :( . Niestety po wyciagnieciu go z wody nie bylo duzo aby ja ratowac juz bylo po komorce :( Bylam bardzo do niej przyzwyczajona chcialam w jakis sposob ja naprawic wiec zaczelam ja suszyc ale niestety na darmo spalily sie kabelki .Po kilku dniach nie wytrzymalam i musialam kupic inna komorke aby dalej utrzymywac kontatkty ze swoimi znajomymi.Ale coz rozstalam sie z moja ulubiona komorka w tak glupi sposob:(

cinusiowa10
15-07-2007, 22:56
Pewnego dnia szłam sobie z koleżanką miastem. Strasznie się nudziłyśmy. Akurat były jakieś wielkie mistrzostwa więc ludzi na ulicach było bardzo mało i panowała cisza. Muszę też dodać, że nie mieszkamy w wielkim mieście. Chodziłyśmy tak bez celu licząc na to, że spotkamy w końcu jakiś znajomych z którymi będzie można zrobić coś śmiesznego co zajmie nasz czas. W pewnym momencie zaczął dzwonić telefon. Szłyśmy akurat za jakąś parą. Zaczęłam z koleżanką zachwycać się jaki mają świetny dzwonek telefonu i szybko zastanawiałyśmy się czyja to piosenka. Kłuciłyśmy się wręcz.... W pewnym momencie zapytałam "Dlaczego oni nie odbierają tego telefonu...." W tej chwili zorientowałam się, że to dzwoni mój własny telefon:) Chwyciłam go żeby odebrać jak jakaś poparzona... Dzwonił mój tata a ja nie byłam w stanie z nim rozmawiać tak się śmiałeam na myśl całej tej sytuacji!

untalented
15-07-2007, 23:12
Kilka lat temu po babcinej kolacji w Wigilię Bożego Narodzenia wracałam z rodzinką do domu. Mój telefonik (ceglasta Nokia 3510i) spoczywał spokojnie w niegłębokiej tylnej kieszeni spodni. Gdy byliśmy już pod domem, ojciec kazał mi otworzyć bramę. Wysiadłam i zrobiłam, to, co mi nakazano. Dopiero w moim pokoju zorientowałam się, że zgubiłam Nokię. Szukłam jej wszędzie, pokój przeszukałam ze trzy razy, a auto conajmniej 4. Pod koniec tego czwartego przeszukiwania samochodu pomyślałam, że telefon mógł wypaść mi przed bramą, gdy wysiadałam z auta. Na miejscu rzeczywiście znalazłam Nokię, ale okazało się, że przejechał po niej mój samochód! Na szczęście 'wbiła się' w śnieg (no i trochę przymarzła), ale... działała! Jak przedtem.
Jak w tytule: Duch Świąt uratował mój telefonik. A może jestem zbyt łatwowierna? Nie... to zdecydowanie Duch Świąt :).

Po tym wypadku jeszcze z półtora roku cieszyłam się tym telefonem. Mimo iż była to niewdzięczna cegła, miło ją teraz powspominać... Od razu przychodzi na myśl historia, którą wam opowiedziałam... :)

Życzę Wam, aby Waszym telefonikom nic takiego się nigdy nie przytrafiło, a jeśli, to żeby po czymś takim wciąż działały :)

miki211
15-07-2007, 23:14
W sobotę 14,07,2007 jechałem tramwajem z kursu prawa jazdy. Po pewnym momencie moją uwagę zwróciło poruszenie na ulicy. Tuż obok tramwaju jechali weselnicy .... na rowerach. Zarówno para młoda jak i goście jechali do urzędu stanu cywilnego na rowerach. Ich podróży towarzyszyły oklaski oraz okrzyki przechodniów. Na szczęście miałem przy sobie mojego samsunga E250 i udało mi się zrobić świetne zdjęcia, które później wysłałem znajomym, u których zresztą wzbudziły nie lada sensację. Moja przyjaciółka odpisała mi nawet, że jest to świetny pomysł i teraz zastanawia się, czy samemu nie zorganizować takiego wesela. A wszystko to dzięki temu, że miałem przy sobie telefon :))

untalented
15-07-2007, 23:15
P.S. Można zamieścić więcej niż jedną historię?? Z góry dzięki za odpowiedź :)

madzia0070
15-07-2007, 23:27
Moja historia z telefonem nie jest oryginalna, gdyż przytrafiła mi sie niestety podobna sytuacja jak rachell, tak więc jestem zmuszona opowiedzieć inną równie ciekawą:
Kilka lat temu swoje wakacje spędzałam w Chorwacji. Któregoś dnia po obiedzie razem z przyjaciółką postanowiłyśmy skorzystać z usługi operatora (wtedy była to jeszcze era tak-tak :P) odnoszącej sie do wysyłania sms-ów w zamian za dostarczenie dowcipu. Niestety muszę sie przyznać, iż byłam na tyle głupia, że myślałam, ze jest to usługa bezpłatna, a wiadomo- tak nie jest (przynajmniej kiedyś nie było :) ) wiadomo też, że wysyłanie takich sms-ów zza granicy jest jeszcze droższe. Ale ani ja, ani moja przyjaciółka nie myślałyśmy o tym , gdyż byłyśmy zafascynowane nadsyłanymi dowcipami i z każdego następnego smiałyśmy się jeszcze dłużej. Dostałyśmy ich dosć sporo. nie potrafię określić jaka to była ilość.Kiedy jednak znudziło nas siedenie i czytanie dowcipów postanowiłyśmy iść na basen- telefon zostawiajać w namiocie. Niestety po powrocie czekała nas (a konkretnie mnie, bo to ja byłam właścicielką tego telefonu) przykra niespodzianka---opłata za wysłane sms-y! Nawet nie potraficie sobie wyobrazić jakie było moje zaskoczenie kiedy z ponad 30 zł kwota na moim koncie spadła do -97zł!!!! trudno to sobie wyobrazić, ale jednak jest to możliwe. Po powrocie musiałam zasilić konto kartą o jak najwyższym nominle....
Ta przygoda dała mi nauczkę i od tej pory kiedy wyjażdżam za granicę zawszę sprawdzam cennik w roamingu :):):)

ani852006
16-07-2007, 00:14
Dostałam motorolkę e 365 , fajny telefonik ,ma dużo funkcji,ważne ,że miał video i kamere hehe.... W upalny wtorek oglądałam z Nataschą tv, dzwoni telefon ... Ani twój telefon krzyczy Natascha,ja odpowiadam,nie to nie mój to twój... chwila ciszy, napiłam się Fanty....Tascha pokazując mi kto do niej dzwonił strąciła Fantę na mą komórkę....po paru dniach zaczął klawisz 8 niedziałać,potem 5....aż wreszcie,któregoś dnia włączyłam komórkę,sama się wyłączyła,ale ja wytrwała znowu ją włączyłam .... a ona na dobre już się wyłączyła...po 2 latach włączyłam ją ...ale tylko pokazyłwało leciutki zarys na monitorze...tak więc nie radze trzymać tam gdzie picie blosko telefonu :p :)

misia_bit
16-07-2007, 00:28
Moja opowieść, autentyczna, zmieniłam imiona i rzecz jasna składnię zdań ;]

Zdarza się czasem, że bywają załamania, takie doły typowe dla kobiet (i nie chodzi mi o "te" dni). Tego grudniowego dnia było mi naprawdę smutno, choćby z tego powodu, że chłopak w pracy za granicą, wraca dopiero w styczniu i święta, żeby spędzić je razem, odpadają.
Gdy tak smuciłam się i smuciłam, usłyszałam dźwięk wibratora mojej komórki, który wydobywał się ze świeżo zakupionej torebki na najzwyklejszym bazarze. Myślę - komórka poczeka, nie zając, nie ucieknie. Lecz nagle dźwięk wibratora komórki zaczął mnie irytować. Minęło około 20 minut zanim chwyciłam telefon komórkowy do ręki:
- Hmmm... nieznany numer, dziwne. No dobra, niech będzie, odbiorę...Halo?
- Bo ja... nie wiem jak zacząć... - odezwał się gruby męski głos.
- Halo? O co chodzi? Kim jesteś? - zapytałam głucho.
- Jestem...to znaczy... po prostu mam problem... - zabrzmiała "odpowiedź".
- Ale jaki? KIM JESTEŚ? Halo? - denerwowałam się coraz bardziej.
- Jestem Piotr, chodzi o to, że chciałbym popełnić samobójstwo... dlatego, że... kobieta mojego życia mnie zdradzała, a potem... ten... no... rzuciła. - wytłumaczył.
- I co z tego...? Czekaj, czekaj!!! Jak to samobójstwo...? - oprzytomniałam.
- Po prostu ja ją bardzo kocham, a teraz nie wiem co robić. - wyjaśnił spontanicznie.
- Spokojnie, Piotr, nie martw się, kobieta to nie powód, żeby się zabijać, pomyśl o rodzinie, o bliskich i ogólnie, ale się nie zabijaj!

Rozmowa trwała ponad godzinę, rozmawialiśmy jeszcze na różne tematy, w końcu mężczyzna imieniem Piotr rozmyślił się, zaprosił mnie na kawę.

Aha, i chciałabym dodać, że mój facet, który rzekomo był za granicą w pracy, po prostu mnie ZDRADZAŁ (o ironio losu)! Tak, przyznam się, miałam doła, na szczęście wyleczył mnie mój przyjaciel, któremu ja pomogłam niedawno pomogłam...

grzechu66
16-07-2007, 05:35
Moja historia z samsungiem zaczela sie dawno chodz ostatni telefonik co mam oczywiscie tej samej firmy sprawil mi troszke problemow na poczatek nie mozna nic bylo z niego zgrac gdyz tel zostal zakupiony w niemczech. Po wymianie obudowy przestala dzialac klapka lecz telefonik dzialal dalej, po kilku upadkach oprocz drobnych rysek i zgubionym przycisku bocznym wciaz dziala i obojetnie co kto mowi wiem ze to bardzo dobra marka i przy niej zostane! A dla ciekawskich posiadam samsunga x660 ;)

hanja82
16-07-2007, 08:03
Stara nokia mojego taty miała opcję przypomnienia a że tata ma słabą pamięć ustawił sobie żę musi kupić jajka i mleko.
W momencie kiedy dzwoniło mu to właśnie przypomnienie był na podwórku a telefon usłyszała babcia która nie wiedziała jak go odebrać, a myślała że to coś bardzo ważnego, więc wybiegła do taty krzycząc " Marek dzwoni do ciebie mleko i jajka"
Tata co nieco się zdziwił i uśmiał a babcia po tej przygodzie nauczyła sie obsługiwać komórkę, bo była zażenowana... niaźle co

anikaX90
16-07-2007, 08:36
Po powrocie ze szkoły, rzuciłam torbę na ziemię i od razu włączyłam TV i zapragnęłam położyć się na kanapie. Obok siebie położyłam swoją komórkę, musiałam napisać sms’a ale nie miałam na to ochoty, dlatego tez odblokowałam ją a po chwili zastanowienie komórka wylądowała koło mnie. Zajęłam się przełączaniem kanałów w telewizji, gdy żaden mi nie odpowiadał wpadłam na pomysł, aby włączyć MTV, byłam bardzo zadowolona, gdy zobaczyłam ze akurat leci moja ulubiona piosenka Girlfriend. Uradowana skoczyłam na równe nogi i skacząc po kanapie zaczęłam wyć, co miało oczywiście, przypominac śpiewanie. Gdy piosenka się skończyła usłyszałam dziwny głos: - Halo! Halo! Co się stało?! Prószę wykrzyczeć adres my natychmiast przyjedziemy! Stanęłam jak wryta b nie wiedziałam skąd te odgłosy dochodzą. Mój wzrok zatrzymał się na podświetlonym ekranie mojej komórki, na której widniał alarmowy napis POLICJA. Szybko chwyciłam komórkę powiedziałam przepraszam pomyłka i miałam odłożyć słuchawkę, gdy usłyszałam karcący krzyk dyspozytora chyba ze skoro juz zadzwoniłam i on słyszał, że ktoś mi robił krzywdę przestępstwo powinnam zgłosić. Szybko powiedziałam ze bardzo przepraszam i wytłumaczyłam ze ja tylko śpiewałam. Od tego czasu nigdy nie kładę komórki na kanapie:)

SarQaX
16-07-2007, 08:57
Na boze narodzenie dostałam komorke Motorole V3.
Pewnego Dnia Wybrałam Się Na Przejaźdzke Rowerem. :)
Podczas jazdy.
Z Kieszeni Wyleciała Mi Komórka :eek:
Przejechał Ją Samochód.
I Miałam Po Komórce.

Mahareth
16-07-2007, 09:35
Pracuje na recepcji w hotelu. od niedawna mamy nowego kolegę ,który za wiele jeszcze nie rozumie i niepotrafi. Pewnego dnia przez moją sklerozę zostawiłam telefonik w szufladzie biurka i poszlam do domu. Okazało się ,że mój drogi nowy kolega myslał ,że to jest komórka służbowa wszystkich recepcjonistów i odbierał moje telefony , podając na początku nazwę hotelu , swoje imię. Na drugi dzień musiałam się grubo tłumaczyć przed znajomymi ,że to jednak jest mój numer i że mogą na niego do mnie dzwonić. W każdym razie i tak mialam wybitne szczęście ,że nie zachciało się Drogiemu Koledze z niego dzwonić :D Bo wtedy pewnie zapłaciłabym gigantyczny rachunek...

Innym razem siedziałam z koleżanką Malwiną na plotkach i postanowiłam zadzwonić do innej koleżanki Moniki ,żeby jej powiedzieć ,żeby wpadła.
Wykręciłam numer do niej do domu i czekałam na połączenie. W tym czasie zaczął wyć czajnik , więc rzuciłam komórkę na stół i zalałam herbatkę. Oczywiście zapomniałam ,że dzwonilam do Moniki. Odebrał jej ojciec i czekał ,aż coś powiem, a komórka leżała sobie na blacie .Zaczęłam opowiadać Malwinie jak wczoraj wieczorem ukradłyśmy z barku Moniki rodziców Whisky i się trochę zakręciłyśmy. Przy tym używałam niecenzuralnych słów.A tatuś Moniki wszystko słyszał. Zorienowałam się ,że na komórce mam rozmowe dopiero po 20 minutach. Licznik się fajno nabił, a ja dostałam ładną burę od Moniki i je tatusia:(

Angela1412
16-07-2007, 09:50
]Pewnego razu wracałam z korepetycji z matematyki autobusem. Miałam ze sobą komórkę, żeby w razie czego zadzwonić. Po zatrzymaniu się autobusu na moim przystanku postanowiłam zadzwonić do koleżanki i umówić sie z nią do kina. Jednka zorientowałam się ze nie ma jej w mojej kieszeni. Spanikowana pobiegłam do domu i powiedziałam o wszystkim mamie. Ona kazała mi iśc do tego autobusu którym jechałam i go przeszukać. Niestety nie było go tam. Pojechałam więc do mojej korepetytorki aby zobaczyć czy tam nie ma mojej komy. Mam w tym czasie zadzwoniła na moj telefon. Odebrał jakiś facet i powiedział jej, żeby sie nie martwiła bo ma mój telefon i ze możemy się spotkać przed rynkiem bo jak się okaząło to on mieszka na tym samym osiedlu co ja. Moja mam się zgodziła i kied ja po 1 godzinie przyjechałam zrezygnowana że nie znalazłam komy, mama opowidziała mi wszystko i kazała iść przed ten rynek z moim wielkim psem bo samą bała się mnie póścić. Tak więc poszłam na umówioną godzinę. Przedtem dostałam wskazówki od mamy jak on bedzie ubrany żebym go poznała. Tak więc stawił sie on na umówioną godzinę. Kiedy go po raz pierwszy zobaczyłam zakochałam się. On oddał mi komórkę i powiedział że znalazł ją w autobusie. Zaproponował , żebyśmy poszli na lody. Ja oczywiście się zgodziłam. Od tej pory jesteśmy parą. I wspominamy tę szczęśliwa przygodę z komórką, bo w końcu przez nią go poznałam:)[/COLOR]

sarita
16-07-2007, 11:18
[COLOR=DarkOrange]Tak się składa,że może nie mam najlepszego telefonu (S.E. K310i)
ale ten malutki rupieć którego sznuję przysparzał mi dużo kłopotów....
Pomijając to, że nie raz się zgubił.... potem znajdywał się w domu , w kieszeni koleżanki itd.
Jednak najgorsze co mogło się stać wydarzyło się miesiąc temu ...
Mój telefon leżał sobie spokojnie w moim pokoju :D kumpela chciała wyciągnąć mnie na basen ... powiadomiłam o tym kogo trzeba i dostałam zgodę na wyjście pod warunkiem, że będę pod telefonem (będę go mieć przy sobie) . Ucieszona i podniecona spakowałam się wszybko i poleciałam po kumpele zostawiając telefon, który leżał na stole w dosć dobrze widocznym miejscu .... wrócić miałam po 4 godzinach i niedosć, że spóźniłam się pół godz. to jeszcze kiedy przyszłam do domu i chcialam zadzwonić do brata stwierdziłam, że mojego S.E. NIE MA !! Pamiętałam,że zostawiłam go na stole ale jego tam nie było .... kiedy cała rodzina dowiedziała się o tym,że zgobiłam (2 w miesiącu ) telefon była ostra jazda szukałam go dokładnie 3,5 dnia... kiedy to moja kochana młodsza siorka przyznała się że wzięła mój telefon i schowała w pudle z zabawkami pisała sms-y do swoich koleżanek (poniewaz na swoim koncie nie miała już pieniędzy) ze 100zł. na karcie zrobiło się 50gr.. Kiedy powiedzialam to rodzicom oni wydarli się na moją siorkę... a ja dumna z siebie, że znalazłam winowajce -chodziłam po domu...niestety kara została za to że nie upilnowałam telefonu ... myśle że mój telefon jest bardzo pechowy i chcialabym go zmienić.... :( na jakiś bardziej "wypasiony" taki jak np. samsung F300 (lubię też baaaardzo Beyonce) proszę o łaskawość

krzysztofj
16-07-2007, 12:13
Moja przygoda rozpoczeła się w momencie kiedy razem z żona zakupilismy suczkę rasy syberian husky. Są to psy z natury bardzo ruchliwe tak więc wszystko co znajdowalo się w zasięgu jej pyska było automatycznie przechwytywane
Pewnego dnia kiedy szykowałem sie do pracy zauważyłem ze zniknął mój telefon. Próby znalezienia go skończyły sie fiaskiem. Żona ze swojego aparatu próbowała go namierzyć ale niestyety poszedłem do pracy bez telefonu
Po powrocie z pracy sytuacja się nie wyjaśniła> Ani ja ani moja żona nawet przez ulamek chwili nie pomyślelibyśmy że telefonem mógł zaopiekować się piesek :) Podczas sobotniego sprzątania domu pod łóżkiem znaleźliśmy kapcia wciągnietego przez naszą suczkę a w nim ku zaskoczeniu pogryziony telefon. Złośc z popsutego aparatu naprawił mi widok naszej suni która siedziala z boku i przyglądala się co robimy z jej kapciem

asta81X81
16-07-2007, 12:13
Moje przygody z telefonami komórkowymi niestety nie są miłe,albo je wiele razy gubiłam albo mi je kradziono.Historia, którą chcę opowiedzieć też do dobrych nie należy.Kilka lat temu wyjechałam za granicę do pracy,dokładnie do Londynu.Za pierwsze zarobione pieniądze kupiłam sobie dobrą,ale używaną komórkę,jeszcze na gwarancji.Bardzo byłam z niej zadowolona,miała radio,aparat cyfrowy, mp3 no i co jest niespotykane w Anglii polskie menu!!!!Nie rozstawałam się z tą komórką na krok,wszędzie ją miałam.Robiłam zdjęcia w pracy,ze znajomymi,nawet zwiedzając różne zabytki i muzea.Miałam w niej również nagrane fajne piosenki z różnych krajów jak Grecje,Arabia czy Afryka.Niestety musiałam wrócić do Polski na studia. Pewnego dnia jadąc tramwajem zadzwonił mi telefon,zawsze uważam na złodziei,ale tym razem chwila nieuwagi i na przystanku jakis "dres"w kapturze wyrwał mi komórkę,uciekł i tyle go widziałam.Byłam w takim szoku,że nawet nie poczułam,że z komórką zerwano mi kolczyk z ucha i leci mi krew.Zgłosiłam kradziesz na policji,ale wiado jak to jest.Bardzo żałowałam tego telefonu,bo wiązało się z nim dużo wspomnień,ale musiałam kupić drugi,więc zaczęłam zwiedzać bazary i inne ciekawe miejsca,gdzie można wszystko dostać.W jednym z takich miejsc zobaczyłam mój telefon!!!Poznałam go bo miał w dolnum rogu nietypowe zadrapanie w kształcie "V"(po upadku na bruk).Najpierw zrobiłam awanturę sprzedawcy,że handluje kradzionymi telefonami i zadzwoniłam po policję.Sprawa skończyła się na komisariacie,gdzie po wielu przesłuchaniach i okazaniu papierów stwierdzających,że to mój telefon odzyskałam mojego skarba z nienaruszoną zawartością.
Niestety niedługo się nim pocieszyłam,ponieważ na jednej z imprez ukradziono mi torebkę razem z moim ukochanym telefonikiem,a razem znim miłe wspomnienia.Już go nigdy więcej nie zobaczyłam :(

juby1984
16-07-2007, 13:27
dzien dobry nazywam sie krzysztof gawałkiewicz mam 23 lata i mieszkam we wrocławiu.chcialbym przedstawic sytuacje jaka mi sie przydarzyla rok temu z mym ukochanym telefonem.wybralem sie pewnego dnia z rodzicami do zoo.gdy bylismy w srodku odrazu zainteresowaly mnie malpy na duzym wybiegu wsrod skalek, tak bylem zafascynowany zwierzetami ze nie zauwazylem jak wypada mi telefon z koszuli a trzymalem go w kieszonce.Pochwili zadzwonil mojej mamy telefon a miala zepsuty glosnik wiec wlaczyla go na glosno mowiacy.Zdziwilismy sie ze z tamtego drugiego telefonu dobiegaly dziwne odglosy . mlaskniecia.Pochwili dopiero zauwazylismy ze ta rozmowa byla wykonana z mego wlasnie telefonu.Nie odzyskalem juz telefonu bo pozniej zwierzatka zrobily sobie z niego zabawke.A mowia ze czlowiek pochodzi od malpy ale wtedy z nia nie moglismy sie wogole dogadac.Dziekuje i pozdrawiam

juby1984
16-07-2007, 13:28
pozdrawiam krzysztof gawałkiewicz

lostdestiny
16-07-2007, 13:34
Hmm.. Moja historia związana z telefonem jest miła ^^
Kiedyś jadąc samochodem z moimi rodzicami bardzo mi się nudziło, więc zaczęłam na ślepo wybijać numery.
Wiem, że to dość głupie zajęcie, ale miałam wtedy 14 lat, więc musiałam jakos zabić swój czas..
Wybiłam numer, puściłam sygnała i czekalam na odpowiedź. Po kliku minutach dostałam sms'a z zapytaniem "Kim jesteś i skąd masz mój numer?"
Powiedzialam prawdę. "Jestem Marta, a Twój numer po prostu wybiłam".
Rozmowa się rozkręciła. Okazało się, że rozmówcą był naprawdę miły chłopak. Gadaliśmy dość dlugo, aż w końcu dowiedziałam się o nim naprawdę sporo rzeczy. Mimo, iż to wydarzyło się dwa lata temu ja i Adam do dziś utrzymujemy kontakty.
Ze zwyklego kumpla stał się naprawdę bardzo dobrym przyjacielem. Wspierał mnie, pomagał gdy miałam jakiś problem i pomógł na nowo odnaleźć sens życia.
Tak więc mój telefon przyniósł mi naprawdę wielkie szczęście w postaci przyjaciela.

civi
16-07-2007, 14:39
Wiec moja historia jest smuta a to dlatego.
Kupiłem sobie telefon motorola L6 pewnego wrześniowego dnia dałem bratu swój telefon przychodze do domu jego nie ma dzwonie do mamy ona z nim siedzi na policji dowiedziałem sie ze ukradli mu komórke jak wyszedł ze szkoły i tyle sie namiałem komórki. Dla ścisłości telefon miałem ok 23dni wiec za bardzo go nie poużywałem.

