Dania z dyni - przepisy z bloga Bea w kuchni

Na niezwykłą przygodę kulinarną z dynią w roli głównej zaprasza kolejna bohaterka cyklu "Blog ze smakiem", autorka bloga Bea w kuchni.
Marta Kosakowska / 08.10.2018 09:28

Na niezwykłą przygodę kulinarną z dynią w roli głównej zaprasza kolejna bohaterka cyklu "Blog ze smakiem", autorka bloga Bea w kuchni.

Wyjątkowe miejsce w mojej jesienno-zimowej kuchni zajmują dynie; to niesamowicie zdrowe i wszechstronne warzywo, które daje właściwie nieograniczone możliwości kulinarne. Z dyni można przygotować praktycznie wszystko - od przystawek, przez dania główne, po desery; sałatki, zupy, farsz do pierogów, placki, tarty, zapiekanki, suflety, szaszłyki, puddingi, musy, lody, ciasta czy przetwory. Gotowana, duszona, smażona, pieczona, marynowana; na słodko i na ostro, z orientalną lub egzotyczną nutą, dynia w każdej postaci smakuje naprawdę wybornie (a przechowywana w odpowiednich warunkach może przezimować długie miesiące, niektóre odmiany bowiem mogą ‘leżakować’ nawet do półtora roku!). A tym, którzy twierdzą, że dyni nie lubią zawsze przekornie odpowiadam, iż według mnie nie trafili jeszcze na swój ulubiony gatunek dyni lub na przepis, który przypadnie do gustu ich kubkom smakowym - zachęca autorka bloga Bea w kuchni.

Najprostszym a jednocześnie niezwykle smacznym sposobem na przygotowanie dyni jest upieczenie jej, potęguje to bowiem smak warzywa i wydobywa orzechowo-kasztanowe aromaty. To prawdziwa uczta dla podniebienia! (w podobny sposób z resztą możemy przygotować właściwie większość jesienno-zimowych warzyw, które po upieczeniu smakują naprawdę wyjątkowo).
Do pieczenia najlepiej jest wybrać odmianę o dosyć suchym miąższu (Hokkaidą np. świetnie się do tego nadaje, za to odmiana muszkatołowa z Prowansji czy Lunga – nieco mniej, ze względu na dosyć wilgotny miąższ).
Dynię kroimy na pół, wydrążamy nasiona i albo pieczemy połówki dyni w całości, albo kroimy miąższ na ok. 2 cm plastry, które umieszczamy na naoliwionej (lub wyłożonej papierem) blasze.

W wersji podstawowej - każdy plaster smarujemy dobrą oliwą i – ewentualnie - posypujemy odrobiną soli. Tak przygotowaną dynię pieczemy w 200ºC do miękkości, aż lekko się ‘przyrumieni’ (plastry ok. 20 minut, większe kawałki dłużej). Możemy też przed pieczeniem posmarować plastry dyni oliwą wymieszaną z przyprawami jakie lubimy (np. curry, cumin, etc) i z odrobiną przeciśniętego przez praskę czosnku; otrzymamy wtedy nie tylko aromatyczną przekąskę, lecz również przepyszną bazę na zupy czy sałatki.

 

Zupa z pieczonej dyni

Składniki porcji dla 4 osób:

ok. 700 g dyni (waga po obraniu)*
½ łyżeczki zmielonego kminu rzymskiego
½ łyżeczki curcumy
1 i ½ łyżeczki curry
2 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
sól
ok. 500-600 ml wywaru warzywnego
śmietana
olej z pestek dyni
4 łyżki pestek z dyni

(przypraw można oczywiście dodać więcej, wedle upodobań)

 

 

Piekarnik rozgrzewamy do 200ºC.
Dynię oczyszczamy, kroimy w ok. 2 cm grubości plastry i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przyprawy oraz przeciśnięty przez praskę czosnek mieszamy z oliwą, smarujemy każdy plaster dyni, lekko solimy. Pieczemy do miękkości (ok. 25 min).
Po upieczeniu, przekładamy kawałki dyni do blendera i miksujemy dolewając stopniowo wywaru, do otrzymania odpowiedniej konsystencji.
Pestki dyni prażymy na suchej patelni.
Każdą porcję zupy dekorujemy kleksem śmietany, olejem oraz uprażonymi pestkami.

