POLECAMY

Schudnij do wiosny z Polki.pl! Wrażenia po dwóch pierwszych tygodniach diety i treningów

Jesteście ciekawe, jak nam idzie? Przeczytajcie!

Agata Bernaciak / 11 miesięcy temu
Schudnij do wiosny z Polki.pl! Wrażenia po dwóch pierwszych tygodniach diety i treningów fot. kolaż Ula Bugaeva

Zanim opowiem wam o tym, co działo się przez ostatnie 2 tygodnie, słowem wstępu chciałabym najpierw wyjaśnić, dlaczego zdecydowałam się na udział w akcji Schudnij do wiosny z Polki.pl.

Otóż odkąd pamiętam, ciągle jestem na diecie... z mniejszym lub większym powodzeniem. Mniej więcej rok temu postanowiłam popracować nad swoją kondycją fizyczną i zapisałam się na siłownię. Właśnie tam poznałam kilka cudownych trenerek, z których wiedzą i doświadczeniem postanowiłam się z wami podzielić. Tak zrodził się projekt fitnessteam Polki.pl, który notabene okazał się moim małym, wielkim sukcesem. Treningi online oglądała masa z was i mam nadzieję, że dzięki nim ruszyłyście pupy z kanapy i polubiłyście ćwiczenia. Te dziewczyny zaszczepiły we mnie miłość do endorfin, które pojawiają się po treningach. Dosłownie uzależniły mnie od ruchu i aktywności fizycznej.

Wszystko jednak poszło w las, kiedy musiałam iść na operację w czerwcu ubiegłego roku. Dochodzenie do zdrowia w moim przypadku kosztowało mnie również dodatkowych 5 kilogramów. I właśnie wtedy na horyzoncie pojawił się pomysł akcji Schudnij do wiosny :) Od razu powiedziałam tak!

Schudnij do wiosny z Polki.pl! Zobacz, jak zmieniają się nasze redaktorki

Początek diety był dla mnie dość ciężki, bo codzienne robienie zakupów bez auta łatwe nie jest. Do najbliższego sklepu mam około 600 m i... praktycznie zero komunikacji. Dźwigałam takie ciężary, że pod nosem pojawiały się same przekleństwa. I do tego wieczory spędzone na gotowaniu... Naprawdę trzeba mieć dużo wytrwałości, by temu sprostać tym bardziej, jeśli poza chęcią zmiany mamy masę innych obowiązków (dom, rodzina, praca zawodowa).

Ileż radości pojawiło się jednak, gdy dania z jadłospisu zaczęły smakować moim najbliższym, a na kolejnych kartkach wyczytałam, że to co jest w poniedziałek na obiad, jest również we wtorek na kolację! Nieopisana ulga.

Oczywiście największym wyzwaniem są weekendy, spotkania towarzyskie i obiady u rodziców. Nie powiem, że kurczowo trzymam się kartki, bo bym skłamała. Jeśli na kolację jest tortilla z łososiem, a w lodówce mam akurat sałatę, to jem sałatę z łososiem. Nie dajmy się zwariować :)

Po dwóch tygodniach nauczyłam się przede wszystkim regularnego jedzenia posiłków i, co za tym idzie, czuję się lżej. Na wadze mam ok. 1,5 kg mniej i dla mnie to ogromny sukces (a ciężko mi trzymać dietę, oj ciężko...).

Część przepisów od dietetyczek modyfikuję, bo np. nie lubię połączenia mięsa z owocami, ale w zamian dorzucam marchew lub paprykę. Taka zmiana to nie grzech. Jeśli chodzi o sam plan żywieniowy, polecam wam czerpać z niego inspirację. Dieta nie musi opierać się tylko na suchej kaszy i indyku! Dziewczyny układające ten jadłospisy przygotowały tak różnorodne dania, że każdy znajdzie coś dla siebie. W moim przypadku około 70% dań, które były dla mnie nowością, na stałe wejdą do domowego, kulinarnego menu (np. placuszki ze szpinakiem i fetą, tortilla z tzatzikami i łososiem lub indyk z pęczakiem i warzywami). Wypróbujcie tych przepisów, są po prostu MEGA!

Mamy dla was konkurs! Dołączcie do nas i wygrajcie zestaw treningowy marki Reebok

A teraz przejdźmy do treningów z Kasią Bigos. Ta kobieta to petarda. Po pierwszym treningu myślałam, że nie dam rady dojechać do domu. Zakwasy na maksa. Drugi trening dokładnie to samo. Ale po trzecim poczułam, że mam coraz więcej siły...

Kasia doprowadza twoje ciało do momentu, w którym myślisz, że nie dasz rady wycisnąć z siebie więcej. Ale za chwilę dajesz radę. Ta dziewczyna (i jednocześnie cała grupa uczęszczająca na zajęcia level hard) tak cię motywuje, że po chwili rozumiesz, że to co czujesz, to nie jest maksymalne zmęczenie ciała - to zmęczenie, które siedzi tylko w twojej głowie. I robisz kolejne powtórzenia ćwiczeń, wytrzymujesz w tym planku kolejne 10 sekund. Przekraczasz granice własnej wytrzymałości. A potem padasz na matę i czujesz nieopisaną satysfakcję.

Jeszcze za wcześnie, żebym napisała wam, jak z moimi obwodami - myślę, że dopiero na początku marca będę mogła pochwalić się osiągniętymi rezultatami. Faktem jest jednak, że wydolność mojego ciała z treningu na trening polepsza się. Aż strach pomyśleć, co będzie za miesiąc :) I na ten moment właśnie czekam!

Schudnij do wiosny z Polki.pl: jadłospis na kolejne 10 dni (w wersji do wydruku)

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/6 miesięcy temu
Co z efektami? Udało sie dziewczynom? Ogarnijcie artykuł
/11 miesięcy temu
Dla tych którzy przechodzą kurację odchudzającą - polecam włączyć do diety piperine burner, błyskawicznie przyśpiesza spalanie tkanki tłuszczowej poprzez podkręcenie metabolizmu. Ja stosouje od miesiąca i mam juz 6 kg mniej na wadze.
/11 miesięcy temu
najważniejsze jest aby dobrze rozłozyć wysiłek i kalorie tak aby najwięcej ćwiczyc wtedy kiedy palimy tłuszcz a nie cukier. W książce Odchudzanie z elementami fizjologii i biochemii jest to ładnie opisane. Wiem po sobie , ze jak się chce to można zrobić ładną formę.