Tianshi
16-07-2007, 14:45
Gdy miałam 14 lat dostałam od rodziców Siemensa C65 na poczatku strasznie się z niego cieszyłam... Lecz, gdy weszłam do szkoły naprzeciw mnie stanęła moja dobra koleżanka, i z kieszeni spodni wyciągnęła wypasioną komórkę... Od razu takiej zapragnęłam...Więc poszłam z tym inetresem do rodziców.. Z poważną miną zaczęłam ich prosić, by mi kupili lepszy telefon...Rodzice powiedzieli:"Nie dawno Ci kupiliśmy, ten jest jeszcze dobry, a poza tym nie mamy pieniędzy", z grymasem na twarzy zamknelam sie w swoim pokoju i długo myślałam...Ukłuło mnie zdanie taty: "ten jest jeszczee dobry"...Własnie..Wiec żeby dostać nowy telefon, wystarczy ten delikatnie spsuć... Próbowałam różnych sposobów,ale wtedy gdy trzeba było, nawet jednej ryski nie było... Więc zaprosilam moją 5-letnią kuzynką, żebyśmy się pobawiły w dom. Kuzynka od razu zapragnęła mojej komórki, i bardzo się zdziwiła, gdy jej ją dałam... "niechcący" ta komórka wypadła jej z rak, i delikatnie ją porysowało.. No, właśnie..Delikatnie...Poszłam do rodziców i powiedziałam, że komórka jest zarysowana.. Oni przejrzeli moje plany i powiedzieli, że te rysy az tak bardzo się nie rzucają w oczy...Zdenerwowana poszłam z tą komórką do pokoju..i połozyłam ja na biurku. Do mojego pokoju wleciał pies i akurat wpadł na biurko... "szamocząc" się z telefonem, narobił szkód nie tylko w moim pokoju, ale tez i telefonie..Gdy weszłam do pokoju zastałam porządny bałagan i mojego psa na środku... Juz nie chciałam iść z tym do rodziców, bo by powiedzieli, że specjalnie wpuściłam psa do pokoju...Usiadłam w fotelu i właczyłam telewizor.A tam leciała jakaś bajka.. Już nawet nie pamietam, jaka..I tam chłopczyk mówił, że ma rowerek, ale ktos mu go ukradł i rodzice kupili mi nowy. Wówczas wpadłam na genialny pomysł... A no, dlaczego by nie?Jeśli ktoś ukradnie mi komórkę, rodzice kupią nową.. Wyszłam z domu i trzymałam komórkę w ręce...Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak i mi ją wyrwał z ręki, myślał, że się będę szarpać, gdy mu j dobrowolnie oddalam zauwazylam, ze za nim pobiegł jakiś chłopak. Pobiegłam do rodziców, i o wsyztskim opowiedziałam, mając cichutką nadzieję, że jednak kupią mi nowy telefon...A tu nic! Rodzice powidzieli, że dobrz, że mi się nic nie stało, ale powinnam pilnowac swoich rzeczy... I nici z telefonu... Jakieś dwa dni później siedziałam pod klatką i zauważyłam tego chłopaka, co pobiegł za "złodziejem". Podszedł do mnie, oddał komórkę i powiedział:"gdzieś Ty ją wytrzasnęła? I jak Ty się tym umiesz posługiwać?taki szmelc, że nawet nie działa, znaczy już działa, bo zaniosłem komórkę do serwisu"... Dzisiaj jest moim chłopakiem,niedługo nasz ślub :) a komórkę mam już inną...I jestem z niej zadowolona.. :) dojrzałam, i wiem, że to niszczenie komórki bylo dziecinne, teraz sie z tego śmiejemy :).. Ale gdyby nie moje "genialne" pomysły, nie poznałabym mojego chłopaka ;). Teraz się cieszę z tego, co mam :)

elo_kas
16-07-2007, 15:13
Witam;) (Na wstępie, nie chcę tu wymyślać jakiejś super historii, opiszę coś prawdziwego, co dla mnie jest niepowtarzalne. i wszystko dizęki Simensowi CXT70)
Na początku chciałam podkreślić, iż niestety często mam przygody z telefonem, czasem bardzo miłe, czasem niezbyt;) ale taki już świat:] o telefony staram się dbać i jeśli im się coś dzieje, to rzadko kiedy z mojej winy:) to chyba dobrze, nie? raz kochaniutki tatuś zostawił wiadro (takie na mopa) pełne wody, oczywiście na podłodze... czemu to podkreślam? zaraz rozwin. otóz moja maleńka siostra postanowiła go nauczyć pływać, tak jak 1/10 swoich małych zabawek. na szczęście telefon się naprawił i mogłam go spokojnie używać. do czasu:( może to nienajlepsze miejsce na pisanie "love story", ale tu właśnie zaczyna sie historia mojego telefonu...
długi czas podobał mi się pewien chłopak... kiedyś (ku mojemu wielkiemu zdzwieniu) zaprosił mnie na mały spacer... mnie:) tylko mnie, a zazwyczaj chodziliśmy 'paczką'... poszliśmy w bardzo fajne miejsce nad rzekę, zaciemnione, okryte drzewami. taki 'koniec świata'. i tam wszytsko się zaczeło. mój telefonik(ten który przeżył kąpiel w wiadrze) zawsze ustawiam na wibrację. i to mój błąd. w krótkiej spódniczce w tylniej kieszeni kochany telefonik co chcilka się odzywał. między mną a R. było bardzo Ciepło. coraz milej, więc nei mogłąm sobie pozwolić na odebranie połączenia/SMS'ów, a wyjąć telefonu też nie wypadało... musiałąm znieść wibrację, by zbliżyć się z R. wkońcu, gdy on szykował coś do zjedzonka, rzuciłam telefon na koc. siedzieliśmy rozmawialiśmy, potem się przekomażaliśmy, więc (ja już tak czasem mam, ze rycam tym, co mam pod ręką w kogoś-zazwyczaj coś miękkiego) rzuciłam w jego strone telefonem... niestety ukochany telefon wylądował w soku. Tym*****ku jabłkowo-miętowym, któego nie lubię, ale liczy się inicjatywa i trzeba było robić "dobrą minę do złej gry". szybko się zabaraliśmy do 'ratownia' telefonu. suszeniu jego części. gdy zaczeliśmy się po jakiejś godzinie zbierać do domu, zauważyliśmy, że nigdzie nei mozemy znaleźć baterii od mojego telefonu. szukałam wszędzie. w TYLNYCH kieszeniach też. nie ma. no nie ma. R mówi:no ale sprawdź w tylniej kieszeni, ja mówię, że sprawdzałam, wkoncu on włożył tam rękę i wyjął baterię, a z tych emocji pocałowaliśmy się. potem powiedział, że zajmie się moim telefonem, bo trzeba go było dokłądnie oczyścić i osuszyć. niestety nie udało mu się odratować telefonu, panom w serwisach też nie. telefon umarł, ale urodziła się miłość. teraz jetseśmy już ze sobą troszkę ponad rok. jestem bardzo szczęśliwa, razem działamy jako ratownicy w Ochotniczym Centrum. szkoda tylko, że dostałam "cegłę", która na naszych ratowniczych akcjach wygląda jak intek, a dokładniej dla niewtajemniczonych jak... duża którkofalówka;D
KONIEC. mam nadzieję, że miło się czytało:) czy wygram, czy nie? nie wiem, byłoby miło, ale ja swoją magrodę już mam. R, aczkolwiek zamienić ceglę na Muzyczny telefon byłoby wspaniale;*

tess_harding
16-07-2007, 16:25
kilka miesiecy temu oglądając jakiś serial w telewizji zauwarzyłam ze jedna z głównych bohaterek ma różowy telefon z klapką nie zwruciłam niestety uwagi jakiej był marki ale wiedziałam ze ja tez musze miec różowy telefon z klapką weszłam wiec na internet i okazało sie ze na pewnej stronce mozna dostac samsunga sgh x 210 w kolorze valentine pink poszłam wiec do najbliższego komisu spytac czy mają moze cos takiego dla mnie pan w komisie zapewnił mnie ze nie ma takich telefonów a jezeli są to jakies "indyjskie podruby bez polskiego menu " troche mnie to zaniepokoiło ale nie zrezygnowałam jeszcze raz znalazłam na internecie mój wymarzony telefon i pokazałam go mojemu chłopakowi powiedział ze kupi mi taki na urodziny które miałam miec za dwa miesiące telefon dostałam wczesniej ale nie różowy tylko czarny a pan w komisie zapewnił mojego chłopaka ze znajdzie do niego różową obudowe niestey do moich urodzin tak sie nie stało choc pan z komisu starał sie jak mógł powiedział nawet ze jezeli nie znajdzie tej obudowy to przemaluje tą moją na różowo wtedy zrozumiałam ze chyba nie nadszedł jeszcze czas abym mogła sie nim cieszyc ale przyrzekłam sobie ze kiedys napewno taki sobie kupie nie czekałam zbyt długo tydzien póżniej weszłam przypadkowo do sklepu rtv i znalazłam go lezał w gablocie i czekał na mnie teraz jest juz mój MÓJ SAMSUNG X210 W KOLORZE VALENTINE PINK

oiram123
16-07-2007, 16:46
witam a ja tez mialem pare cekawych sutuacji z komurka ale najciekawsza i najsmieszniejsza byla jak gralem w pilke z kuzynami na biosku i mialem telefon w spodenkach i zrobilem wslisg na jednego z nich i wypad mi fon z kieszeni a nie zauwazylem po chwili patrze ze nie mam fona a byl z nami tez ich pies zobatrzylem ze on ma go w buzi i zaczelem go wolac a on uciekal z nim w buzi i nie chial go oddac lapalismy go we 4 az po okolo 10 minutach zsapal sie i zabralem mu troche byl pogryziony heeh !!! pozdrawiam

azjatka2XopXpl
16-07-2007, 17:12
ja nia mam zadnej takiej zabawnej histori :confused: , nigdy mnie nikt nie napadl ani nie okradl :) . Natomiast co mi sie przydazylo nie bylo zbyt mile uwielbialam swoj telefonik ktorym byla motorolka v50 taki malutki. Niestety przestal istniec :( . Stalo sie to podczas jednego pechowego dnia kiedy umowilam sie z kolega powiedzialam mamie o ktorej wroce ale jak to ja zasiedzialam sie. Rodzice zaczeli sie martwic i dzwonic gdzie jestem? nie zdazylam odp a w moim tel padla bateria wiec rodzice sie nie dogadalismy.Do domu tez nie moglam wrocic tak od razu bo nie mialam autobusu. Nie wiem jak ale tata znalazl mnie i przyjechal po mnie. Najgorsze zaczelo sie w samochodzie najpierw chcial wyrzucil tel przez okno ublagalam go zeby tego nie robil. Ale jak tylko dojechalismy do domu rozbil moj telefonik o sciane domu, jak sie domyslacie nic z niego nie zostalo :mad: . Bylam zalamana bo z powodu glupiej bateri stracilam telefon ktory bardzo lubilam mimo ze sie psul i byl wymieniany wiele razy przez motorole.Pamietam jak mama kupila mi drugi tel po kryjomu. Ale to juz nie byl taki sam telefon. Nie wiem jak ale juz nie mam takie problemu z tata kupilam mu telefon i w koncu zrozumial ze to fajna rzecz. Ze w kazdej sytuacjii ma kontakt ze swiatem :) .

czarna15
16-07-2007, 17:18
Moja najciekawsza przygoda z telefonem zdarzyła się w czerwcu ubiegłego roku. Szłam sobie z koleżanka po parku i zobaczyliśmy tam pewnego pana który leży cały we krwi. Szybko postanowilismy zadzwonic po pogotowie. Wyjełam z kieszeni telefon a w pewnej chwili ktoś wyskoczył zza krzaków i wyrwał mi go z ręki.. Powiedziałam żeby mi oodał ten telefon lub zadzwonił po pogotowie bo ten biedny człowiek zaraz się wykrwawi lecz on tylko odpowiedział: To nie Twoja sprawa, niczym sie nie przejmuj i idź z tąd po czym uciekł. Ja wraz z moją koleżanka goniliśmy go. Uciekał nam przez ponad pół miasta lecz w końcu zastawiłyśmy na niego pułapkę. Mój telefon miał w ręce i kiedy zachaczył nogą o sznurek wywrócił się upuszczajac mój telefon z rąk. Szybko zadzwoniliśmy na policje oraz na pogotowie. Później okazało się że ten mężczyzna był poszukiwany za pobicie z bronią w ręku. Na szczęście ta przygoda skonczyła sie dobrze bo ten zraniony człowiek z czasem doszedł do zdrowia. Zaś my dostaliśmy specjalny dyplom od policji za specjalne wypełnianie obowiązków ... :)

Ewcikk
16-07-2007, 18:05
Witajcie! Mam na imię Ewa.Jestem z Kalisza,bardzo chcę Wam opowiedzieć moją historię z telefonem,ale przed tym opowiem jak to się zaczęło...
Kiedyś wybrałam się ze znajomymi na pizzę,tam zaczęliśmy temat "miłośc",powiedziałam,że bardzo chciałabym mieć bliską sobie osobę,ale oni mi na to: "Kobieto,miłość nie istnieje,to tylko mity wymyślone i stworzone przez ludzi z bujną wyobraźnią".Od tego czasu byłam bardzo smutna i przybita,bo wierzyłam moim znajomym,którzy niestety zawsze mięli rację :( ,dlatego postanowiłam iść do miasta z moim telefonikiem-Nokią 6030,aby poprawić sobie humor poprzez zakupki...Po pewnym czasie,kiedy byłam w drodze do restauracji podleciał do mnie jakiś człowiek,a ja w tym czasie pisałam sms-a i wyrwał mi telefon z ręki,ja zaczęłam za nim biec i krzyczeć,ale po drodze skręciłam sobie kostkę...byłam załamana,że ukradli mi telefon :( ,aż tu nagle podszedł do mnie chłopak:Ciemnowłosy,z piwnymi oczami i powiedział: "Widziałem całą akcję,czułem,że sobie nie poradzisz,dlatego pobiegłem za tym facetem co ukradł Ci telefon i...niespodzianka odzyskałam mój kochany telefonik!! :D Podziękowałam mu za to i za to,że pomógł mi wstać,oraz wzamian za to co dla mnie zrobił zaprosiłam go do tej restauracji do której szłam.Później Michał,bo tak miał na imię chłopak odprowadził mnie do domu i...pocałowaliśmy się!!! :D Od tej pory jesteśmy razem,zakochałam się i uwierzyłam,że miłość istnieje!!! Tym razem moi znajomi się mylili,NASZCZĘŚCIE!!! :) Dzięki mojemu telefonikowi-Nokii 6030 spełniło się moje wielkie marzenie,mam kogoś obok siebie w najważniejszych dla mnie chwilach,on mnie pociesza i zawsze potrafi mnie rozśmieszyć!! Kocham go!!
Życie potrafi być jak sen,bajka!!
Miłość jest jak wiatr,nie widać jej,ale czuć!!
"TAKI MAŁY TELEFONIK,A TYLE POTRAFI ZDZIAŁAĆ!!! :)

maXgosia123
16-07-2007, 18:27
Cała moja przygoda zaczęła się rok temu nad Morzem Adriatyckim... Wyjechałam z przyjaciółkami na wypoczynek do gorącej Italii do miasta Rimini, te wakacje zapowiadały się niezwykłe. Mieszkałyśmy w 4 gwiazdkowym hotelu z cudownym widokiem na morze. Słońce, drinki, włoscy faceci. Co nam jeszcze było potrzebne do szczęścia? Po południu poszłyszmy na małą imprezkę na plażę. Miałam wtedy malutki plecaczek jednak nie zauważyłam że miał on małą dziurkę na spodzie. Gdy przechadzałyśmy się po plaży koleżanki poprosiły abym przechowała ich nowiutkie telefony i okulary u mnie w plecaczku. Zgodziłam się. Potem zaczęłyśmy się wygłupiać i ganiałyśmy się po plaży, gdy nagle przy brzegu wpadłam w wielkie błoto gdyż się poślizgnęłam. Tragedia! Wszystkie komórki wypadły z plecaczka do morza gdyż spód plecaczka się cały rozerwał! Koleżanki przybiegły z wściekłością i zaczęły na mnie wrzeszczeć - "Gdie są nasze rzeczy?". Nie mogłam wytrzymać i wybuchłam płaczem. Zrobiła się cisza i usłyszałam ciche chichoty. Spojrzałam na przyjaciółki a one całe czerwone zaczęły płakać ze śmiechu. Spytałam je o co im chodzi? One tarzając się po gorącym piasku zaczęły ze śmiechem opowiadać całą historię: Powiedziały że widziały moją dziurę w plecaku i włożyły tam "telefony" - czemu w cudzysłowiu? Bo to były tylko stare połamane obudowy telefonów znalezione na plaży a okulary były ich lecz powiedziały, że i tak sobie muszą kupić nowe. Czułam jaka byłam wtedy zdenerwowana (chciałam już je uderzyć po twarzach) :) ale się powstrzymałam i ze śmiechem powoli wracałyśmy do hotelu. :D

emiliy
16-07-2007, 18:54
Gdy wreszcie dostalam na urodziny moj pierwszy telefon z aparatem cieszylam sie ogromnie.Byl to sony ericsson . :D No wiec jak kilka dni pozniej jechalam do mojej kuzynki na wies bylam strasznie dumna z mojego telefonu,bo Aska takiego nie miala.Z duma ogladam go i robilam zdjecia na lewo i prawo.Nie chcialam go nawet ana chwile z rak wyposcic bo balam sie ze cos sie mojemu nowiutkiemu teleonikowi stanie.Aska z zazdroscia partrzyl na moj teleffon a mi sie nawet troche glupio zrobilo.Ale nic .Wies jak to wies musialysmy nakarmic kury ,a potem wydoic krowy.
-Zostaw ten teleffon w dmu!Idziemy do zwierzat!-krzyczy aska na mnie.
-Nie!Biore go ze soba .
Poszlysmy do krow.Aska zabrala sie za dojenie a ja puscilam Beyonce i "irreplacebo"i tanczylam na trawie.Gdy w pewnym momencie posclizgnelam sie i ......wyladowalam w krowim lajnie wraz z moim teleffonie.Cala w kupie i lzami w oczach pobieglam do domu z moim zakupionym telefonem.Niestety nie nadawal sie juz do uzytku:(