 

Przekąska z dyni Butternut i gorgonzoli

Składniki:

1 mała dynia Butternut
gorgonzola
rukola
orzechy włoskie i pestki dyni
oliwa
sól, pieprz

vinaigrette
1 cytryna (skórka + 2 łyżki soku)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka oleju z pestek dyni
¾ łyżki octu balsamicznego
1 łyżka miodu
sól, pieprz

 

Piekarnik rozgrzać do 180°.
Połówki orzechów oraz pestki dyni zrumienić na suchej patelni.
Składniki sosu dokładnie wymieszać. Rukolę umyć i osuszyć (polecam użycie ‘wirówki’ do sałat).
Dynię obrać i pokroić na plastry (ok. 2 cm grubości), ułożyć je na blasze wyłożonej papierem, każdy plaster lekko posmarować oliwą, posolić i piec ok. 15-18 minut. Gdy dynia zaczyna już być miękka – na każdy plaster nałożyć nieco gorgonzoli i zapiec jeszcze kilka minut, aż ser się roztopi.
Rukolę wymieszać z sosem (zostawić go odrobinę do ‘dekoracji’), ułożyć na talerzach, następnie nałożyć plastry dyni, posypać je zrumienionymi orzechami i pestkami dyni i skropić jeszcze odrobiną sosu. Konsumować natychmiast!

 

Ciasto dyniowo-pomarańczowe

Składniki na keksówkę o wymiarach 30 x 11 cm:

200 g miąższu dyni*
125 g miękkiego masła
160 g cukru (więcej jeśli lubicie mocno słodkie ciasta)
3 jajka
80 g jogurtu
50 ml (ok. 4 łyżki) Grand Marnier (lub soku pomarańczowego)
220 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki sody
otarta skórka z 1 pomarańczy
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1/2 łyżeczki ‘kwiatu’ muszkatołowca lub startej gałki muszkatołowej
50 g bardzo drobno zmielonych orzechów włoskich
75 g kandyzowanej skórki pomarańczowej**
75 g orzechów włoskich
75 g gorzkiej czekolady***

*dynię możemy również zastąpić drobno startą marchewką
**jeśli nie lubicie skórki kandyzowanej, można dodać więcej otartej skórki z pomarańczy
***w wersji bardziej bakaliowej czekoladę możemy zastąpić posiekanymi daktylami lub rodzynkami


Piekarnik rozgrzać do 180°.
Miąższ dyni zetrzeć na tarce (ścieram na małych otworach), odcisnąć nadmiar soku. Orzechy lekko zrumienić na suchej patelni. Posiekać czekoladę, orzechy i skórkę kandyzowaną (skórkę siekam bardzo drobno).
Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i przyprawami. Masło utrzeć z cukrem na kremową masę, a następnie dodawać po jednym jajku dalej ucierając. Dodać otartą skórkę z pomarańczy, Grand Marnier lub sok pomarańczowy, wymieszać, a następnie dodawać partiami mąkę na przemian z jogurtem. Na koniec dodać dynię, orzechy, czekoladę, skórkę kandyzowaną i raz jeszcze wymieszać. Wlać masę no natłuszczonej i oprószonej mąką (lub wyłożonej papierem) formy i piec ok. 50 – 55 minut (w mniejszych foremkach pieczemy ciasto krócej). Pozostawić ciasto na chwilę w wyłączonym piekarniku (drzwiczki lekko uchylone) a następnie studzić na kratce.

Fot. beawkuchni.com

 

Rozmowa z autorką bloga Bea w kuchni

Od jak dawna blogujesz i skąd pomysł na blogowanie?
Mój blog powstał pod koniec 2007 roku, właściwie trochę przypadkowo. Pytana i proszona coraz częściej przez znajomych o różne przepisy (a przy okazji namówiona przez jedną z blogujących koleżanek) stwierdziłam, że będzie to dosyć wygodna forma dzielenia się moimi ulubionymi recepturami – każdy będzie mógł zerknąć na bloga w dowolnej chwili, czy to mieszkając w Polsce, w Danii czy w Szwajcarii.
Patrząc teraz na moje pierwsze wpisy i niezbyt udane zdjęcia widzę, jak wiele się od tamtej pory zmieniło, jak wiele się nauczyłam, szczególnie w dziedzinie fotografii kulinarnej właśnie. Nieco inaczej też podchodzę teraz do pisania bloga, nie jest to już bowiem strona tylko i wyłącznie dla kilku znajomych i rodziny, a dla setek czytelników, którzy czekają na nowe wpisy, piszą maile, proszą o rady czy konkretne przepisy.

Jaką kuchnię preferujesz - gotować i konsumować?