Emilia :p :p :p

ramzes_1986
16-07-2007, 19:53
Moja przygoda miala miejsce jakies 2 lub 3 lata temu(mialem wtedy jeszcze Nokie 6100).Pewnego letniego dnia poszedlem z kolegami na grzyby.Telefon jako moj najlepszy przyjaciel byl ze mna.Schylam sie po grzyba....i jeszcze raz i tak jeszcze wiele,wiele razy.Wracam do domu i po paru godzina zauwazam ze "mojego najlepszego przyjaciela"nie ma.Zawiedziony(bo telefopn ten dobrze mi sluzyl)kupilem nowy.Za 2 tygodnie poszedlem z nowy do lasu na grzyby....tym razem bez telefonu:).Ide...szukam grzybow,ktore jakby sie przede mna ukrywaly...a tu pod krzakiem widze moj telefon.Uradowany wracam do domu:).Ale ze mialem nowy to ten oddalem siostrze.I to cala historia:P

ibiza2305
16-07-2007, 20:04
Kiedyś dawno temu jechałam autobusem.Kierowca jechał tak szybko że z torebki wypadł mi telefon i poleciał na sam koniec autobusu :eek: .Więc zaczęłam biec by go złapać w tej samej chwili kierowca gwałtownie zachamował a ja wpadłam na przystojnego blądyna który mnie złapał w swe ramiona a ja :) w tej chwili nie wiedzialam co mam zrobic.Łukasz bo tak miał na imię ten przystojniak uratował mnie i mój telefon od tamtej chwili jesteśmy ze sobą już 8lat.A to wszystko dzięki mojej komórce :) Pozdrawiam Ibiza2305 :) :) :) :)

KRK
16-07-2007, 20:32
Moja historyjka z komórką jest świeżuteńka jak bułeczki z piekarni, hehe. Właśnie wróciłam z kilkudniowego pobytu u wujostwa z gór, gdzie przytrafiła mi się owa przygoda. Przedwczoraj ciocia organizowała żniwokosy, a ja z kuzynostwem cała happy i jak zwykle z odjazdowymi i przyznam troche pokręconymi pomysłami (chcąc urozmaicić sobie wakacyjne życie tegorocznej maturzystki), zaproponowałam, żebyśmy pomogli „kochanej rodzince” w zwożeniu siana (oczywiście pod warunkiem, że razem z Martą i Dawidem będziemy mogli jechać na samiusieńkim szczycie kopy siana). Wujek nie bardzo zachwycony naszym pomysłem (przecież one zwykle kończą się tragicznie, hehe), w końcu dał się wybłagać. Podekscytowani nie mogliśmy się doczekać chwili „szalonej podróży” :D . Wreszcie nadszedł upragniony moment i zaczęła się „jazda”. Na kopiastym szczycie siana czuliśmy się jak dzieci, hehe. Noi ups stało się: niechcący wypadła mi z dłoni moja komórka i znalazła się gdzieś pośrodku ogromnej kopy. Myślałam, że zwariuję z rozpaczy. Godzinne poszukiwania całej rodziny (sąsiedzi też się przyłączyli) niestety zakończyły się fiaskiem. Byłam strasznie zmartwiona – poza tym, że zginęła mi komórka, straciłam wszystkie kontakty i numery do znajomych. Na drugi dzień, pozbawiona jakichkolwiek nadziei, na odalezienie komórki, prawie że oniemiałam z wrażenia, kiedy w drzwiach pokoju, który aktualnie zajmowałam stanęła Marta z Maćkiem - chłopakiem, który juz dawno wpadł mi w oko :D . W jego ręku widniała moja ukochany Samsung!!! Okazało się, że Maciek znalazł ją przed chwilą niedaleko naszego domku i postanowił odszukać właściciela :D . I tak oto zaczęła się nasza całkiem, hmm... "przypadkowa" znajomość. Mam nadzieję, że może coś więcej, ale ciii...nie zapeszajmy :) . HEHE, KOCHANA KOMÓRECZKO, JESTEM CI BARDZO WDZIĘCZNA!

maXgorzataX25
16-07-2007, 21:00
[B] Wiatam miałam telefon samsung e 480 był to dobry telefon ale miał pare przygód oto pierwsza z nich nowiutki telefon spadł z 2 piętra na beton i co dziwne nic się nie stało .
następna przygoda i najtrudniejszy test to pranie 2.5 godz w pralce i jak myślićie? działał czy nie oczywiście działał prawię w 100% wytrzymały telefonik ...

misiowy
16-07-2007, 21:29
Cała historia miała miejsce zupełnie niedawno. Ożeniłem się i moja świeżo poślubiona żona postanowiła dopisać do książki telefonicznej w moim telefonie swoich rodziców, na wszelki wypadek, jak powiedziała. Oczywiście, zamiast Teścia i Teściowej w moim telefonie pojawili się Tato1 i Mama1. W podróż poślubną wybraliśmy się nad nasze polskie morze. Pogoda nie bardzo dopisywała, ale atmosfera była gorąca. Pewnego pięknego dnia dostaję smsa o treści "Siedzimy na Krecie i jest strasznie gorąco, a jak tam u Was?" Patrzę na nadawcę, stoi jak byk: Mama1, ale nie zauważyłem tej nieszczęsnej 1. Powiedziałem żonce, że moi rodzice znowu siedzą na wsi i chyba im humor dopisuje, bo takie rzeczy wypisują. I odpisałem: "Ej, nie gadaj, żeście sobie kreta kupili. I złaźcie z niego zaraz, bo zamęczycie biedaka". W odpowiedzi dostałem: "Wojtusiu, czy Ci się to podoba, czy nie, jestem Twoją teściową i należy mi się choćby odrobina szacunku", pobladłem, a żonka rzuciła znad gazety: "Nie mówiłam Ci, moi rodzice pojechali do Grecji na jakąś wyspę, ale zabij, nie pamiętam jaką"....

NiUnIa1692
16-07-2007, 21:33
Wstalam wczesnym rankiem, i moznabyloby rzec ze zanosi sie na cudowny dzien, tak w istocie bylo, ale niedokonca. Zaproponowalam mojej najdrozszej przyjaciolce abysmy pojechaly nad jeziorko do miejscowosci "Goluchów" wraz z psami. Ja zabralam ze soba mojego kochanego pieska rasy amstaf (wabi sie Tila). Naprawde wszystko zapowiadoalo sie wspaniale, ja i moja przyjaciolka bawilysmy sie z psami nad woda.Woda byla ciepla, slonko grzalo, i dosyc sporo ludzi bylo na plazy. Znalazlam wielkiego patyka, weszlam na pomost i rzucalam go do wody, a moj pies aportowal po niego skaczac za nim z tego pomostu.Naprawde swietny widok. W kieszeni mialam moj telefon LG B2050. Poczulam wibracje w kieszeni a potem uslyszalam dzwiek melodyjki ktara dobrze pamietam "Arash"-Arasha a to oznaczalo ze dzwoni do mnie moj ukochany, z podnieceniem go wyciagnelam,odebralam telefon i gadalam z moim kochaniem.Moj pies stal jus przy mnie i czekal z patykiem az ponowie swoj rzut. Wiec wzielam od niej patyk ..a potem powiedzialam "aport"... a telefon..leeeeeeciaaal do jeziora ..ah.. Tila oczywiscie za nim. Ja stalam oszolomiona, zszokowana naprawde niewiem jak tio opisac..uczucie otepienia, niedowierzania czy glupoty bylo wrecz intrygujace.... Kolezanka za mna sie hihra ze mnie, a ja z niedowierzaniem i o ironio losu z patykiem w reku patrzylam jak telefon znika w wodzie. Zeszlam z pomostu z mysla ze jus na zawsze utracilam swoj telefon ktorego uwielbialam gdyz byl bardzo praktyczny. Usiadlam na piasku,kiedy wreszcie dotarlo do mnie co ja najleprzego uczynilam chcialo mi sie plakac!Kolezanka probowala mnie jakos pocieszysc a ja tylko ze zdenerwowania i rozalenia niemoglam nic powiedziec. Po chwili zauwazam jak Tila wychodzi z wody i trzyma cos w swoim psyku. Byl tio moj telefon. Z niedowierzaniem podbieglam do niej zabralam go jej i wylaczylam. W domku rozebralam go na czesci, polozylam na parapecie i kilka dni stal tak na sloneczku:D i jakos dziala:D ale przydalby sie nowy :P

barosz
16-07-2007, 22:11
Moje przygody z telefonami nie należą do udanych.Niestety jestem w tym temacie pechowcem,ja i telefon to dwa bieguny(jak w magnesie) tylko wcale sie nie przyciągamy.Wręcz odwrotnie.Chciałem opowiedzieć moje perypetie z komórkami. Mój pierwszy telefon super małą Nokie zgubiłem nie ukrywam będąc w stanie lekkiego upojenia nazwijmy "wakacyjnego" :D .Potem był telefon Sony Ericsson,który dziewczyna przywiozła mi z zagranicy.Ten został zniszczony w pracy,kiedy pas trzymający wielkie metalowe rury pękł i wszystko stoczyło się w moją stronę.Ledwo uszedłam z życiem,niestety mojemu telefonowi,który miałem w kieszeni na łydce nie udało się.Nie przeżył tego starcia,pękł wyświetlacz i obudowa.Ostatnim tchnieniem zapalił się żeby potem na dobre zgasnąć.Kolejny mój telefon to Sagem, którego podarował mi kolega widząc mój problem z telefonami.Ten,swój żywot również zakończył w pracy.Troszkę się do tego przyczyniłem bo nie zapiąłem kieszerni i ten skubaniec wyśliznął się i niefortunnie upadł na beton,również w nim poszedł wyświetlacz.Ale trzeba sobie jakoś radzić,kupiłem od kolegi z pracy też Sagema,ale starszego.Dokupiłem ładowarkę,zdjąłem simlocka.Niby wszystko cacy i co?Ano nie działa tzn.smsy mogę wysyłać,ale jak rozmawiam przez telefon to mnie nikt nie słyszy.Najlepsze jest to że oba telefony dałem do naprawy jednak uszkodzenia są na tyle poważne że nie opłaca się ich naprawiać.Może Wy mnie poratujecie super Samsungiem???? :o Może dzięki temu super telefonikowi mój pech się odwróci i będę mógł się nim cieszyć przez długie lata....No i widać tak jak na reklamie upadek mu nie zaszkodzi!!!! ;) BIEDNY PECHOWIEC

MAXmax
17-07-2007, 08:29
W ostatniej chwili wskoczyłem do autobusu komunikacji dalekobieżnej, rozsiadłem się wygodnie na siedzeniu tuż za kierowcą - autobus ruszył. Było niewiele osób, niektórzy przechadzali się zmieniając miejsca, ale co to mnie obchodziło. Zamknąłem oczy i pogrążyłem się w marzeniach, które raptownie zastały przerwane charakterystycznym dźwiękiem mojej komórki. Szybko sięgam do kieszeni marynarki, a tu zdziwienie – nie ma telefonu, a właściwie jest, ale kilka siedzeń dalej i ciągle dzwoni. Dyskretnie lokalizuję miejsce z którego dochodzi dźwięk i zastanawiam się co robić. Nagle telefon ucichł i zapadła cisza, (…) którą po kilkunastu minutach ponownie przerwały ulubione takty muzyczne z mojej komórki, ale tym razem to ja odebrałem połączenie.
Poinformowany przeze mnie kierowca autobusu zawiadomił policję i po kilku chwilach moja rola sprowadziła się tylko do wskazania młodzieńca, który czasowo przywłaszczył sobie cudzą własność. W wielkim skrócie tak wyglądała jedna z ciekawszych historii, która przytrafiła mi się z moim telefonem.

Iwonika
17-07-2007, 09:26
Moja przygoda z telefonem???
Otóż miałam podobną nokie do tych zabawkowych. A mając młodsze rodzeństwo nie sposób nie mieć takich zabawek w dom. Umówiłam się z chłopakiem. Po pracy miał zadzwonić...czekając tak na telefon poszłam umyć ręce o twarz gdy nagle zachciało mi się puścić strzałkę do starej znajomej. Zawołałam braciszka aby wziął mój telefon i tam pstryknął co trzeba (wytłumaczyłam jemu wszystko). I żeby dał mi tel do ucha bo ja mam mokre ręce i nie moge. A ten przyłożył mi ten telefon do ucha i jakiś przycisk włączył. Jak mi nie zabrzęczało w uchu,jak ja się przestraszyłam. Podał mi swój telefon zabawkowy.....

Co gorsze w końcu się umówiłam z chłopakiem. I tuż przed wyjściem przypomniałam sobie o telefonie. Poprosiłam brata aby wziął z mojego biurka,włożył w etui komórę i mi ją przyniósł. Nie zauważywszy,wyszłam z nią. Umówiliśmy się do kina na film. W kinie wielka cisza,ciemno,film się niedawno zaczął gdy ja niechcący nie tak się ruszyłam i wcisnął się któryś z przycisków w komórce mojego brata. I zaczął dzwonić w kinie telefon zabawkowy. Nie dość że w domu najadłam się strachu przez nią to jeszcze w kinie najadłam się totalnego wstydu. Wszyscy się zaczęli śmiać. Ktoś krzyknął-''wypuśćcie te dziecko z tą zabawką!!!'' i w śmiech.... W szybkim tempie wybiegłam z kina. Myślałam,że Daniel (mój chłopak) nie będzie chciał mnie więcej widzieć. A on jednak pobiegł za mną,pocałował i powiedział-''to był najciekawszy wieczór jaki z tobą spędziłem. Mam tylko nadzieję,że tak szybko się nie skończy.''
Poszliśmy jeszcze na spacer,na kolacje i odprowadził mnie do domu.

A telefon mojego brata wylądował w koszu na śmieci.
P.S. Nigdy nie mówcie,że telefon nie łączy ludzi,bo nawet te zabawkowe łączą...heh :rolleyes:

marewski
17-07-2007, 10:29
w pewna sobotnia noc poznałem na dyskotece dziewczyne, gdy konczyła sie impreza podałem jej swój numer komórki( niemiałem swojej przy sobie tego dnia) a ona obiecała ze sie odezwie. Nastepnego dnia w pracy dostałem sygnał na komórke, pomyslałem ze to musi byc owa dziewczyna, wiec nienamyslajac sie zaczełem wysyłac smsy, czasami były bardzo pikantne, a tak mi w nich słodziła ze omal niepopadłem w samouwielbienie:) A jakiez było moje zdziwienie gdy na fajrant telefon zaczał dzwonic a okazało sie ze z drugiej strony odezwał sie mój współpracownik, który przez cały dzien niezdradził sie ani przez chwile i miał swietny ubaw przez cała dniówke:) Okazało sie ze kolega zmienił numer i najpierw puscił mi baczka, nieprzewidział zapewne ze tak sie rozwinie sytuacja :) heheh

paula12angels
17-07-2007, 10:58
To więc tak,któregoś razu dostałam nowy telefon Motorola V360.Na następny dzień chciałam go pokazać koleżanką,jedna strasznie podniecała się jedną piosenką
(ponieważ mój telefon jest z MP3 to ona zamykała klapke i wsadzała se go w kieszeni)
to była piosenka MBrother-Trebles.No i któregoś razu gdy jechałyśmy ze szkoły tramwajem to ona sobie akórat tej piosenki słuchała no i tramwaj ruszył a ten telefon jej wypadł z tej kieszeni,no i pod drzwiami tramwaju ten telefon się zsunął i spadł na ziemię.Ja byłam strasznie zdenerwowana ponieważ tam jeździły jakieś samochdy i bałam się żeby żaden go nie przejechał.I jeszcze mi 2 przystanki zostały,ale musiałam wyjść z tramwaju na następnym dla dobra telefonu.I wyszłam...i ten telefon był tylko troszeczke porysowany (całe szczęście) No więc wszystko dobrze się skończyło.Ale już nigdy tej koleżance nie dałam telefonu do ręki...no może jak chciała gdzieś zadzwonić...z daleka od jakiś płotków,ulic,tramwaji itp. :)

viper134
17-07-2007, 12:15
Moja Motorola L6 wypadła mi z kieszeni kiedy przechodziłem przez ulice w nieozwolonym miejscu i.....telefon przejechała ciężarówka przewożąca ZŁOM… to smutny fakt, ale nie przejołem się ponieważ i tak miałem dostać nowy miesiąc później poniewarz telefon był służbowy<Samsunga D900>. Mam teraz naprawdę oryginalny telefon pokazując się na imprezce z super-płaskim :):) telefonem Motorolki. Zewnętrzy tuning polegający na spłaszczeniu telefonu sprawił, że mieści się on w każdym portwelu :] poza tym jest bardziej opływowy i z powodu braku tylnej pokrywy, waży mniej :]
Aparat po prostu nie działa, ale to i tak nie jest istotne. a jego rewelacyjna prezentacja :D Telefon idealnie pasuje do samochodu ale bardziej praktyczny jest jako brelok do kluczy;kiedy np.bardzo się zestresuje poprostu nim rzucam.Ciekawe...jak się ten telefon rzuci o ściane kiedy jest sprawny to rozlatuje się w drobny mam na czynniki pierwsze...,a ten zepsutu wytrzymł wszytko. :eek:MOJA HISTORIA JAK WIDZICIE NIEJEST SZCZĘŚLIWA JAK W POŚCIE PONIŻEJ LUBIŁEM MOJE L6.

lady_aa
17-07-2007, 13:01
Witam serdecznie ;) Moja śmieszna historia :
Dwa lata temu wróciłam wcześniej do domu. Męza jeszcze nie było więc wpadłam na szalony pomysł że zrobimy sobie "wieczór erotycznych uciech" :p . Niewiele myśląc napisałam smsa mniej więcej tej treści: czekam na Ciebie cała napalona w niezwykle kuszącej bieliźnie. szampan już się mrozi; przyjedź natychmiast. nie pożałujesz. spełnie Twoje najdziksze fantazje. obejrzymy razem erotyczny film a potem zrobimy to samo. nie trać czasu; przygotowuje już kąpiel dla Ciebie. rozgrzana do czerwoności A:).............
Wysłałam smsa i zadowolona z siebie zaczęłam przygotowywać to co zaplanowałam.....Byłam bardzo zawiedziona że Jaruś nie odpisuje. Po jakimś dłuższym czasie przyszła odpowiedż: Aniu to bardzo miłe co proponujesz, długo to przetrawiałem ale nie mogę przyjechać .Jarek to mój najlepszy kumpel. Wybacz. :eek:
Poczułam sie jak uderzona w głowę. Od razu zadzwoniłam do męza przerażona.Nie wiem jakim cudem wysłałam wiadomosc do Jaśka. Śmiejemy się z tego do dziś:)

Lilianne
17-07-2007, 14:10
Byłam wtedy nowicjuszką w obsłudze telefonu komórkowego. Udałam się z przyjaciółką na ciastko do pobliskiej kawiarenki. Nie rozstawałam się z moim nowym telefonem, chociaż niewiele osób miało mój numer i nikt prawie do mnie nie dzwonił. Po prostu lubiłam mieć go przy sobie. Rozmawiając o chłopaku, który mimo moich usilnych prób nie zwracał na mnie uwagi, bawiłam się pod stolikiem telefonem. Pech chciał, że nie miałam zablokowanej klawiatury i zadzwoniłam akurat do chłopaka, do którego czułam miętę!! Usłyszał wszystko, czego bałam mu się powiedzieć w rzeczywistości, a ja zapłaciłam kosmiczny rachunek za rozmowę. Myślałam, że nigdy na mnie nie spojrzy lub będzie wyśmiewał moje zauroczenie i odkrycie prawdy przez telefon, ale sprawy potoczyły się jak w bajce: zaprosił mnie na randkę i powiedział, że czuję to samo, co ja.
Jednak brak blokady klawiatury opłacał się-do dziś jesteśmy razem!

RAWXHEAD
17-07-2007, 14:29
miałam wiele historii z tel. komurkowym ale żeby nie przynudzać opowiem tylko te naj śmieszniejsze tzn. jak dla mnie to one w danym momęcie były tragiczne ale teraz jak sobie je przypomne to ... śmiać mi się chce . mam nadzieje że juurorów konkursu też rozbawią !


bylo piękne ciepłe lato . jak zawsze co tydzień mama poprosiła mnie żebym skosiła trawe . tak więc poszłam i to zrobiłam . niestety pod koniec koszenia wypadł mi z kieszeni telefon (choć wcale o tym nie wiedziałam) dopiero godzine po ustawieniu kosiarki chciałam zadzwonić do znajomej ale wkładam ręke do kieszeni a tam nic . idę się pytać rodziców czy jej nie widzieli ale oni na to że "nie" wtedy mama powiedziała "idz i sprawdz czy nie wypadła ci jak byłaś na ogrodzie" po chwili poszłą i chodzę patrzę i nic pod wieczur zmęczona szukaniem poszłam do domu i usłyszałam "idz pozbieraj niespodzianki po swoim pupilku (psiaku) poszła i zbieram :/ i wkładajkąc do śmietniczka kolejną niespodzianke patrze a tu mój telefon cały w ... ;/ gównach ... wzięłam go i odłożyłam i dokończyłam sprzątanie !
później opukałam go wężem i sprzdałam na allegro ponieważ miałam wstręt do tego telefonu !

dziękuje za przeczytanie kolegów i koleżanek oraz przedstawicieli konkursu!

meganka
17-07-2007, 14:45
Pewnego wtorkowego popołudnia (było jakieś 35 C), mimo, że godzina 20, tata wyciągną mnie na rowerek po okolicach naszego miasta. Podchodziłam do tego sceptycznie, nie domyślając się jakie szczęście dzisiaj mnie spotka. A więc jedziemy, jedziemy - raz z góry raz pod górę :P w końcu oczom nie wierzę leży na środku ulicy nowiusieńki, czerwony telefon Samsung SGH-C170. Więc bez zastanowienia zahamowałam i "rzuciłam się" na niego. Jednak moje chwile szczęścia nie trwały zbyt długo - nagle nadjechało czarne BMW a w nim 2 podejrzanych typków. Od razu zagaili że to niby ich telefon, który przez przypadek wypadł im z samochodu. Biedaczki pomyślał zapewne tata próbując wyrwać mi telefon z ręki by zapewne oddac nieznajomym. Jenak czytanie książek Agaty Christie i oglądanie nałogowo Bonda, Jamesa Bonda przydało się. Poprosiłam by podali pin do owego telefonu, gdyż był zgaszony. Po 3 nieudanych próbach zrezygnowali i przyznali się, żę to nie ich. Z pokorą i pełnym respektem dla mojej przenikliwej główki odjechali z piskiem opon. Cóż - mężczyźni w końcu nie kupują czerwonych telefonów. :p

RAWXHEAD
17-07-2007, 14:51
mam jeszcze jedną ciekawą 'śmieszną' histroryjkę kturą chcę opisać

.

pewnego razu pojechaliśmy ze znajomymi na wycieczke nad jeziorko w środku lasu ..

wyjechaliśmy koło 10:00 a miedzy 14 a 15 musiałam wykonać pilny telefon
tak więc gdy rozbiliśmy już obozowisko i tam troszkę popływaliśmy pograliśmy itd
wybiła godzina 14 ileś wziełam telefon i dzwonie a tu nagle mi połaczenie ucieka bo zasięgu nie ma tak więc chodziłam po lesie i łakach i szukałam zasięgu ale nic wnerwiona wsiadam w samochód ze znajomymi i kolega prowadzi a ja siedze z tyłu do połowy wysunięta przez okno i macham tym telefonem patrząc czy jest tu zasięg ale nic . dopiero zblożając się do Sanoku ujzałam pare kreseczek i zaczynam wyduszać numer i w tym samym momęcie kierowca gwałtownie zachamował bo sarna wyszła mu na drogę a ja odrazu wypadłam z samochodu . potem byłam cała optuczona a mój telefon sałkowicie się zepsół .

ta historia miała miesce niedawno chyba ze 2-3tygodnie temu i pare dni temu zoabczeym ten konkurs patrze mój telefon marzeń . ponieważ tamte telofony to były no bez żadnych gadzetów np mp3 . natomiast ja bardzo kocham muzyke i chicała bym bardzo wygrać ten konkurs ponieważ nie steać mnie na tel kom nowy niemówiąc o tym ż od dawna oszczędzam na mp4 . dzięki temu konkursowi mam wielką szansę na zmniejszenie sobie tych kosztów mam nadzieje że poruszyły was moje historie !

patryk20wawa
17-07-2007, 15:07
witam ja miałem dwie przygody z dwoma innymi telefonami marki samsung jeden to e730 a drugi e250,pierwsza moja przygoda była taka ze siostry córeczka utopiła mi w wc samsunga e250 co jeszcze lepszego mama spusciła wode i po telefonie a druga jak wsiadałem do wanny zeby sie wykapac a miałem go wrece to on tez sie przekompal i na drugi dzien zaczoł działac i do te pory jest dobrze moim zdaniem samsungi sa na drugim miejscu po noki pozdro

patryk20wawa
17-07-2007, 15:10
witam ja miałem dwie przygody, z dwoma innymi telefonami marki samsung jeden to e730 a drugi e250,pierwsza moja przygoda była taka ze, siostry córeczka utopiła mi w wc samsunga e250 co jeszcze lepszego mama spusciła wode i po telefonie, a druga jak wsiadałem do wanny zeby sie wykapac a miałem go wrece to on tez sie przekompal i na drugi dzien zaczoł działac, i do te pory jest dobrze moim zdaniem samsungi sa na drugim miejscu po noki, pozdro:-)

hellokittyprincess
17-07-2007, 15:12
Mam mlodsza 7 letnia siostre, kiedys gdy wyszlam na dwor, zostawiajac komorke w domu.Ktos probowal sie do mnie dodzwonic.Moja siostra wie ze nie wolno jej odbierac czyis telefonow wiec wyszla na balkon i zauwazyla mnie niedaleko bloku (akurat traf chcial ze tamtedy przechodzilam) Zaczela krzyczec ze telefon mi dzwoni. Ja stwierdzilam ze wroce do domu, ale moja siostra byla szybsza, zaladowala telefon w koc i wyzucila dzwoniaca komorke przez balkon z 6 pietra.
Tobol spadal tak ze komorka wyleciala z koca. Bieglam tak szybka pod balkon zeby zlapac komorke, ze z zasapania nie zauwazylam jak telefon lecial tuz nademna.Uslyszalam tylko melodyjke z telefonu spojzalam do gory i telefon wpadl mi w rece. :D
Po czym spadl na mnie koc.
Uradowana ze ocalilam telefon chcialam odebrac gdy wlasnie siadla mi bateria.
Calej tej eskapadzie przygladala sie gromadka ludzi, bylo bardzo zabawnie no moze pomijajac fakt ze bolaly mnie rece, bo przeciez telefon spadl z 6 pietra i chuknal mi na nie.No ale dalo sie przezyc wazne ze telefon ocalony :)

lukasz1987wro
17-07-2007, 16:21
pracuje w firmie montujacej drzwi,pewnego dnia czekalem na wazny telefon od szefa
i telefon mialem przy sobie(na smyczy Motorole E398). Przy zakladaniu drzwi zachaczylem reka i zerwalem smycz z szyji i wpadł mi pod zamykajace sie dzwi i zostal przydczasniety i pekł mi wyswietlacz naprawa wynosi wiecej niż nowy telefon.

Juleks
17-07-2007, 16:34
Historia którą opowiem wydarzyła się naprawdę bardzo dawno temu. Z punktu widzenia użytkowników telefonów komórkowych jest to prehistoria.
Jest rok 1994 może 1995, zostałem szczęśliwym posiadaczem telefonu komórkowego. Cechą charakterystyczną tego telefonu była jego wielkość a zwłaszcza waga. A była niebagatelna - co najmniej 1/2 kg (nie bez kozery pieszczotliwie nazywaliśmy go "cegła"). Noszenie tego telefonu było szalenie kłopotliwe (gadżetów typu kabura jeszcze nie było), w kieszeni spodni się nijak nie mieścił, zostawała torba (aktówka) lub kieszeń marynarki. I właśnie w wewnętrznej kieszeni marynarki zwykle go nosiłem. Powodowało to jednak dość charakterystyczne wybrzuszenie tejże marynarki.
Pewnego razu wracałem bardzo późnym wieczorem do domu. Idąc pustą ulicą natknęłem się na dwóch panów stojących koło bramy. W momencie gdy ich mijałem, podeszli do mnie i poprosili o ogień. Przyznam się miałem pietra - pusta ulica, noc, dwóch podejrzanych typków mnie zaczepia, jak nic dostanę w dziób i mnie obrobią. Chwila wahania - co robić. I jest pomysł. Zatrzymałem się, wyciągnęłem zapalniczkę ale w taki sposób by panowie zauważyli owe wybrzuszenie w marynarce i podałem ją ze słowami "Czy panowie sobie jeszcze coś życzą?". Panowie popatrzyli na marynarkę, potem na mnie, grzecznie odpalili papierosy, z podziękowaniem oddali zapalniczkę i dyskretnie się oddalili.
Do dzisiaj się zastanawiam, czy panowie chcieli tylko ognia i napędziłem im pietra czy też ów telefon uratował mnie od kłopotów.

fabia6y
17-07-2007, 17:01
Moja historia wydarzyła się kilka miesięcy temu. Poszliśmy z mężem i roczną córką na ślub do znajomych z osiedla.Umówiliśmy się z moim bratem, że kiedy mała bedzie już zmęczona, to przywieziemy ją do niego pod opiekę. Pierwsze minuty mszy były całkiem spokojne, potem było gorzej. Mała zaczęła się wiercić i stękać, nie pomagało pokazywanie telefonu, portfela, czy kluczy. Trzeba było z nią wyjść na zewnątrz. Pomyślałam sobie, że może na weselu będzie lepiej, będzie grała orkiestra, a ona bardzo lubi muzykę. Zanim jednak zaczęli grać, trzeba było zjeść obiad. Niestety nasza córka nie usiedziała nawet minuty, a próby przytrzymywania jej na kolanach na siłę kończyły się płaczem. Zawiozłam ją więc do brata, zgodnie z wcześniejszą umową. Ponieważ był to pierwszy raz, kiedy zostawiłam córkę na noc pod czyjąś opieką, byłam trochę przejęta. Umówiłam się z bratem, że w przypadku jakichkolwiek problemów ma do mnie dzwonić, a ja za kilka minut przyjadę. Wesele było kilka przystanków od mojego bloku, więc droga zajmowała mi naprawdę niedługo. Ale do rzeczy... To była pierwsza impreza od naszego ślubu 4 lata temu, na której mogliśmy potańczyć. Chciałam wykorzystać chwilę swobody i dobrze się bawić, chociaż myślami co chwila wracałam tego jak brat radzi sobie malutką. Przy tym hałasie nie słyszałabym dźwięku dzwonka, gdyby brat dzwonił, więc wpadłam, na mało genialny jak się potem okazało, pomysł że włożę telefon za gumę od rajstop. Pod luźną "małą czarną" nie było go widać. Ustawiony był na wibracje, a ja byłam spokojna, że w razie czego będę wiedziała, że dzwoni. No i poszłam w tany :-) Hulanki podskoki, swawole i pociągi. Podczas jednego z takich "pociągów do Warszawy" telefon obsunął mi się prawie do łydki. Gdyby nie rajstopy, to poprotu by spadł, a tak to wisiał mi na nodze jak guz. Oczywiście natychmiast przerwałam taniec mając dwa wyjścia: wydrzeć dziurę pod kolanem i wyjąć go tamtędy (śpiewając przy tym mentos- the freshmaker, jak w reklamie), bądź też ulotnić się do łazienki. Oczywiście wybrałam tą drugą opcję i z płonącymi jak pochodnie policzkami (ze wstydu) wyszłam z sali. Oczywiście nie brakowało takich, co wszystko zauważyli, choć była to zdecydowana mniejszość gości, bo reszta szalała na parkiecie albo siedziała przy wódeczce nie wiedząc juz co się dzieje:)

Nantosuelta
17-07-2007, 17:10
Telefony komórkowe weszły na stałe do naszych żyć. Są wszędzie i praktycznie każdy z moich znajomych ma telefon. To całkiem przydatne urządzenie jednak na dłuższą metę dość męczące. Najgorzej jest gdy wybieramy się ze znajomymi na wakacje. Dzwonią telefony z pracy, od rodziny, od znajomych, przychodzą reklamy i takie tam. Nie idzie przy tym wypocząć. Postanowiłam z przyjaciółką ukrócić ten proceder. Gdy wszyscy wybrali się na ognisko pod jakimś głupim pretekstem odeszłyśmy od ogniska, po czym szybciutko pobiełgyśmy do wynajmowanego domku zabrać wszystkie telefony jakie znajdziemy. Niestety nie przewidziałyśmy, że ktoś oprócz nas może się wrócić... Usłyszałyśmy, że ktoś się zbliża i spanikowałyśmy lekko :) Ja z garścią telefonów schowałam się do szafy a przyjaciółka pod łóżko. Do pokoju wszedł znajomy po polar, bo zrobiło się chłodno. Nagle zadzwonił telefon, o mało nie dostałam zawału! Upuściłam wszystkie telefony i wypadłam z szafy :D I nagle znowu zadzwonił telefon i usłyszeliśmy chichot z pod łóżka. Kolega nachylił się i wyciągnął przyjaciółkę. Musiałyśmy się potem gruuubo tłumaczyć, że wcale nie kradłyśmy tylko chciałyśmy ich uwolnić :D Jak chcecie robić takie numery pamiętajcie: WYŁĄCZAJCIE TELEFONY :)

ifonka
17-07-2007, 18:30
Prowadzę szkółkę drzewek i krzewów ozdobnych. Klienci przyjeżdżają z całego województwa a nawet z całkiem odległych miejsc w Polsce. I to właśnie w pracy przytrafiła mi się niesamowita historia. Przesadzałam krzewy kiedy pracownik przyniósł mi telefon. Porozmawiałam z klientem a po skończonej rozmowie zabrałam się znów do pracy. Na sadzonkę czekał klient mieszkający ok. 150 km od mojego miejsca pracy. Zabrał krzewy w doniczkach i odjechał. A teraz wersja klienta: Poszedł wsadzić krzewy do ziemi ale nagle jedna doniczka zaczęła dzwonić :confused: , długo nie mógł zrozumieć skąd wydobywa się dzwonek, aż w końcu zorientował się, że dźwięk dzwonka wydobywa się właśnie z doniczki :p . Zasadziłam tam swój telefon. :D To ja dzwoniłam na swój telefon kiedy zorientowała się że mi zniknął. Na szczęście ta historia skończyła się szczęśliwie mimo iż telefon zasypany był ziemią, piachem to i tak działa do dziś.

elcia1212
17-07-2007, 20:30
Jeśli chodzi o moją opowieść z telefonem komórkowym to było tak:
Strasznie mi się nudziło, były wakacje i siedziałam na polu opalając się. Czytałam poraz kolejny gazetę dla nastolatek i tam był list o tym, że jakaś dziewczyna znalazła chłopaka wymyślając numer. Naszło i mnie, żeby tak zrobić. Wziełąm mojego Simensa A65 i zaczełam wymyślać numerki. Nikt mi nie odpuszczał ani nie odpisywał, aż nagle jakiś koleś sie odezwał i zaczeliśmy ze soba pisać ... trwało to niezbyt długo, zdecydowaliśmy się spotkać. Przyszliśmy na umówione miejsce i ... patrzę a to mój rodzony brat!!! Przez wakacje był u naszej wspólnej cioci i zmienił numer! No cóż było trochę śmiechu!

GnieznoDomi
17-07-2007, 23:01
Moja historia jest dosc zabawna.... Choc wtedy tak nie uwazalam... Pare lat temu gdy bylam na wakacjach w gorach wybralam sie wraz z rodzinka na wyciag... Wszystko ladnie, pieknie, do momentu w ktorym nie poczulam ze cos mi spadlo... z poczatku myslalam ze to pomatka... ale niestety pozniej sie okazalo ze byl to moj telefon;/ bylam wsciekla jak nie wiem... gdy dojechalismy na gore postanowilam zejsc pieszo i go odszukac. i o dziwo znalazlam go. byl troszke poobijany no i wylaczyl sie przy upadku... ale najwazniejsze ze dzialal. dzieki tej historii dochodze do wniosku ze nie warto nosic telefon w spodniach... nastepnym razem albo go nie wezme albo schowam w bezpieczniejszym miejscu :) hehehe :]

mallwinaa
18-07-2007, 00:54
Otóż, parę lat temu zdarzyło mi się być na wyjeździe w Niemczech.
Któregoś wieczoru wybrałam się z zapoznaną tam koleżanką do klubu.
Pamiętam, że owy klub zrobił na mnie naprawde bardzo duże wrażenie. Znajdował, sie on na przedmieściach, był bardzo duży, znajdowały sie tam osobne sale grające inne style muzyczne, było tam kilka ogromnych barów, po prostu rewelacja. Tego wieczoru miała się odbyć mega impreza a w finale w jednej z sal - "Piana Party". Przygotowałam się bacznie na tą chwile, ponieważ zdjęłam buty i cała zadowolona zaczęłam tańczyć wśród bąbelków. W pewnym momencie poczułam ze na coś szczególnego nadepnęłam. Zanurkowałam w piane i wyciągnęłam telefon-właśnie Samsunga:P. Chciałam go uruchomić i sprawdzić czy jeszcze działa...Na szczęście działał, planowałam iść do staff'u owego klubu i oddać im znalezioną zgubę. Na szczęście nie musiałam, ponieważ właśćciel ujrzał mnie z święcącym Samsungiem w ręku. Dopadł mnie i swój telefon, zaczął dziękować i całować z odnalezienie upragnionej komórki. Owa sytuacja stałą sie dobrym pretekstem do wymieniania się telefonami... Skończyło się fajnymi randkami i piękną wakacyjną miłością. Od tametj pory chętnie chodzę na różne Piana Party:) polecam każdemu:P

Yadiya
18-07-2007, 01:47
Od poczatku kochalam moj telefon(Samsung e350e). Rozsuwany, z mp3, aparatem i te dzwieki... Ale nie sadzilam ze moge pokochac go jeszcze bardziej .. no i przy okazji kogos innego ;) Zdazylo sie To pewnego pieknego dnia w Kairze. Byl bardzo upalny dzien, slonce swiecilo jasno na horyzoncie. Jednak ja , nieustraszona przemierzalam ulice Kairu w poszukiwaniu zelu pod prysznic i szamponu,ktore wlasnie mi sie skonczyly. Moj arabski nie jest najlepszy,wiec musialam sie postarac zeby zatrzymac mikrobus. na szczescie po kilku minutach moglam spokojnie usiasc na swoim miejscu(przyklejajac sie do siedzenia) i sprawdzic ktorz to taki napisal do mnie smsa. Wyjelam wiec moj telefon z torebki i rozsunelam go by przeczytac wiadomosc. Wtem uslyszalam krotki smiech. Obok mnie usmiechal sie mlody (przystojny chlopak). Coz... jestem Polka, wiec przyzwyczailam sie ze kazdy na mnie patrzy, dlatego tez nie zwrocilam na niego wiekszej uwagi.Gdy mialam juz wysiadac powiedzial,ze bardzo mu sie podoba dzwiek mojej komorki. coz moglam powiedziec.. w koncu tez go uwielbiam :D Po skonczeniu zakupow znow probowalam zlapac mikrobus aby wreszcie wrocic do domu. Podczas wsiadania do mikrobusu z reki wypadla mi torebka a zniej wysunal sie telefon.Cala w stresie,ze mikrobus mi ucieknie szybko schylilam sie by podniesc moja torebke. Niestety cala stresie nie zauwazylam ze moj telefon lezal obok, a nie rozumialam co ludzie do mnie mowia. Nagle, gdy drzwi juz sie prawie zamknely, do mikrobusu wsiadl owy chlopak, ktorego wczesniej spotkalam. powiedzial cos do kobiety siedzacej obok mnie , poczym usiadl na jej miejscu. Przyzwyczajona do zaczepek , udalam ze zapatrzylam sie w okno.
Tymczasem chlopak nie przestawal sie smiac. Po chwili uslyszalam identyczny dzwiek jaki wydaje moja komorka kiedy ja rozsuwam... zaniepokojona spojrzalam na jego rece ,a tam... Samsung E350e. Szybko otworzylam moja torebke i zobaczylam ze nie mam mojego telefonu. Wtem mezczyzna odezwal sie, pytajac sie czy przypadkiem nie zgubilam czegos. Przestraszona opowiedzialm ze tak i czy mogbly mi oddac moj telefon. Po ktorkiej chwili zastanowienia odpowiedzial,ze chetnie mi odda telefon,ale pod warkunkiem nie bedzie to ostatni raz kiedy szlyszy ten dzwiek. Coz... nie moglam sie oprzec urokowi jego oczy i usmiechu i oczywiscie bylam mu wdzieczna,ze dzieki niemu nadal mam swoj telefon, wec bez glebszego zastanawiania sie podalam mu moj numer... Spotkalismy sie raz, drugi i trzeci... "i zyli dlugo i szczesliwie" tak moglabym zakonczyc ta opowiesc.
Dzieki mojemu kochanemu telefonowi minal juz3miesiac od kiedy przyjechalm do Kairu. Dzieki niemu poznalam wspanialego mezczyzne... Wiec pozwole sobie uzyc pwenych slow z reklamy czekoladek,ktore to pasuja idealnie do sytuacji.. " merci ze jestes tu (moj telefoniku kochany)"

renata94
18-07-2007, 07:30
wakacje byly marne wracajac pociagiem zgubilam telefon jakie bylo moje zdziwienie jak po kilku dniach zadzwonil moj telefon domowy i rozmawialam ze znalazca podziekowalam i umowilam sie w podzience do pabu na piwo od tamtej pory jestesmy po slubie pare lat

boghda
18-07-2007, 10:39
:p Pomyślcie, trzy letnia dziewczynka i telefon komórkowy to zestawienie musi równać się
zabawne historie. Moją małą sąsiadką jest Nikola, która jest „słodkim rozrabiakiem” jakich mało, wszędzie jej pełno, zawsze jest pierwsza.
Pewnego razu sąsiadka Ela przyprowadziła do mnie Nikole ponieważ musiała załatwić pewne sprawy na mieście. Siedziałyśmy sobie na dywanie i rysowałyśmy gdy w pewnym momencie zadzwoniła moja komórka, mała prędko podniosła się i podleciała do telefonu otworzyła klapkę ( odebrała rozmowę gdyż mam SAMSUNGA –X510 nastawionego na odbiór i zakończenie klapką ) i pyta:
- czy to ty tatusiu?
– tu mówi Nikola
po chwili zamknęła klapkę i powiedziała :
- nie, to nie tatuś to jakaś Pani
Byłam w szoku :eek:
Odnalazłam ostatnie połączenie, aby sprawdzić kto to dzwonił
okazało się że to dzwoniła moja mama, z którą się „wieki „ nie widziałam. Mama za to pomyślała że mam małe dziecko i jej o tym fakcie nie powiedziałam, za to mała Nikolka powiedziała mi że w telefonie jest zawsze jej tatuś
- no tak! Pomyślałam. :confused:

mari_90
18-07-2007, 11:26
Histora wydarzyła się wtedy, kiedy telefony komórkowe wchodziły w życie. W przerwie zajęć na uczelni zadzwoniłam z mojego telefonu komórkowego do biura mojej cioci, na telefon stacjonarny. Rozmawiałyśmy około 15 minut. Kończąc rozmowę i umawiając sie na kolejną nagle włączył się przesympatyczny męski głos prosząc aby młodsza z pań umówiła się z nim na kawę. Omawiając szczegóły spotkania nagle bateria w moim telefonie wysiadła. A tak się dobrze zapowiadało ;)

malviX
18-07-2007, 12:29
Pare tygodni temu ja z moimi koleżankami nagrywałyśmy filmik na komórce mojej siostry.
Miał on przedstawiac nasze wygłupy.Nie wiedziałyśmy co mamy robic, więc poszłyśmy po kolegę z podwórka, który jest szalony i wiedziałby co ma robic.
Kiedy już mu o wszystkim powiedziałyśmy, on się zgodził i zaczął wdrapywac się na wysokie drzewo, które mieściło się obok rzeki .Chyba udawał Tarzana.Chciał powiesic się na gałęzi i tak właśnie zrobił .
Niestety nie wyszło mu to i na jego nieszczęście, gałąź na której zwisał ułamała się, a on wpadł do rzeki.
Wszystkie dziewczyny wbiegły do wody i wyciągneły Piotrka na brzeg.
Na szczęście nic mu nie było, tylko trochę bolała go głowa.
Następnie zaprowadziłyśmy go do domu, żeby odpoczął.
Teraz gdy oglądamy ten filmik, śmiejemy się, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że gdyby nasz kolega spadł i walnął np.o kamień głową mogło by dojśc do czegoś poważnego .