Przyznam, że najbardziej lubię potrawy proste i smakowite zarazem, które nie wymagają wielogodzinnych przygotowań. Nie mam jednej ulubionej kuchni narodowej, jednak z całą pewnością wyjątkowym sentymentem darzę tę śródziemnomorską i to ona dosyć często gości w mojej kuchni. Dobra oliwa z oliwek, ocet balsamiczny, kilka gatunków dobrego sera, świeże zioła oraz zestaw przypraw z różnych zakątków świata to składniki, których nie może zabraknąć. A do tego lampka dobrego wina.
Zawsze stawiam na jakość produktów, a nie na ich ilość, wyznaję bowiem zasadę iż jesteśmy tym co jemy; nie popadam w skrajności, nie jestem fanatyczką, lubię jednak wiedzieć co kupuję i co jem. Zawsze wybieram produkty sezonowe, w miarę możliwości ekologiczne i lokalne. Nie chcę czosnku z Chin, ziemniaków z Egiptu czy szparagów z Peru, skoro rosną one równie dobrze w naszej szerokości geograficznej. Zimą nie kupuję truskawek, pomidorów, papryki czy cukinii i tak bowiem produkty te nie smakują tak jak te sezonowe (na dodatek – by przetrwać transport – naszpikowane są niesamowitą ilością chemii), po co więc maltretować nasze kubki smakowe? I nie chodzi tu o snobizm czy modę (z resztą przymiotnik ‘modny’ działa na mnie jak płachta na byka…), a o zdrowy rozsądek. To dla mnie coś tak oczywistego i naturalnego jak fakt, iż niepotrzebnego mi papierka czy pustej butelki nie wyrzucam bezpośrednio na ulicę, a do kosza na śmieci.
Wiem oczywiście, że nie wszyscy mogą kupić warzywa czy jajka bezpośrednio z ekologicznego gospodarstwa, tym bardziej więc doceniam fakt, iż tu gdzie mieszkam mam to co chcę w zasięgu ręki : świeże i świetnej jakości owoce i warzywa czy wspaniałe sery prosto od producenta (to chyba za sery właśnie najbardziej pokochałam Szwajcarię…). Robiąc zakupy na zaprzyjaźnionej farmie wiem, że kupię tam tylko to, co w danej chwili natura ma nam do zaoferowania. I jak widać na blogu – całkowicie wystarcza to do przygotowania smacznych i urozmaiconych dań, nawet zimą. Co nie oznacza rzecz jasna, że nie tęsknię za wiosną i nowalijkami.

Skąd czerpiesz kulinarne inspiracje?

Jak chyba większość z nas jestem wzrokowcem, nie ukrywam więc, że lubię przeglądać książki i czasopisma kulinarne oraz ulubione blogi z pięknymi, smakowitymi zdjęciami. I nie chodzi tu o poszukiwanie konkretnego przepisu, a o pewien ‘impuls’. Czasami zdjęcie przywołuje jakieś wspomnienie, czasami inspiracją jest kolor czy jeden tylko składnik. Poza tym - jako że pracuję z cudzoziemcami (wykładam w szkole językowej), często dzięki nim mam okazję spróbować czegoś nowego. Wymieniamy się przepisami, pomysłami i spostrzeżeniami na temat danych potraw, co jest niezwykle sympatyczną częścią mojej pracy. Szczególnie gdy teoria łączy się z praktyką podczas wspólnych kulinarnych degustacji.

Czy korzystasz z przepisów innych? Oglądasz programy kulinarne? A może masz swoje kulinarne guru?

Oczywiście! Bardzo często korzystam z przepisów innych, nie mam jednak właściwie żadnego kulinarnego guru. Choć lubię i cenię sobie przepisy wielu szefów kuchni, to nie mam tego jednego ulubionego. Jak już wspomniałam wcześniej – lubię odwiedzać ulubione blogi i wertować kulinarne książki, których wciąż przybywa na moich półkach, rzadko jednak trzymam się przepisu co do joty - za bardzo lubię zmieniać, dodawać i eksperymentować. Zdarza mi się również oglądać niektóre programy kulinarne, choć nie mam na tyle wolnego czasu by śledzić je regularnie. Ostatnio najczęściej oglądam programy angielskojęzyczne: lubię między innymi Nigela Slatera, Sophie Dahl, tryskającego energią i dobrym humorem Ainsleya Harriotta, podpatruję też od czasu do czasu Nigellę czy Jamiego Olivera. Lubię wiedzieć co smakuje innym i co ich zachwyca, nawet jeśli nie zawsze trafia to w mój kulinarny gust. Ale przecież o gustach się nie dyskutuje.

Fot. beawkuchni.com

"Blog ze smakiem" to inicjatywa We-Dwoje.pl, której celem jest prezentowanie sylwetek kulinarnych bloggerek i bloggerów oraz proponowanych przez nich przepisów. Jeśli prowadzisz kulinarnego bloga i chcesz zostać bohaterem naszego nowego cyklu, skontaktuj się z nami (m.kosakowska(at)we-dwoje.pl). Zachęcamy i życzymy wielu niepowtarzalnych kulinarnych inspiracji!

Redakcja poleca

REKLAMA