malviX
18-07-2007, 12:43
Parę tygodni temu, ja z koleżanką i siostrą dzwoniłyśmy do różnych ludzi.
[Wykręcałyśmy nieznajome numery], aż w końcu natrafiłyśmy na pare numerów z których była beka.
A więc tak . Ja najpierw zadzwoniłam. Odebrał jakiś chłopak, a ja mówię :
Krzysiek? To ty?
Słuchaj on mnie rzucił .Naprawdę nie wiedziałam, że on to zrobi. Przecież tak nam było dobrze razem .Wiesz co ?Widziałam go z inną. :(:(Naprawdę . Podły człowiek .. I tak dalej .
On był zdziwiony bo nie wiedział o co chhodzi . :P:P
Ja mówię dalej :
Proszę przyjedź do mnie. Błagam !!
A on mowi ze czym mam przyjachac ? Rowerem ?
Ja na to:
Proszę Błagam przyjedz .Jak nie to skoczę z balkonu . Zabije siee . (::(:(
On mówił żebym nie skakała .
I na końcu cos tam było, że on przyjechał pod dom swojej znajomej, czy cos takiego . To nam się głupio zrobiło i powiedziałyśmy mu że to było dla beki . On na poczatku nie wierzył .
Był wkórzony na nas :|:|:|

Później zadzwoniłyśmy do kolejnej osoby .Gadała moja kumpela .
Odebrała jakaś babci i moja kumpela mówi :
Cześc jest Robert?
Chciałam z nim pogadac, bo był taki cudowny na tej imprezce .
Babka nie wie o co kaman no to sie pyta jaki Robert ..
A Kaśka odpowiada :
No ten Robert, co się na imprezce zesrał się na dywan :P:P

Babka w śmiech <lol>
I mowi :
Ale Robert jest włazience i sra <llooooooooooooooooooooooooll>
I wszyscy w śmiech .
Naprawdę beka z tego była .
Może jak tak opisuje to, to nie jest śmieszne , ale zapewne każdy z was by się śmial jak głupi . :P:P

xDDDDDDDDDDD . beka .

natalq6
18-07-2007, 12:52
Na gwiazdkę 2006 roku dostałam przepiekną, różową motorole V3 i doładowanie do niej. Nastepnego dnia przyjechał mój kuzyn 6 letni i pytał się jak każde dziecko co dostałam od św. mikołaja. To ja mu pokazuje że telefon i taką kartę doładuwującą. Wypytywał mnie jak ona wygląda i w ogóle. To ja mu grzecznie tłumaczyłam. I poprosił mnie abym mu pokazała kartę SIM. A telefon sie ładował akurat. Więc uległam mu i w tym czasie co telefon sie ładował otworzyłam klapke z tyłu, wyjęłam baterię a telefon się ładował dalej, nastepnie pokazałam mu kartę, którą też wyjęłam. Kiedy już obejrzał wszystko zaczęłam "składać telefon" spowrotem. Włozyłam kartę, baterię i klapke zapiełam a telefon cały czas się ładował. Włączyłam i wyświetlił się komunikat : Batera wadliwa. I tyle było po mojej pieknej i różowej motoroli V3 :( Ale miałam też taki przypadek tego roku z Sonym Ericssonem K510i kiedy to będąc w górach szłam i padał strasznie deszcz i dostałam smsa i chciałam odpisać. Więc wyciagnełam telefon z kieszeni i zaczełam pisać. Wszystko było dobrze i pieknie działało, wysłał się sms schowałam spowrotem do kieszeni i szłam dalej. Doszłam do ośrodka i połozyłam telefon na stoliku. Zdjełam mokre rzeczy z siebie i siegnełam ponownie po telefon. Chciałam wejśc w menu lecz sie wyłączył. Próbowałam go właczyć i nie dało rady. Byłam przerazona lekko. Postanowiłam go "rozebrac" żeby sie osuszył. Po jakims czasie ponownie próbowałam go uruchomić tylko że tym razem nie działaly przyciski 1,2 i 3. Więc powtórzyłam czynność z "rozebraniem" telefonu. Po czasie znów próbowałam go uruchomić tylko że tym razem nie działał mi joystick. Lecz sie włączył. I do tej pory nie działa w dół i w prawy bok :( A telefon mam od połowy lutego...

DOTka5
18-07-2007, 13:07
Jak tylko pojawił się samsung E530...zachorowałam na ten model telfonu. Będąc długoletnim abonentem w swojej sieci dostałam bardzo atrakcyjną ofertę i upragniony telefon. Miałam go może że trzy dni jak wybrałam się na spotkanie klasowe po 10- ciu latach od ukończenia szkoły średniej. Na spotkaniu jak to na spotkaniu, każdy z mojej byłej klasy miał coś ciekawego do opowiedzenia o sobie. Śmiechy, tańce i piwko...do białego rana. Powymienialiśmy się numerami telefonów dla zachowani kontaktu. Nad ranem, każdy pozbierał swoje klamoty i udał się do domu. Ja wychodziłam ostatnia i o mały włos zapomniałabym telefonu który leżał na stoliku. Koło 9 rano dostałam seska, ja na wpół przytomna...„cześć kochanie, pora już wstawać ty moja niegrzeczna dziewczynko, byłaś niesamowita tej nocy, mam nadziej że powtórzymy...” i tu zaczyna wymieniać figle...- normalnie mnie zamurowało. Pomyślałam ale ma facet fantazje.
Odpisałam, że to pomyłka, tym bardziej, że nie znałam numeru.
Za chwilkę ponownie sms..:- Skarbie nie wstydź się, byłaś boska...chcę więcej- twój zwierzaczek.
Odpisałam ponownie :Proszę pana to pomyłka.
Za chwilę telefon:- Kasia? ...pada pytanie
Nie, nie Kasia...odpowiadam.
Jak nie Kasia to kto?- pyta wyraźnie zdziwiony głos.
Odpowiadam - Dorota.
Dorota...jaka Dorota?- pyta poirytowany
Proszę pana, to naprawdę pomyłka, musiał się pan pomylić- mówię w miarę spokojnie.
Głos w słuchawce jest bardzo zdenerwowany:- proszę pani, ale to numer mojej żony.
Wyjaśniamy sobie kim jestem ja a kim jego żona...było trochę trudno bo ja nie znałam nazwiska po mężu mojej koleżanki - Kasi...dopiero gdy padło jej panieńskie nazwisko nastąpiło olśnienie. Jakimś cudem miałam jej telefon? To nie cud to pomyłka. Kasia zapomniała telefonu , a ja myśląc ze to mój i wzięłam jej telefon z sobą.
By było śmieszniej, swój miałam w torebce, ale to dopiero odkryłam gdy znajoma zadzwonił na mój numer, Tego samego dnia Kasia przyjechała po swój telefon...bo mąż jej wieczorem powiedział o całym zdarzeniu. Śmiechu było co niemiara. Ona uradowana, bo myślała ze zgubiła telefon. Do jej męża przylgnęła ksywka ”zwierzak” i w sumie tylko my troje wiemy skąd to się wzięło.

katalynka
18-07-2007, 13:07
To było zimą zeszłego roku... Po skończonych zajęciach wyszliśmy z liceum i chłopaki, jak to oni :/ wpadli na głupi pomysł, żeby nas natrzeć... Miałam telefon w kurtce, w której nie miałam zapinanych kieszeni i wtedy jeden z kolegów podbiegł do mnie i przewrócił mnie na ziemię i zaczął nacierać :/ Później z koleżankami jakoś dałyśmy radę się uwolnić i szłyśmy jak zawsze na przystanek tramwajowy... Gdy już jechałyśmy, chciałam napisać do mojego chłopaka sms'a, że już wracam do domu i wtedy zorientowałam się, że nie mam telefonu.. Spojrzałam wystraszona na koleżanki i krzyknęłam "Nie ma!", a one do mnie "Czego nie ma?", a ja na to "No nie ma!". Zaczęły się ze mnie śmiać bo nawet nie wiedziały o co chodzi :D Podbiegłam szybko do motorniczego i powiedziałam, żeby zatrzymał tramwaj bo zgubiłam telefon przed szkołą, on zaczął się śmiać, ale zatrzymał (mimo, że przystanek był jakieś 15 metrów dalej :P). Tramwaj był pełny ludzi, a ja ni stąd ni z owąd wyskoczyłam szybko z niego, przeskoczyłam przez płot i ruszyłam biegiem w kierunku szkoły.. Ludzie patrzyli na mnie jakbym uciekła z wariatkowa :D Gdy już dobiegłam do szkoły zaczęłam szukać go z zaspach śniegu, tam gdzie przewrócił mnie kolega i ku mojemu szczęściu znalazłam go, ale niestety był cały przemoczony.. :( W domu wytarłam go całego i muszę przyznać, że służy mi do dziś i bardzo się do niego przywiązałam przez tą przygodę :) niestety po tym wypadku nie działa już tak dobrze..

kasiuleq17
18-07-2007, 13:29
Przydarzyła mi się historia niczym ta z filmów miłosnych. Bardzo podobał mi się pewien chłopak, ale on nie zwracał na mnie wcale uwagi. Ale od początku. Zamieniłam się telefonami z moją mamą. W międzyczasie dostałam zaproszenie do pizzeri na mojej koleżanki urodziny. Pisałam jeszcze z nią sms-y o tym. Ona mi pisała, że ma być Marcin, a ja pisałam jak bardzo mi się on podoba. Nadszedł w końcu ten dzień. Gdy weszłam do pizzeri od razu rzucił mi się on w oczy i wolne miejsce obok niego. Usiadłam więc obok. Urodziny leciały a ja nie zamieniłam z nim ani słowa. W międzyczasie do mnie ktoś dzwonił, on też pisał do kogoś sms-y i nasze telefony leżały na stole (to był dokładnie taki sam model i kolor). Kiedy już wszyscy wychodzili złapałam za telefon i wrzuciłam do torebki. Gdy wróciłam do domu okazało się, że to nie mój telefon tylko Marcina! Po chwili zadzwonił z mojego telefonu i śmiejąc się powiedział, że musimy zaraz się spotkać i się wymienić, a na końcu dodał „aż tak Ci się podobam? hehe”. Tak…przeczytał moje sms-y które pisałam z koleżanką o nim…było mi strasznie wstyd a tu jeszcze czekało mnie spotkanie z nim. Los tak się potoczył, że byłam z nim a teraz jesteśmy przyjaciółmi. :o

agawis
18-07-2007, 13:59
Ten jeden dzień zmienił całe moje życie...
8 lat temu w październikowy wieczór próbowałam rozładować baterię(ponieważ dopiero ją formatowałam) od mojej nowej Motorolki.Aby proces przyśpieszyć, pod przypadkowo wystukany numer wysłałam wymyślonego sms-a.Po kilku minutach mój telefon odebrał smsa od adresata mojej wiadomości.Po kilku smsach okazało się,że adresat to rok starszy ode mnie chłopak, w dodatku mieszkający 10 km od mojego miejsca zamieszkania.Przez następne tygodnie wysłaliśmy do siebie setki sms-ów,aż w końcu umówiliśmy się na spotkanie.Przesiedzieliśmy kilka godzin rozmawiając.I tak już zostało.Dzisiaj jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i rodzicami cudownej córeczki.
Mój mąż do dzisiaj mi nie wierzy,że ten sms to był czysty przypadek-myśli że dostałam od kogoś jego numer :) Twierdzi,że może kiedyś mu powiem,jak było naprawdę :)
Jak sobie pomyślę,to rzeczywiście brzmi niewiarygodnie,przecież to mógł się okazać każdy inny,np.jakiś starszy człowiek lub jakaś kobieta czy ktoś z przeciwległego krańca Polski.Dlatego uważam,że było nam pisane się spotkać...
Gdyby nie moja Motorolka nigdy by do tego nie doszło,a ja długo na dźwięk smsa tego telefonu miałam miłe skojarzenia. :)

anusia_xD
18-07-2007, 14:38
A więc tak. Dostałam od rodziców nowy telefon na dzień dziecka , była to motrola V235 :) . Pod koniec czerwca wybraliśmy sie na odpoczynek w góry dokładnei bieszczady , minął tydzien pobytu w górach ja chciałam sam apogadac z chłopakiem przez telefon awięc nikogo nie było na basenie wiec tam poszlam . Najpierw usiadłam na ławce , potem juz gdy rozmawiałm stanełam nad brzegiem basenu, nagle tellefon wymknął mi sie z ręki i wpadł do basenu o głębokosci 160. w pierwszej chwili nie wiedziałąm co mam zrobic, wiec z przerazenia zaczełąm sie modlic aby nic sie z telefonem nie stało , pózniej jednak przemyslałąm ze musze po niego wskoczyc więc ani sie nie zastanawiając dalej wskoczyłąm po telefon , gdy juz go wyciągnełam z basenu poszłąm do domku sie przebrac ... oczywiscie wyciągnełam karte i baterie ... po 2 dnaich telefon juz działał choc sie troche zawieszał i nei miał zbytnio sieci ... więc patrze a telefon jest bez antenki ... hehe obszukałam cały ośrodek ale jej nei znalazłam ... odtąd nigdy juz nei rozmawiam przez telefon nad jakąkolwiek wodą :) ;)

maya
18-07-2007, 15:14
W mojej rodzinie znane są,,nieciekawe przypadki z telefonami" odkąd urodził się mój, teraz już 6- letni brat. Pierwszym z nich był wypadek taty. Mały zjadł coś, co źle zadziałało, na jego brzuszek, a że miał wtedy 3 lata wszyscy na około niego skakali. Pech sprawił jednak, że byliśmy wtedy we Wrocławiu- dość daleko od rodzinnej miejscowości. Gdy robiliśmy zakupy Igor zaczął wymiotować. Tata pobiegł z nim do łazienki i… zdążył w samą porę. Właśnie wtedy zadzwonił jego telefon. Jedna z najstarszych Nokii. Odebrał myśląc, że to ktoś z pracy (tata prowadzi firmę). Nie wnikając, kto to był, mój rodzic potknął się o 3-latka i wrzucił telefon do toalety. Dało się go jeszcze uratować, ba (!) nawet działał, ale tata uznał, że jednak go wymieni po tym, jak powąchał obudowę.
Zanim przejdę jeszcze do tego, co przytrafiło się mi, nie pominę mamy. Zawszę trzyma torebkę na tylnych siedzeniach samochodu podczas jazdy. Akurat wyjeżdżała z garażu (pod blokiem) i chcąc lepiej wykręcić wjechała na miejsce parkingowe sąsiadki. Za późno zobaczyła hak wystający ze ściany i wjechał w niego. Proszę o trochę wyobraźni i zrozumienia dla rozwścieczonego taty, gdy usłyszał, że mama rozbiła tylną szybę swojego Opla, a do tego popsuła nowiutkiego Samsunga X480. Otóż torebka była otwarta i jeden z odłamków szyby okaleczył telefon. Igor chciał pograć na komórce mamy, więc cwaniak otworzył bagaż. Wiem, druga historia jest trochę nieprawdopodobna, lecz niestety prawdziwa.
No, a teraz, co przytrafiło się mi. Też trochę jak z komiksu, ale naprawdę było mi szkoda mojego nowego Samsunga X200. Gdy tylko dostałam telefon, od razu zadzwoniłam do kumpeli i umówiłam się z nią na następny dzień, aby go zobaczyła. Tym razem, to ja szłam do niej. Nie było problemu, bo Gabi mieszka niedaleko. Gdy rano dotarłam na miejsce, a Gabrysia podziwiała mój prezent urodzinowy postanowiłam się pobawić z jej dwoma małymi koszatniczkami. Zabrałam je na strych, bo był obszerny, ale małe mogłam wszędzie wykryć. Bawiłam się z nimi przez dłuższy czas, po czym Gabi przyniosła mi telefon. Dzwoniła mama i chciała, abym wróciła do domu. Bardzo się spieszyłam. Zostawiłam zwierzaki i zaczęłam zbiegać ze schodów, gdy nagle… bęc….!!!!! I spadłam wprost na dużego kaktusa przed schodami. W dodatku doniczka wielkiej rośliny przewróciła się przygniatając szczelnie moją rękę z telefonem. Roztrzęsiona starałam się wyciągnąć rękę, ale wszystko na nic. Dopiero Gabrysia mi pomogła. Ale telefon był nieźle poobijany przez stłuczoną doniczkę, a w dodatku nie działał. W serwisie wydałam 250 złotych na jego naprawę, ale to już nie ten sam telefon. Przynajmniej działa- pocieszam się.

kennycane
18-07-2007, 16:02
Moja przygoda miala miejsce na wycieczce w Egipcie. Tubylcy sa tam bardzo przyjaznie nastawieni do turystow, chetnie nawiazuja znaojomosci oraz dobijaja targu (przy tym chetnie sie targuja) Pewnego razu chca kupic korale zostala tak naciagnieta ze niestarczylo mi pieniedzy i sprzedawca zazyczyl sobie cos w zamian. Natychmiast sytuacja stala sie nieprzyjemna i bardzo stersujaca. Egipcjanin widzac moj telefon stwierdzil ze chetnie go wezmie, ja ciagle sie targujac staralam sie go nie stracic, zagadywalam go i chciala oddac inne fanty ale nic nie poskutkowalo. Spedzajac w sklepie ponad 2 godziny w napietej sytuacji musialam oddac moj telefon gdyz sprawy mogly sie naprawde zle skonczyc...

emi_zuza
18-07-2007, 16:02
Jeśli ktoś zapyta mnie o najciekawszą historię związaną z telefonem, odpowiedź może być tylko jedna... Zdarzenie, które tu opiszę miało miejse dokładnie rok temu - w lipcu. Muszę jednak najpierw dostarczyć wam pewnych faktów z mojego życia zanim przejdę do głównej historii. Nazywam się Emilia i jestem szczęśliwą posiadaczką 2 piesków rasy Rottweiler. Jeden z nich - 3letnia Bora - ma słabość do kamienii i innych większych przedmiotów. Może zabrzmieć to dziwnie, ale poprostu je połyka. Dlatego też musiała przejść dwa lata temu operację, gdyż jeden z jej "smakołyków" zatrzymał się w jelicie, to jednak nie zniechęciło jej do tego typu posiłków. Po tym wstępie możemy powrócić do lipca 2006 roku. Był to czas wakacji więc zaplanowałyśmy z koleżankami małe wyjście na miasto, byłam już lekko spóźniona więc jak tylko weszłam do domu rzuciłam telefon na fotel i zaczęłam się szykować. Po ok.30minutach byłam prawie gotowa do wyjścia - prawie bo nie mogłam znaleźć mojego telefonu, poprostu wyparował. Szukałam go wszędzie i pytałamwszystkich czy nie wiedzą gdzie on może być. Mama zaproponowała żebym zadzwoniła i nasłuchiwała skąd dobiega dźwięk dzwonka i tak też zrobiłam. Cała rodzina była zaangażowana w poszukiwania, ale nic nie słyszeliśmy. Nagle mój brat powiedział, że słyszy cichy dzwonek z kuchni. Pobiegliśmy tam szybko, ale ku naszemu zdziwieniu była tam tylko Bora patrząca zdziwionym wzrokiem na swój brzuch grający wesołą melodyjkę "YMCA", która była moim dzwonkiem w telefonie. Nie było wątpliwości co dołączyło do jadłospisu mojego pieska. Szybko zadzwoniliśmy do weterynarza, który na szczęście jest naszym sąsiadem i szybko zareagował na ten "dzwoniący" przypadek. Pies następnego dnia został zoperowany, ale jak się pewnie domyślacie telefon nie nadawał się już do użytku....

loXka26
18-07-2007, 16:22
Dzień 27.08.05 ~~Festyn~~
Ta szokująca kolejność zdarzeń miałą miejsce gdy w naszej małej wsi;)) odbywał się jak zawsze, co roku festyn na zakończenie lata. Festyn ten to wielkie wydarzenie w naszych Wilkowyjkach:):):)Szczególnie dla panów 'menelków' jak ich nazywamy którzy wypijają zawsze litry piwa...
Wszystko się zaczęło od tego iż zamówiłam sobie na mój samsi x640 aktualny horoskop na dzień dzisiejszy(czyli na 27.02.05). Przyszły esemesiki których nie zdążyłam przeczytać... Na festynie było jak zawsze tłumnie i pijaczków również nie brakowało :D. Ok. godziny 22:00 gdy impreza rozkręcała się na maxa, na plac gdzie bawiły się tłumy ludzi wkroczyli... ANTYTERRORYŚCI !!!
Ludzie zdezorientowali staneli jak słupy soli i nerwowo pytali co się dzieje?... Antytroryści chodzili tam i z powrotem nerwowo potrącając kilku pijaczków przeszukiwali niektóre torby, plecaki i reklamówki...
Niektórych facetów prtzeszukali. Stanęło na tym że pewien menel przewrócił kosz na śmieci i wypadły z niego kubki po piwie, talerzyki plastikowe oraz... KARTA SIM !!! Pewien anty- zauważyli tą kartę podniósł ją z ziemi, zamienił kilka słów z innymi anty i pośpiesznie wychodząc jednen pożyczył wszystkim 'miłej zabawy z tym że mamy niczym się nie przejmować i że nic się nie dzieje strasznego' wsiedli do tych swoich pancerniaków i odjechali.
Nikt nie bawił się już dobrze a ja po przeczytaniu moich esków zdębiałam !!!
W horoskopie było napisane:
'Dzisiaj spodziewaj się wielu niespodzianek i zaskakujących przebiegów wydarzeń...
Pilnuj się i stroń od policji... może dziś stanie się coś z twoim i ich udziałem...
Nigdy nic nie wadomo:)'

mXoda20
18-07-2007, 17:40
Ładna letnia pogoda :D :p a ja musze iść do pracy oczywiście się nie chciało do tego jeszcze zaspałam, spieszyłam się wiec zamiast brusem wsiadłam do samochodu pojechałam do pracy wszystko było Oki przez 3 godziny, gdy nagle zmuszona byłam iść do wc mój telefon wiszący na smyczy przez wieki zawsze był bezpieczny, ale do czasu po skorzystaniu z wc chciałam spuścić wodę, gdy mój telefon uwolnił się ze smyczy i wpadł do ubikacji, ja zamiast sięgnąć po niego ręką stałam i się patrzyłam nie miałam pojęcia, co mam zrobić czy włożyć rękę czy nie, zamknęłam oczy i szybko sięgam po telefon położyłam Go na papierze toaletowym wytarłam i położyłam rozłożonego na oknie, po skończeniu pracy złożyłam i z radością wyszłam z pracy działającym telefonem do czasu, moja radość była chwilowa kolega chciał sobie za żartować ze wjedzie samochodem we mnie ja ze strachu upuściłam torebkę i odskoczyłam a cała zawartość torebki została zgnieciona szczególnie kosmetyki i telefon. :(

maXgorzataXst
18-07-2007, 18:19
" MOJE CUDO"
Historia związana z moim telefonem (Motorola C550) długo zapadnie w moich wspomnieniach, wywołując uśmiech na mojej twarzy. Wydarzyło się to w sobotnie sierpniowe popołudnie, kiedy wraz z koleżanką wybrałyśmy się do kawiarni, oderwać się od zwykłych przyziemnych spraw i zgiełku codzienności. Usiadłyśmy jak zwykle w tzw. „naszym miejscu” (stoliku) i czekałyśmy na realizację zamówienia. W oczekiwaniu na „ciacho” i kawę wyszłam do toalety zostawiając” moje cudo” (telefon) na stoliku. Po powrocie okazało się że moja przyjaciółka stoi przed kawiarnią i rozmawia przez telefon a przy naszym stoliku siedzą dwaj chłopcy. Długo nie myśląc doszłam do stolika i zapytałam czy nie został tu telefon? Wtedy jeden półżartem odpowiedział że, owszem został ale zanim go zwróci muszę go opisać dla pewności że jest mój. Ponieważ mój telefon (Motorola C550) nie wymaga długich opisów i nie posiada szczególnych dodatków nie trwało to zbyt długo. W tym momencie wróciła moja przyjaciółka i zaczęła tłumaczyć iż, zajęłyśmy stolik pierwsze i czy mogliby nam ustąpić. Chłopcy nie chcieli ustąpić ale zaproponowali, że skoro już tak się stało to oni zapraszają nas do stolika na kawę i ciastko. Zgodziłyśmy się a jak się później okazało chłopcy zachowali się jak prawdziwi dżentelmeni, podziękowali nam za towarzystwo i odprowadzi do domu przyjaciółki. Po powrocie rozmawiając o całej tej sytuacji z telefonem koleżanka zapytała: „a ty właściwie to masz ten telefon bo jakoś tak cicho i nikt do ciebie nie dzwoni?” Jak się okazało to w natłoku wydarzeń zapomniałam o telefonie ale na szczęście chłopak który go miał szybko to zauważył i jeszcze tego dnia odzyskałam „moje cudo”. Oczywiście nie za darmo bo zapłatą była kolacja na którą mnie zaprosił a dziś dzięki tej Motorolce jesteśmy szczęśliwą parą. Chociaż tego telefonu już nie posiadam bo jak twierdzi mój chłopak jeszcze go gdzieś zostawię.

madziaX28
18-07-2007, 20:12
Ta historia była troche śmieszna lecz smutna. Moja rodzina wydaje sie bogata lecz gdy cos bardzo drogiego sie zepsuje albo zginie to moi rodzice strasznie krzyczą a zwłaszcza mama. A te wydarzenie z telefonem było okropne. Na urodziny dostałam telefon komurkowy samsunga sgh-x680. Był to moj najlepszy telefon ktury dotąd miałam. Byłam bardzo zadowolona i sie cieszyłam. Na następny dzien gdzieś koło godziny 16.00 wyszłam na spacer z moim psem. Oczywiscie wtedy nie mogłam sie z nim telefonem rozstac wiec zabierałam go wszęcie. I tak tez było ze spacerem. Na spacer poszłam z telefonem a wruciłam bez niego. To było straszne, a na dodatek nie mogłam do niego zadzwonic bo miałam wyciszony dzwonek. Moja mama kazała mi biec do lasu i znalesc bo inaczej bedzie ze mną zle. Zapłakana pobiegłam do lasu aby rozpoczac paszukiwanie. Szukałam ok. 3 godzin i nic nie znalazłam. Mama mi dała szlaban na komputer powiedziała ze juz nic nie dostane i zaczeła na mnie krzyczec. Na następny dzien znowu z rana poszłam go szukac lecz poszłam z moim psem. Kiedy weszłam w głąb lasu spusciłam psa i zaczełam szukac.Po jakiś 5minutach moj pies uciekł myślałam ze zwarjuje. Wtedy jeszcze bardziej płakałam. Zaczełam krzyczec Sonia (bo tak moj pies sie wabi) Ale nic nie skutkowało. I usiadłam na gałęzi drzewa i płakałam. Po jakiś 20minutach z oddali słyszałałam odgłosy jakiegoś zwierzęcia. Gdy wstałam zobaczyłam ze to moj pies a w pysku miał moj teleson. Wtedy zaczełam go całowac,przytulac i mu dzienkowac. W końcu Sonia to owczarek niemiecki ;) Okazało sie ze wybur owczarka niemieckiego to najlepsze co mi sie trafiło w zyciu.

madziaX28
18-07-2007, 20:13
Ta historia była troche śmieszna lecz smutna. Moja rodzina wydaje sie bogata lecz gdy cos bardzo drogiego sie zepsuje albo zginie to moi rodzice strasznie krzyczą a zwłaszcza mama. A te wydarzenie z telefonem było okropne. Na urodziny dostałam telefon komurkowy samsunga sgh-x680. Był to moj najlepszy telefon ktury dotąd miałam. Byłam bardzo zadowolona i sie cieszyłam. Na następny dzien gdzieś koło godziny 16.00 wyszłam na spacer z moim psem. Oczywiscie wtedy nie mogłam sie z nim telefonem rozstac wiec zabierałam go wszęcie. I tak tez było ze spacerem. Na spacer poszłam z telefonem a wruciłam bez niego. To było straszne, a na dodatek nie mogłam do niego zadzwonic bo miałam wyciszony dzwonek. Moja mama kazała mi biec do lasu i znalesc bo inaczej bedzie ze mną zle. Zapłakana pobiegłam do lasu aby rozpoczac paszukiwanie. Szukałam ok. 3 godzin i nic nie znalazłam. Mama mi dała szlaban na komputer powiedziała ze juz nic nie dostane i zaczeła na mnie krzyczec. Na następny dzien znowu z rana poszłam go szukac lecz poszłam z moim psem. Kiedy weszłam w głąb lasu spusciłam psa i zaczełam szukac.Po jakiś 5minutach moj pies uciekł myślałam ze zwarjuje. Wtedy jeszcze bardziej płakałam. Zaczełam krzyczec Sonia (bo tak moj pies sie wabi) Ale nic nie skutkowało. I usiadłam na gałęzi drzewa i płakałam. Po jakiś 20minutach z oddali słyszałałam odgłosy jakiegoś zwierzęcia. Gdy wstałam zobaczyłam ze to moj pies a w pysku miał moj teleson. :eek: Wtedy zaczełam go całowac,przytulac i mu dzienkowac. W końcu Sonia to owczarek niemiecki ;) Okazało sie ze wybur owczarka niemieckiego to najlepsze co mi sie trafiło w zyciu.

mada141414
18-07-2007, 21:32
Pewnego dnia w czasie ogniska z przyjaciólmi poszłam do wc. W kieszeni mialam telefon i wysunał sie wprost do sedesu. A ja
zamiast go wyciagnac i wytrzec......WYPLUKALAM GO ...
NIestety moj telefon pozniej sie juz nie wlaczyl, ale kupilam sobie nowy (na szczescie).
Ale tego nie zapomne nigdy, bo przyjaciele mieli ubaw, ale ja nie za bardzo. :(

mada141414
18-07-2007, 21:42
Wybierałam sobie telefon na urodziny. Nie bardzo znam sie na telefonach tak samo jak i na nazwach. Telefon mial byc na abonament wiec przyjechal pan od tego. podawal tylko nazwy(nie mial zdjec z telefonami) a ja pytalam tylko czy ma irde, mp3 itd.
Wybrałam sobie jeden, gdy po kilku dniach facet przyjechal z telefonem okazało sie ze moj brat ma identyczna komorke :(

OokaroolaoO
18-07-2007, 23:22
Pewnego dnia w piękne popołudnie zadzwoniła do mnie przyjaciółka :) Rozmawiałyśmy bardzo długo i wyszłam na balkon. Kiedy skończyłam rozmawiać zostawiłam komórkę na stoliku na balkonie i na chwilkę wyszłam i poszłam do pokoju. Gdy wróciłam zdziwiłam się że komórki nie ma. Spojrzałam przez balkon a tam lecąca sroka z moim telefonem, a moja komórka była zawieszona na świecącej smyczy :) I tak zostałam bez telefonu do tej pory :(

apta2
19-07-2007, 08:07
Jedna z najważniejszych funkcji, jakie spełnia dla mnie moja komórka to budzik. Mam usawione 3 różne alarmy o różnych porach, żeby na pewno nie zaspć do pracy. Bo niestety z wstawaniem u mnie coraz gorzej.
Pewnego dnia siedziałam w pracy. W pewnym momencie usłyszałam śpiewające dziecko. Darło się radośnie w niebogłosy. Wsałam od biurka i wyszłam na korytarz. Na samym środku stała dziewuszka w pieluszce ubrana w czerwone buciki i śpiewała z uśmiechem od ucha do ucha. Zastanowiło mnie, że nikt poza mną nie wygramolił się, żeby zobaczyć o co chodzi. W pewnej chwili podeszła do mnie Janka (koleżanka) i oświeciła mnie: przywieźli ją tu zamiast pierników. Cholera, o co chodzi??? Nagle w miejscu, gdzie stała dziewczynka spadł ulewny deszcz. A ja usłyszałam sygnała karetki.
No i oczywiście obudziłam się. Kiedy oprzytomniałam na tyle, że mogłam logicznie myśleć okazało się, że śpiew, deszcz i karetka to moje budziki. Telefonu nie mogłam znaleźć. Leżał pod poduszką, gdzie pewnie włożyłam go, żeby nie słyszeć :o . A do pracy i tak się spóźniłam :( .

asXas
19-07-2007, 10:34
Były Swienta i dostałam od mojej mamy telefon (k310i) i bardzo ie ucieszyłam no ale po tygodniu telefon poszedł do śmieci bo akurat jechała ciezarówka ze smieciami i tam lezał mój telefon no i wpadł do kosza i mama powiedziała zejuz niedostane 2 telefonu. a na zajutrz okazało sie ze telefon lezy na ulicy.

p4trycja
19-07-2007, 11:20
Ta historia była naprawdę stresująca. Przeczytajcie.
W ostatni weekend pojechałam z rodzina nad morze do Krynicy morskiej. W niedziele wybraliśmy się z rana na plaże. Zapowiadał się naprawdę piękny dzień, bo od wielu, wielu dni nadeszła ładna pogoda. Na plaży już z rana było bardzo dużo ludzi, więc od razu szukaliśmy jakiegoś fajnego miejsca na rozłożenie się. Wszystko było w porządku. Później powoli zbieraliśmy się, żeby wrócić do mieszkania. Kiedy wyszliśmy już z plaży chciałam zobaczyć która jest godzina na mojej komórce (samsung x660). Zaczęłam jak zwykle przeszukiwać moją torbę, ale nie było telefonu!! Od razu przerażona zaczęłam pytać się rodziny czy może nie widziała mojego telefonu, ale nikt nic o nim nie wiedział. Szybko pobiegłam na plażę, choć nie wierzyłam, ze do tej pory nikt go nie ukradł. Doszłam do miejsca gdzie leżałam, ale tam już kto inny się rozłożył!! Żeby nie siać paniki, mój brat zadzwonił ze swojego telefonu na mój i okazało się, ze telefon leży pod ręcznikiem na którym leżał jakiś mężczyzna!! Poprosiłam go o zejście, wzięłam telefon, przeprosiłam tego pana i pobiegam do domu spalona ze wstydu! Na drugi raz będę zawsze pamiętała o telefonie.

jogobella12
19-07-2007, 11:21
Pewnego dnia ... wstawając rano w upalny dzien ..przyponiałam sobie ze mam bardzo duzo spraw do załatwienia. Spowodowało to, że nie mogłam ogarnąc sie rano z prostymi rzeczami a nawet ze spokojnym nastrójem wypic ranną kawe ... właczyłam więc radio (ulubioną stacje Eska)aby sie odstresować. Poszłam do łazienki aby sie wykąpać. Podczas robierania sie zauwazyłam kartke napisaną przez mamę ..,,Karolina zrób zakupy..dzisiaj wróce pozno z pracy,,Zawsze zostawiała mi kartke w łazence gdyż najwiecej spedzałam rano tam czasu. No tak ...(pomyslałam sobie) nie dosc ze mam tyle spraw urzedowych do załawienia to jeszcze te zakupy. Lubie zakupy ..ale wtedy kiedy nie jestem zmeczona po wyczerpującym chodzeniu z mieszkania do urzedu z urzedu gdzie indziej i odwrotnie .. całkiem inna byłaby sytuacja gdybym miała samochód. Wtedy bez problemu wchodze do samochodu robie zakupy i jade. Wybiła godzina wyjsca ...Jak zwykle musiałam czekac 3 godziny W urzedzie tylko po to by zaniesc jakis wniosek . Po tym wszystkim wybrałam sie do martketu . Zmeczona po zakupach wracałam do domu. Postanowiłam ze napisze do mamy sms.Ledwo pisałam.... miałam dwie ręce zajete reklamówkami. W pewnym momencie poczułam że kamien uwiera mnie w bucie. :confused: Zauwawszy samochód w pobliżu postanowiłam sie przy nim zatrzymać. Położylam reklamówki na ziemie a telefon na dach samochodu. Po wyciągnięciu kamienia z buta poczułam ulge. .wziąwszy zakupy szłam dalej. :cool: Wówczas gdy miałam napisac sms przypomniało mi się ze zostawiłam go na dachu samochodu. Odwróciwszy sie zobaczyłam jak samochód odjeżdza z moim telefonem. :eek: Rzuciwszy relkamówki udałam sie w pościg za swoją komórką. Nie zwracając uwagi na to ze wywołaywałam smiech u przechodniów biegłam jak opetana srodkiem ulicy .. gwizdałam, skakałam machałam tylko po ty by sie zatrzymał . Biegnąc byłam tak wkurzona ze klnełam. Ludzie patrzyli sie na mnie jak na wariatke. :p Samochody zaczeły trąbić. Zrobił sie straszny chaos na ulicy.. W bezsilnej sytuacji spróbowałam rzucic balerina w samochód ..niestety but wylądował gdzie indzej..jak by tego było mało nie zauwazyłam ze tuż za mną jechała policja..wtedy nie tylko ja sie zatrzymałam ale i samochód za którym biegłam oraz policja. Okazało sie ze telefonu juz nie było a od policji dostałam mandat.Nigdy sie tak nie najdałam wstydu poniewaz prawie wszyscy znajomi widzieli i do tej pory sie ze mnie śmieją ...aż mi głupio o tym opowiadać.. z tego wszystkiego do dziś nie mam telefonu lecz tylko niemiłe wspomnienia z tamtego dnia.

karolinaXfarat
19-07-2007, 11:23
Pare dni temu przydażyła mi się bardzo śmieszna przygoda związana z moim telefonem (nokia 3230) Gdy szłam ulicą do sklepu słuchałam na moim telefonie mojej ulubionej piosenki('Fix me').Byłam pewna że śpiewam sobie ją po cichu.Lecz okazalo się ze śpiewam dość głośno, i na dodatek szedł za mną mój znajomy.Bardzo się śmiał i opowiedział to innym kumplon. :( Potem wszyscy się ze mnie nabijali :(
Teraz gdy słucham muzyki, nie wydaje z siebie żadnego dźwięku.Ponieważ boję się że ktoś może za mną iść.

rosane
19-07-2007, 12:14
moja historia jest dosyc zabawna ale też nie zbyt miła! hi hi
poszłam do toalety z telefonem w tylniej kieszeni, załatwiłam wszystko(tylko siku), ubrałam spodnie i spłukałam toaletę wyszłam do pokoju i za moment chciałam zadzwonic do męża szukałam telefonu wszędzie w końcu trafiłam do toalety i zobaczyłam w muszli :D :) coś czarnego to był szok. Ubrałam szybko rękawiczki i zaczął się połów telefonu! po chwili go wyciągnełam ale w ogóle nie odpowiadał. rozebrałam go i suszyłam cały dzień suszarką i na słońcu i udało się do dziś działa tylko czasem się zawiesza ale trudno się dziwic hi hi

rafal07
19-07-2007, 12:18
Pewnego dnai kiedy siedzialem w poczekalni wysyłałem SMSa,kiedy skonczyłem pisac włżyłem go do swojego plecaka.PO chwili patrze nie ma telefonu,szybko wstałem macam sie po kieszeniach i nic nie ma telefonu.Po chwili siadam na ławce,i wszyscy sie na mnie gapią..Patrze w podloge nie mam telefonu popatrzyłem sie w prawo siedzi kołomnie dziadek na poczatku myślałem ze to on mi go zwinoł więc pytam sie dziadka czy nie widzial srebrnego telefonu ale on udaje głupiego.Wiec pytam sie pani która siedzi po lewj stronie czy nie widziala takiego telefonu,ale ona mówi ze nie kiedy sie popatrzyłem na jej torebke która leżała koło mojej nogi był w niej mój telefon.Więc postanowiłem udac że wiaże buta i tedy wyciągne ten telefon.I tak zrobiłem niestety pani zorientowała sie że grzebie jej po torebce i zaczeła krzyczec złodziej ,zboczeniec itd itp.Więc postanowiłem jej wszystko wytłumaczyc, że przez pomyłke wsadziłem mój telefon do jej torebki,udało mi sie na szczeście ja przekonac bo w innym wypadku trafiłbym na policje,jednak gdy ta pani spytała sie dlaczego nie poprosiłem jej aby podała mi mój telefon zrobiło mi się głupio że na to nie wpadłem.Naszczęście była to miła pani bo w innym wypadku nie byłoby mi tak wesoło.Jak o tym pomyśle do dziś mi wstyd,ale przynajmniej nie stracilem telefonu.

yola21
19-07-2007, 13:46
Wybrałam sie jednego słonecznego dnia z kolezanką na zakupy. Historia wyglądała następująco:
Przyjechała po mnie do szkoły do Gdańska koleżanka, z którą wybrałam się do Medisona. Chodziłysmy od jednego sklepu do drugiego. W torebce akurat tego dnia miałam dosyc duzo pieniazkow, dwa indeksy (jeden, bo skonczylam akurat licencjat i go odebrałam, a drugi bo zaczynałam uzupełniajace studia magisterskie) oprocz tego legitymacje, klucze, telefon i inne rzeczy, które zawsze znajdują się w babskiej torebce :) . W jednym ze sklepów podałam koleżance torebke, bo chciałam zobaczyc jakis ciuszek. Wyszłysmy ze sklepu, chodzimy, chodzimy...i nagle ja wpadam w panike - pytam sie kolezanki gdzie ma moja torebke...okazało sie,ze zostawiła ją , w którymś ze sklepów - ja prawie dostałam zawału serca. :mad: Musiałysmy szybko cofnac sie do sklepów, w których byłyśmy. I gdyby nie mój telefon, który juz teraz jest troche zdezelowany to pewnie bym jej nie odnalazła..... Koleżanka dzwoniła swoim telefonem, żeby usłyszeć mój telefon i tym sposobem odnalazłam swoją torebke, która z całą zawartością :D była powieszona tak jakby była na sprzedaz :p

Myszonek
19-07-2007, 14:15
Miałyśmy z mamą takie same telefony,białe samsungi X200.Kiedyś mama w porannym pośpiechu do pracy, wzięła mój telefon leżący na komodzie w przedpokoju,obok jej telefonu (tak się jakoś przyjęło u nas w domu, że wszyscy tam kładą swoje telefony) i wybiegła.........
Ja tego dnia strasznie żle się czułam, więc postanowiłam zaszyć się w domowym zaciszu, z nikim nie gadać i nigdzie nie dzwonić,w spokoju oglądać telewizję, telefon więc wcale mnie nie interesował.
Po południu na mój telefon (zabrany przez mamę) przyszedł sms:"Cześć tu Ula.Dawno się nie widziałyśmy.Spotkajmy się pod Saskim o 17.Pogadamy!"
Co za zbieg okoliczności!!!!!!!!!! Mama też ma bliską koleżankę o imieniu Ula, więc bez zastanowienia wysłała smsa z potwierdzeniem spotkania.
Prosto z pracy udała się w umówione miejsce i...............
Jakie było jej zdziwienie jak w tłumie ludzi nie mogła odnależć swojej znajomej, ale spotkała za to moją koleżankę Ulę,która oznajmiła jej, że właśnie się tu ze mną umówiła o 17 :)))

natasza3
19-07-2007, 15:27
W momencie zdarzenia moja komórka leżała na biórku i się ładowała. Gdy moja siostra przyszła do mojego pokoju, aby podlać kwiatki specjalnym preparatem niechcący wylała trochę wody na ładującą się komórkę (nie zauważyła tego). Po kilku godzinach pokój był pełen dymu, ponieważ moja komórka "wybuchła". Bateria wyglądała jak poduszka. Najlepsze w tym jest, że gdy włożyłam do komórki zapasową baterię ona dalej działała i w dodatku lepiej niż przedtem.

natasza3
19-07-2007, 15:47
Pewnego dnia poszłam z przyjaciółmi na spacer. Gdy tak szliśmy drogą z kieszeni wypadła mi komórka ( nic nie poczułam). Jeden z moich kolegów zauważył to i ją podniósł, ale mi jej nie oddał. Gdy się zoriętowałam, że jej nie mam komórki wpadłam w panikę, ponieważ była co dopiero kupiona. Kilkakrotnie sprawdzaliśmy trasę, którą przeszliśmy, ale komórki nie było. Po kilku dniach przyszła do mnie paczka, a w niej moja przed tygodniem zaginiona komórka. Myślałam, że oszaleję ze szczęścia, a chłopak, który mi to zrobił przegnał się z komórką nie na tydzień lecz na zawsze.

bialy2008
19-07-2007, 15:47
Pewnego dnia siedząc pod sklepem bawiłem się swoim Samsungiem E250 i położyłem go na parapecie. Nieświadomy tego, że telefon dalej tam leży odszedłem i dopiero po około 500 metrze drogi spostrzegłem, że go tam zostawiłem. Nie zastanawiając się długo zrobiłem szybki odwrót na pięcie i pobiegłem po swój kochany telefon. Jednak gdy już dotarłem pod sklep okazało się tak jak myślałem po drodze, że go już tam nie ma. Czułem się strasznie wkurzony na siebie i było mi strasznie żal, ale jak się okazało zupełnie niesłuszne były moje odczucia w tamtej chwili. Ponieważ na drugi dzień mój kochany telefon przyniosła piękna kobietka o imieniu Ola, która odnalazła mnie przez to, że wybrała numer do mojego ojca i powiedziała, że chce oddać telefon, który znalazła. Ale ten dzień okazał się jeszcze szczęśliwszy ponieważ w nagrodę postanowiłem zaprosić kobietę na kolacje i los sprawił, że nasza znajomość się rozwinęła, pokochaliśmy się i jesteśmy ze sobą do dziś. A ja codziennie dziękuje Bogu, ze zostawiłem ten telefon dzięki któremu poznałem Ole i który połączył mnie z moją kochaną kobietą, kto wie czy nie na zawsze??? Ale za to pewne jest że tego telefonu nikomu nie oddam ani nie sprzedam nigdy za żadną cenę bo jest dla mnie bezcenny i zawsze będzie mi przypominał chwile smutku po jego stracie i późniejszą radość związaną z odnalezieniem jego i prawdziwej miłości.

unreserved
19-07-2007, 16:00
i samą siebie:P ...

Pewnego pięknego dnia poszłam na spacer. Po drodze zobaczyłam, że w kościele jest msza, więc wpadłam na chwilę. Obserwowałam mojego kolegę z klasy, który jest ministrantem. Był bardzo przejęty swoją rolą. Zastanawiałam się czy ma on przy sobie komórkę. Wzięłam więc telefon i wystukałam jego numer. I gdy w kościele była martwa cisza jego komórka zaczęła dzwonić. Jego dzwonkiem był marsz Mendelssohna. Wszyscy myśleli, że zaczyna się jakiś ślub, więc wstali i obrócili się do tyłu. A z tyłu stałam ja, czerwona jak burak... Więcej nie wezmę telefonu do kościoła i nie zrobie takiego numeru :P

unreserved
19-07-2007, 16:04
Zostałam w domu z dziadkiem i moją starszą siostrą Kamilą. Kamila wieczorem wybierała się na dyskotekę. Chciałam pójść z nią, lecz się nie zgodziła. Wieczór spędziłam więc na obmyśleniu zemsty. Późnym wieczorem powiedziałam dziadkowi, że Kamila wysłała mi sms-a i poprosiła, żeby dziadzio przyszedł po nią. Skłamałam, że sama boi się wracać :p . A że dziadek mimo wieku ma dużo wigoru, bez zastanawiania pobiegł po ukochaną wnuczkę, siłą wyciągnął ją z dyskoteki i przyprowadził do domu... Teraz kumple nabijają się z Kamili, że ma osobistego ochroniarza :-) :cool:

real666
19-07-2007, 16:22
Moja historia mogła przytrafić się każdemu ale jest warta opowiedzenia.
Z grupka przyjaciół pojechaliśmy na działkę do kolegi. Atmosfera się trochę nie kleiła, było gorąco a ja cały czas smsowałem z pewną słodką Weronika. Bardzo długo z nią pisałem z mojego fajniutkiego siemensa S65. I nagle wyświetliło mi się jej zdjęcie na ekranie telefonu. Zadzwoniła do mnie (jedyna osoba w grupie VIP) i powiedziała ze z chęcią spędziła by ze mną trochę czasu. Oddzwoniłem szybko z pytaniem czy ma ochotę na imprezę. Ona nie zbyt pewna odpowiedziała tak. Z kolegami szybko zorganizowaliśmy większy samochód, a moja słodka Weronika kilka koleżanek. Dzięki telefonowi, i umiejętnościami organizacyjnymi szybko zrobiliśmy naprawdę udana imprezę. Bardzo dużo ludzi, świetną muzyka wszyscy szczęśliwi. Jedno zdjęcie, jeden sygnał tyle motywacji i zabawy. Nie, nie nie myślcie ze to koniec historii :) Późno w nocy gdy wszyscy już spali usłyszałem ze mój telefon dzwoni. Próbowałem go znaleźć po omacku i w tej samej chwili pewna osoba pociągnęła mnie za rękę i gorąco pocałowała. Była to Weronika, dziewczyna dzięki której to wszystko miało miejsce. Od tamtej pory już prawie miesiąc jesteśmy razem i co najważniejsze dalej szczęśliwie sms'ujemy przez każda chwile w której nie możemy być blisko siebie.

agnieszka17mal
19-07-2007, 18:37
Mam pieska ktory nazywa sie Ciapek. Pomimo ze to jest podworkowy piesek czesto przesiaduje w domu na kanapie. Nauczylam go duzo rzeczy min. poslugiwanie sie pilotem do telewizora, moj pupilek dosc szybko to sobie przyswoil i z latwoscia oglada teraz rozne programy telewizyjne. Pewnego dnia zostawilam swoj telefon w pokoju na stoliku. Ciapek zostal w domu-ogladal tv.Okazalo sie pozniej ze moj pupilek zamiast pilota uzyl mojego telefonu:)zadzwonil na pierwszy lepszy nr z ksiazki tel a to byla moja psiapsiólka. Ona probowala sie dogadac z psem,nie wiedziala ze telewizor byl wlaczony i ze to nie ja chce z nia rozmawiac:) ale byla polewka gdy sie o tym dowiedzialam:)

fabrysia777
19-07-2007, 18:39
Moja przygoda z telefonem spotkała mnie w autobusie. Wybrałam sie do mojej przyjaciółki Oli... Gdy zajęłam miejsce dosiadł sie do mnie pewien przeuroczy blondyn o piwnych oczach. Uśmiechał sie do mnie a ja do niego, po prostu mnie zauroczył.Pomyślałam,że zrobię pierwszy krok i zapoznam się z tym przystojniakiem. Gdy już odważyłam sie go spytać-dokąd jedzie?, przerwał mi dzwonek mojego telefonu- oczywiście była to Ola. Rozmawiałyśmy na tyle długo ze nieznajomy zorientował sie że rozmawiałam z dziewczyną, a padały takie słowa jak: "dobrze skarbie zaraz będę","potem wybierzemy się do sklepu, po tę sukienkę dla Ciebie" .Podczas naszej rozmowy, chłopak spoglądał na mnie jakby nie dowierzał , dziwił się. Od skończenia rozmowy z Olą minęło ok.10 minut, po czym przyszedł do mnie SMS. Odgłos jaki miałam ustawiony na wiadomości był taki: " Twoja kobieta Cię namierza". Gdy usłyszał dzwonek ten przystojny blondyn to jego reakcja rozbawiła mnie na cały autobus, ludzie patrzyli sie na mnie jakby zwariowała, a chłopak siedzący przy mnie spojrzał sie na mnie KRZYWO i powiedział - " Taka ładna a lubi kobiety szkoda". Zmierzył mnie wzrokiem, po czym wziął swój plecak i przesiadł sie na inne wolne miejsce.Gdy już wysiadałam, mijając nieznajomego chłopaka nachyliłam sie i szepnęłam mu do ucha-" wiesz pozory mylą, myślałam że się może umówimy, lecz przez mój dzwonek w telefonie nic z tego nie wyszło"..zaśmiałam się... wysiadłam.. spojrzałam na chłopaka był smutny lecz ja się do niego szeroko uśmiechnęłam i pomachałam mu telefonem. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Ola słysząc to dostała ataku śmiechu, próbując sobie to wyobrazić, dzięki mojemu telefonowi spotkała mnie fajna przygoda. Myślę że kiedyś jeszcze go spotkam i wymienimy sie numerami telefonów. :p :p

Charlotte5
19-07-2007, 18:51
.dzieńdobrymiłomi.
Tytuł wszystkim znany :)
To był poniedziałek postanowiłam zrobić mini-zakupy w pobliskim supermarkecie. Gdy weszłam do budynku zadzwoniła moja komórka -
była to moja przyjaciółka. Rozgadana i całkowicie rozkojarzona chodziłam bezsensownie z telefonem po sklepie. I tak sobie przechodząc obok stoiska z owocami wypatrzyłam piękną górkę lśniących jabłek -ślinka pociekła mi aż do pasa- i dalej rozgadana z Magdą postanowiłam wybrać sobie kilka jabłuszek. W jednej ręce trzymałam torebkę foliową do której wkładałam jabłka a w drugą wkładałam owoce ,tak więc ręce miałam zajęte. Komórkę przytrzymywałam policzkiem i ramieniem. I tak intensywnie kopiąc w poszukiwaniu idealnych jabłek komórka wyślizgnęła mi się i wpadła wprost do kopca jabłek.Zaczęłam szybko wykopywać moją komórkę ,lecz przy okazji trochę na brudziłam wykopując niektóre jabłka. W tym czasie jakaś miła
starsza pani postanowiła pójść po ekspedientkę ,bo ja zaczęłam rzekomo bezcześcić jabłka. Wreszcie ,gdy odnalazłam swoją komórkę,(była ona włączona ,lecz już moja przyjaciółka się rozłączyła) sięgłam małą foliówkę z kilkoma jabłkami pojawiła się pani ekspedientka ,która poprosiła mnie ,aby sprzątnęła owy bałagan i zapłaciła za wyrządzone szkody. Musiałam i zrobiłam. Kiedy nareszcie weszłam do upragnionego domku zaczęłam myć jabłka i je kroić w plastry i tu nadeszła najgorsza chwila - jabłka w środku niedojrze ,że po psute to jeszcze robaczywe. Dość! Pomyślałam i już więcej nie wychodziłam tego dnia z domu. A komórka? Dobrze chociaż do dziś pachnie specyficznym, cierpkim jabłkowym zapachem. Dziękuję :)
Pozdrawiam!

MonikaR9
19-07-2007, 19:44
Moja historia naszczescie zakonczyla sie szczęśliwie :) za oszczędzane przez dłuuuugi czas pieniądze postanowilam kupić sobie nowy telefon gdyż stary już nie nadawał sie do użytku bardzo modobał mi sie telefon samsung E900 bardzo długo na niego "chorowałam" az w koncu nadszedł upragniony dzień w którym moja świnka skarbonka okazała sie być tak wypchana pieniążkami ze w sam raz starczyło na moj wymarzony telefon i... w końcu go kupiłam radości z możliwości tego telefonu było co nie miara. nasza szczęśliwa "współpraca" nie trwała jednak długo-raptem równe 2 tygodnie gdyż przypadkowo wykąpał sie w poobiedniej herbatce: na stoliku przy łóżku stał kubek z herbata a obok telefon i gdy podnosilam telefon nagle w niewyjaśniony sposob wymnkął mi sie z ręki i pech chciał ze akurat wlecial w herbate. wyjelam baterie rozsunełam go i tak sie suszyl przez 2 dni i o dziwo... działało wszystko. Podobno to dzięki temu, że nie słodze herbaty :D ale i tak sprzedałam go w komisie naszczęście w tak korzystnej cenie że po dołożeniu paru zł starczyło mi na drugi telefon i to oczywiście taki sam model :) i ta "współpraca" układa sie bez zarzutu oby bez ponownych kąpieli.

batata
19-07-2007, 20:07
23 sierpnia na torcie urodzinowym naszego związku zaświecą się 2 i pół świeczki. Często wspominamy ten czas, który już minął, a w szczególności trudne i zarazem śmieszne początki, w których dominował wstyd i nieśmiałość, ale z drugiej strony niecierpliwość i ciekawość. Najczęściej parodiujemy sceny, które miały miejsce podczas pierwszych spotkań, czyli te wszystkie nieśmiałe podchody. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, był 23 luty, więc pogoda nie pozwalała na długie spacery, poza tym trzeba było zabrać tą drugą połówkę do domu i przedstawić rodzinie. Za każdym razem, kiedy robiło się juz ciemno, On chcąc sprawdzić która była godzina, szukał telefonu. Wtedy to ja pierwsza zabierałam komórkę, żeby przedłużyć spotkanie, a przy okazji... wyciągając rękę z telefonem daleko w bok, On musiał przysunąć się bliżej i bliżej, żeby ją zabrać ode mnie. Wtedy nasze twarze i ciała były bliżej siebie, a pocałunek wisiał w powietrzu. Po którymś razie z kolei, On odczytał sygnały, które mu w ten sposób wysyłałam i mój spryt przyniósł zamierzone efekty. Pamiętam tylko, że zaraz po tym jak nasze usta spotkały się po raz pierwszy, On wyszedł ode mnie z domu tak szybko jak nigdy :D Dziewczyny więcej odwagi!!! Przełamcie tych wstydziochów!!!

Majka125
19-07-2007, 20:11
Moja przygoda z telefonem zaowocowała zmianami w całym moim życiu :))
Bylo to wiele lat temu w czasach kiedy borykałam się z życiem wychowując samotnie córkę zapewniając jej radosne życie i pilnując się żeby nie przelać w nią przekonania, że facetom nie wolno ufać choćby nie wiem co :))
Do dziś nie wiem dlaczego tego dnia dzwoniąc do koleżanki nie wybrałam numeru z listy tylko wklepałam go ręcznie na klawiaturze (pewnie tak miało być) i właśnie wtedy zamieniłam 2 ostatnie cyfry, kiedy usłyszałam w słuchawce męski glos przeprosiłam za pomyłkę i już. Za jakieś 2 godziny ten "męski głos" oddzwonił do mnie i usilował mnie przekonać że może to nie przypadek że mój miły głos go zauroczył i takie tam ćmoje-boje :))) Moje poglądy były jednak stałe facetom nie można ufać i już ! Jednak ten facet okazał sie wielce wytrwałym zawodnikiem i od czasu do czasu atakował mnie telefonem imając się najróżniejszych podstepów żebym tylko nie rozpoznała go po numerze i tak powoli moje warczące - daj mi wreszcie spokój - zamieniło się w krótkie kurtuazyjne rozmówki. Kiedy po pół roku takiej "znajomości" zadzwonił i trafił w moment kiedy moja córka była operowana po skomplikowanym złamaniu łokcia wylałam do tego telefonu wszystko co leżało mi na sercu czyli niemal historię życia a on bardzo wytrwale podtrzymywał mnie na duchu, kiedy już złożona łapka spoczęła bezpiecznie w domu podczas kolejnej już całkiem miłej rozmowy ustalilismy że dzieli nas odległość zaledwie 30 km co mocno przyczynilo sie do decyzji o spotkaniu :)
Umówiliśmy się w restauracji oczywiście w moim mieście a ja naczelny cykor Rzeczypospolitej natychmiast postawiłam przyjaciółkę przed faktem że czy chce czy nie idzie z mężem na kolacje i rezerwuje sobie stolik zaraz koło mojego bo jeżeli się okaże że przyjedzie psychopatyczny morderca który od pół roku planuje zbrodnię doskonałą... ratunek nie był potrzebny koleżanka zwinęła się po dwóch godzinach z czystym sumieniem i bez cienia strachu o mnie a my wyszliśmy z restauracji jako ostatni goście. Przez kolejne pół roku widywaliśmy się regularnie ja testowałam predyspozycje ojcowskie mojego wybranka i tak mija nam szczęśliwie kolejna rocznica, córka prowadzi już samodzielne życie a stara komóreczka z antenką przypomina o najlepszej pomyłce jaka przydarzyła mi się w życiu :))

marcoisland
19-07-2007, 20:13
Ta krótka historia miała miejsce dobrych kilka lat temu, telefony komórkowe były wtedy jeszcze rzadkością. Mój tato zdecydował sie na zakup komórki i pewnego dnia zadzwonił na infolinię, bo miał problem z uruchomieniem poczty głosowej. Osoba w biurze obsługi klienta poprosiła go o kod dostępu. Kiedy okazało się, że tata go nie pamięta, asystentka podała mu standardowy kod – cztery dziewiątki (9999). Następnego dnia tata zadzwonił znowu ... Miał pretensję, ponieważ mówił do telefonu – cztery dziewiątki, a poczta nadal nie działała... :D

Kadia
19-07-2007, 20:26
Żywcem pogrzebana?

Odeszła z naszego ludzkiego świata,
miała już swoje sędziwe lata.

A jeszcze nie dawno, tyle uciechy,
miały przez arę moje pociechy.

Papugowała dzwonki z komórki,
profesjonalnie, nawet powtórki.

A gdy ja brałam telefon w pośpiechu,
wszyscy dokoła pękali ze śmiechu.

Trudno- westchnęłam, czas do roboty,
szpadel do ręki i marsz pod płoty.

Głęboki dołek dla mojej niebogi,
by jej nie zwęszył, żaden kot srogi.

I tylko księżyc, mój sprzymierzeniec,
roztoczył wokół srebrzysty wieniec.

Gdy się nad grobem pochyliłam
z oczu fontannę łez uroniłam.

Telefon wtedy przy sobie miałam,
w lewej kieszonce, na sercu trzymałam.

I gdy ostatnia łezka spadła,
również komórka do dołka wpadła.

Lecz nieświadoma, teren zrównałam,
tak się na zawsze z nią rozstałam.

Już pogodzona,odchodzić miałam,
z pod ziemi, ary głos usłyszałam.

Czyżbym ją żywcem pogrzebała?
Tym razem..... komórka zażartowała.

Hela
19-07-2007, 20:54
Witam!
Najciekawsza historia jaka mi sie przydarzyla z mojim telefonem, moze jest dziwna i zabawna ale to jedyna w swojim rodzaju hehe.
Pewnego dnia mialam nagla potrzebe usiasc na sedesie (wiecie o co chodzi), telefon mialam przy sobie. W penym momecie dostalam sms'a no i przyczytawszy go chcac odlozyc go na miejsce, nie wiem jak to zrobilam moze to wina zmeczenia, albo czegos innego ale unioslam tylko reke do gory i go puscilam. Telefon sie zamoczyl i nic nie dalo sie z nim zrobic. Syn i maz strasznie sie ze mnie smiali. Na szczescie to byl stary telefon (Nokia 3310). Z poczatku nie mialam ochoty na zaden inny telefon, uwazalam ze nie ma lepszego telefonu. Ale syn przyniol mi inny telefon z klapka, bardzo ladny, spodobal mi sie, ten telefon to Samsung x450. Bardzo ladny ale zuzyty postanowilam poeksperymetowac z innymi telefonami.
Pozdrawiam wszystkich i zegnam!

palka_11
19-07-2007, 21:38
Moja historia jest troszke śmieszna dla mnie niewiem jak dla was.To zdarzyło się tydzień temu byłam nad jeziorem i szłam pomostem i rozmawiałam z kumpelą i w pewnym momencie mój brat z kuzynem wepchali mnie do wody i pojeciałam razem z telefonem na dno i gdy byłam w wodzie to coś do mnie mówiła kumpela przez telefon :D wyszłam z wody i patrze a telefon jeszcze działa i byłam nadal połączona z tą kumpelą :rolleyes: jak mi sie śmiać zachciało wszyscy się śmiali z mojego telefonu jak mówiłam mojej kumpeli z którą rozmawiałam to miała taką mine :eek: .

justynaXmleczko
19-07-2007, 21:48
Moja przygoda wydarzyła się kilka lat temu, kiedy to komórki nie były jeszcze tak rozpowszechnione jak dziś. Rodzice w trosce o mnie podarowali mi telefon komórkowy w przeddzień wyjazdu na obóz. Cieszyłam się, że będę mogła by z nimi i ze znajomymi w stałym kontakcie. Już pierwszego dnia postanowiłam, że zadzwonię do domu. :D W tamtych latach komórkę posiadali tylko nieliczni, dlatego z dumą wyszłam na środek placu, na którym bawiła się młodzież. Był to telefon na kartę. Wyciągnęłam z kieszeni kartę uzupełniającą, zdrapałam kod.....i zadzwoniłam pod wskazany nr aby doładowac konto. :cool: :cool: Kiedy usłyszałam sekretarkę która mówiła "podaj 14-cyfrowy kod...." ja zamiast wpisac go na wyświetlaczu, zaczęłam dyktowac go głośno do słuchawki, myśląc iż jest to wybieranie głosowe. :eek: :eek: :eek: Cały turnus buchnął śmiechem a ja nie wiedziałam z czego się śmieją........dopiero później ktoś uświadomił mi jaką beczkę śmiechu im zafundowałam. Zostałam typową "blondynką" do konca obozu :o Totalne nieporozumienie !!!!

anek24
19-07-2007, 21:51
witam,
u mnie nie o tyle sam telefon chodzi, co raczej codzień ludzie patrzą się na mnie jak na jakąś pokręconą psychicznie chorą, bo idę do pracy (urzędnicze stanowisko- tym bardziej powinnam być poważna) i gadam sobie do siebie, śmieję się, zagestykuluję czasem :) najbardziej nie mogą się nadziwić ludzie w wieku 'dojrzałym' i małe dzieci :) trochę głupio się czuję, jak ludzie patrzą tak na mnie i nie wiedzą o co chodzi, zaczęłam nawet wiązać włosy, żeby było widać słuchawkę, że poprostu z kimś rozmawiam, a nie że jestem psychicznie chora :)))) no cóż... mam tylko nadzieję, że nie jestem sama :)
pozdrawiam ludzi 'gadających do siebie' :)))

jucha9
19-07-2007, 22:02
Już w dzieciństwie marzyło mi się odkrywanie nowych zakątków świata, poszukiwanie przygód, lecz te plany nigdy nie ujrzały dziennego światła. :( ale....
Leciałam samolotem, wracając z delegacji, byłam sama, stęskniona za moja rodziną. Nagle samolot runął w dół. Obudziłam się leżąc na piasku, na północ widać było tylko ocean, a za mną gęsty las, jego odgłosy mówiły wszystko o jego mieszkańcach. Modliłam sie by ktoś przyleciał mi z pomocą, zostałam sama, reszta zginęła.
Kiedy moja nadzieja malał z minuty na minute, postanowiłam przełamać swój lęk i pójść poszukać jedzenia. Nie znalazłam go, ale mój wzrok przykuł dziwnie mieniący się w słońcu przedmiot. Zobaczyłam telefon, chodząc po plaży znalazłam zasięg i udało mi się wezwać pomoc. Motorola uratowała mi życie :D ale co z tego jak to tylko był sen:P

starbuck78
20-07-2007, 00:31
To sie zaczelo pewnego wieczoru... spedzalam swoj pierwszy, samotny wieczor w wynajetym mieszkaniu, zapijalam smutki w winie po rozstaniu z chlopakiem... nagle slysze dzwiek smsa- biegne w nadziei, ze to moja milosc blaga bym do niej wrocila... Patrze, a tu wiadomosc z obcego numeru "czesc, mialem napisac wiec pisze..." i zglupialam... wino szumialo juz w mojej glowie ale postanowilam odpisac - "kto tam?" i znow wiadomosc "Jak to? Marek z tej strony, nie pamietasz?" - jasne ze nie pamietalam, bo nie moglam! To on pomylil numery i przez przypadek napisal do mnie...tak smsowalismy pol nocy..... potem jeszcze pare dni i postanowilismy sie spotkac, bo jak sie okazalo oboje mieszkamy we Wroclawiu. Przypadek? Nie, teraz juz wiem, ze to bylo przeznaczenie :) Byla jedna randka, potem nastepna... a dzisiaj ponad rok pozniej szykujemy sie do slubu, ktory ma sie odbyc 4 sierpnia....a ja wciaz nie wiem do kogo on wtedy smsowal.....ale, czy to wazne? :o

pawe
20-07-2007, 06:13
Tak to juz ,ten czas .
Czas ktory nadszedł ,niby spokojny lecz niecierpliwy .
Dorastajac wiekiem dojzałosci nadazył sie chwilowy lecz pełnej tajemniczosci lezący na ziemi mały obiekt , podnosząc go jak zerwany rozy kwiat ,byłęm zachfytem oniesmielony takiego niespotkanemu w zyciu szczescia .
Wpatrując sie w niego na wysfietlaczu wiadomosć ,Myśli nazucały mi w głowie by przeczytac i tak stało sie przeczytałem .
Czytając poczułem się wrednie .
W wewnącz głowy mojej mysli walczyły gryzły sie ,nagle dzwoni odebrac czy nie ,odebrałem ,słyszac słowa wiedziałem ze jednak no mosze i zwruce telefon i tez tak stało sie .
Własciciel był niezmiernie zadowolony ja tak jak on to nie ale tez miły czas spędziłem i miło zakączyłem .Niezłe .

asgoja
20-07-2007, 07:28
MOja historia z telefonem miała miejsce dosyć niedawno. Dzwonilam do wojgo męża na telefon firmowy i nie umiałam się dodzwonić. I tak sobie dzwoniłam i dzwonilam i dzwonilam w końcu się dodzwoniłam i zaczynam paplać :) MIśku a kiedy będziesz a ........ I po takim 5 min wywodach słysze Asiu ale tu Wojtek (Moj maz ma na imie Michal) . MOje zaskoczenie bylo ogromne bo zapomnialam ze maz ustawil przekierowanie na Wojtka jak juz nie moze odebrac. ale na szczescie nic intymnego ani dziwengo nie powiedzialam. A Wojtek co mnie widzi to sie ze mnie podsmiewa, na szczescie tak przyjaznie :)

karolkkka
20-07-2007, 10:52
historia z telefonami, boshe było już wiele, 2 utopiłam,parę modeli określiła mianem pancernych po tym jak spadały mi wiecznie i przeżywały bałagan w mojej torebce :)
ale nie o niszczeniu będę teraz pisać tylko opowiem historie w której telefon brał udział :)
1) zeszłe lato, byliśmy na działce u przyjaciółki pod Warszawą. Cudownie, grill, piękna pogoda i niestety ....pies mojego chłopaka-sandi- który wiecznie coś kombinuje i jest strasznie niedobry.
Ja, jak zwykle w swoim bałaganiarskim świecie zostawiłam gdzieś telefon, pomyśleliśmy że sandi mogła go wynieść, co zdarzyło sie już nie raz. Tak więc zaczęliśmy szukać telefonu i prawdopodobnie przebywającego w jego okolicy psa..
Po długich nawoływaniach sandi łaskawie raczyła przyjść i.... o zgroza, w pysku miała nie telefon tylko pieska sąsiada. Spanikowani, w środku nocy, odechciało nam się szukać telefonu tylko myśleliśmy jak tu wszystko odkręcić. No i górę wzięła pomysłowość studentów z poliechniki. Wzięli pieska, poszli do sąsiada na działkę, wsadzili psa do budy, podczepili łańcuch, a ponieważ się wywracał popodpierali go patykami żeby stał do rana..
rano sąsiad ze strachem w oczach przychodzi i pyta się czy nie widzieliśmy czegoś dziwnego w nocy, czy ktoś się nie kręcił bo znalazł w budzie psa, który zdechł mu 2 dni temu!!
o zgroza, sandi nie zagryzła pieska tylko go wykopała, a telefon, który napędził cała tą historię znalazł sie oczywiście w mojej jak zawsze posprzątanej torebce :)
dziwne ale prawdziwe..ja mam talent do takich pokręconych historii :)

elcia3009
20-07-2007, 11:34
No to raz mi sie tak zdarzylo ,ze kolezanki wydzwanialy do mnie jak mialam korepetycje z majzy choc nie wiedzialam ze to one.Noi dzwonil do mnie jako moj kumpel taki jeden Szymon i myslaly ze sie nabiore choc tak specjalnie gadalam przez ten telefon ze niby udalo im sie mnie nabrac heh!Noi dzwonily jeszcze do mnie kilka razy choc nieodbieralam i jak juz mialam niedlugo wracac do domu to spotkalam inna kumpele i akurat dzwonily one znowu to dalam jej telefon i ona przedstawilam sie jakos taks Agnieszka Budek czy ten i powiedziala ze znalazla telefon na przystanku!Noi one cos podejrzewaly ze ona uszcza scieme ale jakos wybrnela z tego jeszcze chwile po tym jak jeszcze rozmawialy to kolega wziol telefon i tez zaczal cos o tym nawijac a one zorientowaly sie a on mowil min."jaki ku*****a drożdżu?"no bo takie mial przezwisko heh!No i jeszcze potem w szkole,znaczy w klasie przez pare dni bylo tak ze niemialam telefonu ze naprawde zgubilam hehe noi wszyscy uwierzyli ale po kilku dniach powiedzialysmy z kumpela ze to byly zarty hehe!Noi wszystko sie udalo ale ciesze sie ze naprawde nikt mi nieukradl ani ze niezgubilam czasem telefonu...

kasia7312
20-07-2007, 12:25
Pewnej nocy oglądałam jeden z japońskich filmów grozy The Ring.
Motywem przewodnim jest tajemniczy film na kasecie wideo, który zabija swoich widzów.
Za każdym razem kiedy potencjalna ofiara zaczyna ją oglądać dzwoni telefon i głos
w słuchawce informuje, że oglądającemu pozostał tylko tydzień życia...
Wyobraźcie sobie jak podskoczyłam na fotelu gdy w pewnej chwili zadzwoniła moja komórka...
z wiadomością sms.To był prawdziwy horror !!!

olenkam84
20-07-2007, 13:29
Pomyłki z smsami zdarzają się dość często... W moim wypadku było tak samo:) Nie zapomnę tego nigdy.

To wydarzyło się 2 lub nawet już trzy lata temu... Czas tak szybko płynie, że nie jestem w stanie określić tego dokładnie;) Wiem, że na pewno to było w sierpniu. Wysyłałam koleżance życzenia urodzinowe na jej szwedzki numer, bo akurat przebywała za granicą... Wiadomość doszła, ale ona się nie odezwała... tylko puściła mi kilka razy sygnał na komórkę... Po bodajże tygodniu dostałam sms'a o zaskakującej treści... okazało się, że to nie był numer mojej koleżanki i że zapisując go pomyliłam cyferki... życzenia które do niej wysyłałam otrzymał jakiś koleś pochodzący z drugiego końca Polski (ale przebywający w Szwecji) Bardzo sympatyczny chłopak, jak się później okazało... gdyż umówiłam się z nim na rozmowę telefoniczną. od tamtej pory dzwonił do mnie regularnie.nigdy się nie widzieliśmy na oczy, ale potrafiliśmy gadać po półtorej nawet dwie godziny:)

Obecnie utrzymujemy kontakt smsowy, od czasu do czasu wysyłamy sobie aktualne zdjęcia.

Kiedyś zastanawialiśmy się czy to przypadkiem nie przeznaczenie spowodowało, że ten sms do niego doszedł... no bo w końcu mógł go otrzymać jakiś Szwed;P Tak czy siak los chciał żebyśmy się w taki a nie inny sposób poznali:) Ja obecnie jestem szczęśliwie zakochana, on siedzi w Szwecji i ciężko pracuje... Ale kontakt nadal mamy.

Karola247
20-07-2007, 13:55
Moja przygoda z telefonem jest raczej tragiczna i przykra... Bylo z jakies 4 - 5 lat temu pojechalam z moja przyjaciolka na sylwestra z naszymi facetami do Zakopanego. Tam spotkalismy znajomych i wieczorem moj chlopak (nie powinnam sie przyznawac do tego) pojechal ze znajmomym mojej przyjaciolki po cos do sklepu. Po powrocie koles mowi ze nie ma telefonu oczywiscie ten moj przyglup do niczego sie nie przyznawał... Przeszukalismy wszystko caly teren, samochod nawet sklep w ktorym byli nic.. Koles obstawał ze telefon zostal skradziony. Moj sie nie przyznawal wiec.. o godzinie 24 mielismy policje na glowie - bronilam go bo bylam przekonana ze mowi prawde ale ...w pewnym momecie cos zaczal szukac pod lozkiem oczywisie co to bylo telefon Sony Erickson! On ze zlosci wyrzucil ten tel za okno w snieg i bloto.. bylam załamana chcialam wracac ale odjechal nam juz ostatni pociag... Nigdy nie bylo mi jeszcze tak wstyd na szczescie skarge wycofano z policji i telefon wylowillismismy z kałuży blota i sniegu ale niesmak zostal.....

kalifornia
20-07-2007, 14:28
Moja przygoda z telefonem zaczęła sie od komunii mojego kuzyna Januszka.
A więc pojechałam na nią z całą rodzinką :) był tam pewien chłopak , który jak sie okazało był wujkiem solenizanta Januszka :) Nigdy wcześniej go nie widziałam (tyle co słyszałam o nim od rodzinki) Gdy GO tylko zobaczyłam to od razu wpadł mi w oko (ZAKOFFAŁAM SIĘ ). Za wszelką cenę chciałam podejśc do NIEGO ,,zagadac,, ale zamurowało mnie i nie miałam odwagi żeby podejśc i porozmawiac. Cały czas chodziłam zdenerwowana myśląc jak JEGO,, zainteresowac sobą ,,Wpadłam na pomysł że usiąde koło niego przy stole i tak też zrobiłam, jednak zamiast wdac się z NIM w rozmowę to za częłam bawic się swoim telefonem. Wtedy podszedł mój tata prosząc mnie do tańca więc poszłam kładąc telefon na stole.Po tańcu tato powiedział że musimy już jechac, więc ubrałam kurtkę i poszłam po swój telefon, który zostawiłam na stole. Okazało sie że leży tam taki sam telefon jak mój. Spieszyłam się bo mieliśmy już jechac więc odruchowo wzięłam pierwszy z brzegu myśląc, że to mój. Gdy wracaliśmy cały czas myślałam o tym chłopaku, Ja po prostu sie w nim ZAKOCHAŁAM (zresztą pierwszy raz w życiu). W domu zorientowałam się że pomyliłam telefony i to nie był mój. Więc szybko zadzwoniłam na swój numer. Odebrał chłopak, szybko zaczęłam wyjaśniac całą
tą sytuację. Okazało się że tym chłopakiem jest ,,ON,, Paweł :) i on również zorientował sie, że ma nie swój telefon:P Spotkaliśmy się, wymieniliśmy telefonami i oboje śmialiśmy sie z tej całej sytuacji a (w końcu mieliśmy takie same telefony a więc pomylic się nie było trudno :) ) Dzięki TELEFONOWI jestem z PAWŁEM już dwa lata i jestem SZCZĘŚLIWA!!!!!! KOCHAM GO I BĘDE KOCHAC PRZEZ CAŁE ŻYCIE!!!!! (z resztą tak jak PAWEŁ mnie ) Więc, krótko pisząc telefon odmienił moje życie ,które teraz jest CUDOWNE!!!!!!!!
KOCHAM CIE PAWEŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

p/s wciąż mylimy się telefonami:P

olifkaXd
20-07-2007, 16:55
Pewnego razu jak to zwykle po pracy poszłam do sklepu żeby zrobic zakupy bo mama dzwoniła żebym jej cos tam kupiła...ja mam motorolkę W375 pomarańczową. Gdy byłam w sklepie zadzwonił mi tel odebrałam i jakos zamysliłam się nad zakupami i zostawiłam tel na puszce z ananasami :p . Podeszłam do kasy i zapłaciłam, po czym wyszłam ze sklepu nie pamietajac nawet o tel :confused: , po nie calej chwili wybiegl za mna ochroniarz sklepu i oddal mi tel, popatrzyl na mnie jakos tak dziwnie i sie zasmial ze zapatrzylam sie w puszki :o , zaczerwienilam sie i nawet nie wiem czy mu podziekowalam z tego wszystkiego. Od tamtej pory stram sie nie odbierac tel w skelepach :)

kariina
20-07-2007, 17:17
Mam mnóstwo przygód z telefonem .
Wynika to głównie z tego, że jestem jedną z tych osób , które są zakręcone i roztrzepane. Na szczęście pozytywnie. Bynajmnije mi się tak wydaję.
Więc tak, historia którą opowiem wydarzyła się jakiś czas temu
Był w-f . Klasy złączone udały sie na odbycie zajęc z wychowania fizycznego na głowną halę OSIR w moim mieście. Wszystko wyglądało w porządku . Ale nic bardziej mylnego. Dziewczyny udały się do osobnej przebieralni niż chłopcy . Wszyscy się przebraliśmy i udaliśmy się aby odbyc zaplanowane zajęcia . Po owych zajęciach udaliśmy się do przebieralni aby sie przebrać. Nagle koleżanka sprawdza w swoim plecaku wszystkie możliwe miejsca w ktorych mógłby sie znaleźć jej telefon i go nie znajduję .Ja ją uspokajam i próbuje także szukać ale nie ma go nigdzie. Więc wybuchła lekka panika. Ja nagle zerwałam się i pobiegłam szybko do mojego plecaka aby sprawdzić czy moj telefon jest. Ale jego tez nie ma- znowu panika :eek: . Ja jak zwykle wpadam w histerię i zaczynam panikować. Szybko idziemy do nauczycieli W-fu i wyjasniamy cała sytuację. Chłopacy przyłączyli się do nas i zaczeli nas pocieszać mniej lub bardziej skutecznie. Nauczyciele zadecydowali ze całą salę Osir nalezy zamknąć i przeszukać wszystkich i wszystko co mamy ze soba. Nagle około 100 osób zaczeło szumiec, że tak nie wolno, że mają prawa i takie tam . Lecz nauczyciele nie ustepowali . Koledzy wyskoczyli , ze nalezałoby zadzwonic do operatora i zablokować moje konto bo mam telefon na abonament. Lecz ja w tym amoku nie potrafiłam sobie przypomnieć żadnych danych a na dodatek z tego powodu nauczyciel zaczoł na mnie krzyczeć Koleżanka zaczeła płakać ja znow w histerie i zaczeło sie panikowanie. Rewizja trwała dość długo a ja nie mogłam czekac więc z kolezanka postanowiłyśmy szybko biec do domu po odpowiednie dokumenty aby zablokować nasze konta więc zostawilismy wszystkich. Koledzy zaczeli dzwonic na moj numer telefonu , bo może ktos odbierze, lecz nikt nie odbierał. Wracałam do domu z wielkim płaczem, ludzie oglądali się na ulicy co się dzieję, nawet biegli za mna bo myśleli że chce sobie coś zrobić ( musiało to być okropne , bo gdy ja płacze to strasznie "wyję" :o ) Mimo wszystko koledzy nadal dzwonili na mój numer telefonu , aż w końcu ktoś odebrał telefon. jeden z nich usłyszawszy , iż ktoś się odezwał zaczoł krzyczeć i uzywać wulgarnych słów "oddaj k...o ten telefon bo jak cię dorwę to .... i rózne tego typu rzeczy, lecz nagle nieznajomy głoś odpowiada " Co się stało, jestem mamą Kariny słucham o co chodzi?" nagle wszyscy zamarli. Zaczęły się tłumaczenia i dochodzenia. Zmieszanie nastąpiło w mgnienia oku.
Po krótkiej chwili ja wpadam jak poparzona do domu z rozmazanymi oczyma od płaczu i z okropnym dyszeniem i mowię swej mamie
" Mamusiu ukradli mi telefon" i znowu płacz. A moja mamusia ze stoickim spokojem "córciu ukradli ci telefon jak to? A ja " ukradli mi jak byłam na ćwiczeniach na hali i trzeba zablokowac moje konto " i ona mowi "przeciez telefon zostawiłaś w domu podłaczony do ładowarki koło telewizora". Nie możliwe- odpowiedziałam :confused: , lecz okazało się to prawdą, telefon nadal leżał podłączony do ładowarki. Zapomniałam , że wieczorem podłączyłam go do ładowania a byłam wtedy nad wyraz zmęczona. Nagle poczułam ulge, lecz tylko na chwile , zdałam sobie sprawę , że jest mi okropnie wstyd co ja teraz powiem w szkole? jak ja się teraz pokażę? Powiedziałam mamie że już nie ide do szkoły iże musze ją zmienić , lecz okazało sie to nie możlliwe .Mama powiedziała, " że jak nawarzyłam sobie piwa to teraz ja sama muszę go wypić"
Musiałam iść do szkoły tłumaczyć sie przed nauczycielami , wszystkich przepraszać, przyjmować od wszystkich głupie dowcipy podśmiewania się uczniów i pozostałych nauczycieli i całej szkoły. Trudno sobie to wyobrazić ale cała szkoła śmiała się ze mnie ponad 1700 osób ta historia ciągnie się za mną i będzie niestety nadal się ciągnąć. Później starałam się obrucić wszystko na moją strone starając śmiać się z samej siebie .Ale mało to dało do dziś słysze śmiech sie za mną. Stałam się osobą popularną, lecz nie ztej strony której możnaby chcieć.
Koleżanki telefon rzeczywiście był skradziony, lecz podczas rewizji osobistej ktoś podrzuciła telefon do łazienki gdzie został znaleziony. Później okazało się ,że zrobiła to koleżanka z klasy.
Ta niezbyt miła historia ciązy na mnie do dziś. :o Więc następnym razem sprawdze wszystkie możliwości z milion razy nim zacznę jeszcze raz taka "akcję" Owa historia jest dla mnie neizła nauczką, dobrą szkoła życia. Ale oby mniej takich nauczek ;)
P.s Pozdrowienia dla wszystkich tych , ktorzy mieli równie szalone historie z telefonem w tle ;)